środa, 30 grudnia 2009

Neal Stephenson: Peanatema


wydawnictwo: MAG 2009
tytuł oryginału: Anathem
język oryginału: angielski
pierwsze wydanie: USA
oprawa twarda z obwolutą
ilość stron: 960
moja ocena: 6/6



Pochłonęłam tę cegłówkę jednym tchem. Aczkolwiek nie jest to lektura łatwa, to jednak cieszę się, że ją przeczytałam. Pierwszych sto stron wymagało ode mnie szczególnej koncentracji i wertowania kartek, ponieważ z tyłu jest dość obszerny słownik pojęć wprowadzonych przez autora i używanych przez postacie na planecie Arbre. A jest to świat niezwykły.

sobota, 26 grudnia 2009

Theresa Monsour: Mroczny Dom


wydawnictwo: Aurum 2009
tytuł oryginału: Dark House
język oryginału: angielski
3 tom cyklu Paris Murphy
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 304
moja ocena: 3,5/6


Kolejny tom przygód dzielnej policjantki z St. Paul. I znowu ten sam schemat fabuły: od początku obserwujemy poczynania mordercy i policji. Przyglądamy się, jak toczy się śledztwo i w jakie szaleństwa popadają przestępcy. I znowu ten, kto zabija jest niezrównoważony i na koniec... No, powstrzymam się od wyjawienia wszystkiego, aczkolwiek fabuła jest naprawdę mocno przewidywalna dla tych, którzy czytali poprzednie tomy tego cyklu.

czwartek, 24 grudnia 2009

Anne Bishop: Królowa Ciemności


wydawnictwo: Initium 2009
tytuł oryginału: Queen of the Darkness
język oryginału: angielski
3 tom cyklu Trylogia Czarnych Kamieni
oprawa miękka
ilość stron: 416
moja ocena: 6/6

Właściwie mogłabym teraz skopiować moje poprzednie zachwyty nad cyklem i już. Książka trzyma poziom swoich poprzedniczek. Jest wartka akcja, są emocje, jest metaforyczne spojrzenie na ludzkie problemy.

wtorek, 22 grudnia 2009

Likwidacja bibliotek???

Zobaczcie, jakie pomysły lęgną się w głowach naszego rządu. Zobaczcie, gdzie szukają oszczędności.
Jak w świetle tego rozumieć płacz, że społeczeństwo nie czyta?
A co ma czytać?
Zaplanowano likwidację bibliotek w małych miejscowościach. Bo... są niedochodowe.
Tak, gratuluję pomysłu.
Jeśli masz zdanie w tej sprawie, przeczytaj petycję.

niedziela, 20 grudnia 2009

Neil Gaiman: Księga cmentarna


wydawnictwo: MAG 2008
tytuł oryginału: The Graveyard Book
język oryginału: angielski
ilość stron: 288
oprawa miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7480-109-6
moja ocena: 4,5/6

Kiedyś próbowałam czytać "Gwiezdny pył" i nie spodobał mi się. Teraz żałuję, że tak szybko oddałam książkę. Mogła być dobra. Nie wiem, dlaczego mi się nie spodobała. Widocznie to nie był jej czas. Kiedyś do niej wrócę, bo "Księgę cmentarną" przeczytałam z wielką przyjemnością.

sobota, 19 grudnia 2009

Jacek Komuda: Czarna Szabla


wydawnictwo: Fabryka Słów 2009
język oryginału: polski
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 296
ISBN: 978-83-7574-152-0
moja ocena: 3,5/6



Po wielu zachwytach z mojej strony nad książkami p. Komudy trafiłam tym razem na coś, co mnie nie powaliło na kolana. Książka nie jest zła, bo w dalszym ciągu trzyma poziom. Jest to zbiór opowiadań o Jacku Dydyńskim, stolnikowicu sanockim. Wynajmuje on swoją szablę czyli swoje usługi potrzebującym. Pomaga w zajazdach, perswaduje dłużnikom, żeby nie zwlekali z oddaniem długu itp.

I nadal książkę czyta się bardzo dobrze. Jest tam obraz Bieszczadów na początku XVII wieku, jest Ukraina po pokoju w Białej Cerkwi, jest nawet obrazek z życia braci arian. Zraziła mnie właściwie tylko jedna rzecz - zbiór zawiera 5 opowiadań. Niestety, dwa z nich przeczytałam niedawno w innym zbiorze, a mianowicie "Opowieści z Dzikich Pól". Są to "Pod Wesołym Wisielcem" i "Nobile verbum". Czyli co? Książka miała koniecznie się ukazać i nie było jej czym zapełnić? Nieładnie.

Jeśli ktoś zacznie czytać Komudę od tego zbiorku opowiadań o przygodach imć Dydyńskiego, zapewne będzie zadowolony. Ale moim skromnym zdaniem Dzikie Pola były o wiele lepsze.

To teraz uzbrajam się w cierpliwość i czekam na 2 tom Samozwańca.

piątek, 18 grudnia 2009

Philip Pullman: Magiczny nóż


wydawnictwo: Albatros 2004
tytuł oryginału: The Subtle Knife
język oryginału: angielski
2 tom cyklu Mroczne Materie
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 352
ISBN: 83-7359-066-8
moja ocena: 5,5/6


Lyra trafia do innego świata. Tam spotyka Willa, który przybywa z jeszcze innego świata, a mianowicie naszego, tego, w którym my żyjemy. Dzieci są ścigane przez wrogów, poszukiwane przez przyjaciół, ale w wielu sytuacjach muszą radzić sobie same.

Ta część jest lepsza od pierwszej. Klaruje się główne przesłanie utworu. Dwie zwalczające się odwieczne siły, misja i przeznaczenie Lyry, rola Willa. Świetne, naprawdę świetne. Mniej jest walki i gonitwy, za to więcej wyjaśniania i rozmów filozoficznych, otwierania oczu na prawdę.

Biorąc pod uwagę powyższe, myślę, że książkę powinni przede wszystkim czytać dorośli, ewentualnie młodzież. Dzieci raczej nie dostrzegą w niej najważniejszego, co pozwolę sobie zacytować:
"Ci, którzy pragną, by ludzie wiedzieli więcej, by byli mądrzejsi i silniejsi, stale walczą z przeciwnikami postępu, którym wystarczy, byśmy byli posłuszni, pokorni i ulegli."*

Czy nie kojarzy wam się to z ideą nadstawiania drugiego policzka i nagrody dopiero w niebie? Dlatego tak bardzo mi się podoba ta książka. Bo są w niej odważnie powiedziane mądre rzeczy.

*P. Pullman, Magiczny nóż, Albatros 2007, s. 345.

środa, 16 grudnia 2009

V.A. Richardson: Ulica Noży


wydawnictwo: Jaguar 2009
tytuł oryginału: The Street of Knives
język oryginału: angielski
3 tom cyklu Saga Rodu Windjammerów
oprawa miękka
ilość stron: 384
ISBN: 978-83-60010-77-8
moja ocena: 4,5/6



Ostatni już tom przygód Adama i Jade. Od razu muszę przyznać, że tom 2 był najlepszy, ale 3 też jest całkiem dobry i jeśli ktoś chce znać całość trylogii, to powinien go przeczytać.




Adam i Jade są nieco starsi, dziewczyna została pełną sierotą, jej ojciec nie żyje, a przecież to on był wrogiem Adama, a nie Jade. Wydawałoby się zatem, że teraz młodzi mogą dojść do porozumienia i zakopać topór wojenny. Nic bardziej mylnego. Wzajemne pretensje nie pozwalają im dostrzec najważniejszej rzeczy. Więc nadal kłócą się, walczą o własność statku i przywództwo w Kompanii. Jade stoi na przegranej pozycji, ponieważ nikt nie liczy się ze zdaniem kobiety, na dodatek takiej młodej i niedoświadczonej. Ale Adam ułatwia jej zadanie - popełnia głupstwa i starsi partnerzy odsuwają go od władzy.

Adam trafia do więzienia- napięcie rośnie, Jade grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, akcja toczy się coraz szybciej. Książkę po prostu się pochłania.

Ciekawostką historyczną w tym tomie jest początek miasta Nowy Amsterdam. Jest rok 1638 i nad rzeką Hudson rośnie niewielki fort. A Holendrzy od Indian kupują niewielką wyspę u ujścia rzeki za równowartość... 24 dolarów. Wyspa nazywa się w języku Indian Manna-hata- Wyspa Pagórków. Główną ulicę Nowego Amsterdamu Holendrzy nazwali Breede Wegh. Dzisiaj znana jako Broadway.
Lubię takie ciekawostki. Książka jest warta przeczytania- polecam, zwłaszcza nastoletnim czytelnikom.

Prośba

Tak się wczoraj bawiłam szablonem, że zgubiłam wszystkie swoje zakładki.
Próbowałam je odtworzyć, ale pewnie kogoś ominęłam. Przepraszam.
Jeśli ktoś zauważył brak linku do swojego bloga, a on tu wcześniej był, bardzo proszę o napisanie o tym w komentarzach.
Dziękuję.
Obiecuję już nigdy więcej nie grzebać w htmlu. Takie eksperymenty źle się dla mnie kończą. A na pewno dla moich zakładek.

wtorek, 15 grudnia 2009

Andre Norton: Świat Czarownic

Sięgnęłam po tę książkę pod wpływem recenzji internetowych i opinii biblionetkowych, w których niejednokrotnie czytałam, że jest to klasyka gatunku, że od tego powinni zaczynać neofici fantasy. Niestety, ja od tego nie zaczynałam, mam już za sobą sporo fantastycznych powieści i może w tym tkwi sedno?
Parafrazując Gombrowicza - albowiem mnie to nie zachwyca i już. No jak zachwyca, kiedy nie zachwyca. I wszelkie przekonujące teorie na ten temat mnie nie przekonują.

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Aryn Kyle: Bóg zwierząt


wydawnictwo: Smak Słowa 2009
tytuł oryginału: The God of Animals
seria z przyprawami
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 315
ISBN: 978-83-928234-4-5
moja ocena: 5,5/6


Alice mieszka na farmie z ojcem i matką, ale matka jest ciągle w domu, zamknęła się w pokoju na górze i nie bierze udziału w życiu rodziny. Praktycznie jakby jej nie było. Ojciec jest zapracowany, bo prowadzi stadninę z końmi sportowymi. Nie wiedzie im się najlepiej, odkąd starsza siostra Alice uciekła ze swoim chłopakiem. To ona była ozdobą stadniny, ona przyciągała klientki, ona wygrywała zawody. Alice czuje się gorsza pod tym względem i rzeczywiście nie ma talentu do jazdy konnej.

Dziewczynka czuje się bardzo samotna - ojciec zawsze we wszystkim faworyzował starszą siostrę, matka jest wielką nieobecną, ojciec ciągle czymś się martwi. Wtedy w okolicy tonie rówieśnica Alice i mała wymyśla sobie, że były najlepszymi przyjaciółkami. A ona przecież tak naprawdę nigdy nie miała przyjaciółki.

Książka jest o wielkiej samotności. Alice czuje się osamotniona, jej siostra, która w końcu wraca - również, ojciec jest nieszczęśliwy, matka wiecznie cierpi. To dominujące uczucie powoduje, że książka jest przygnębiająca, jak wszystkie z tej serii. Ale warto ją przeczytać, ponieważ świat wykreowany przez autorkę robi wrażenie autentycznego i myślę, że każdy po trosze czuje się samotny, więc zrozumie doskonale Alice i jej rodzinę. Ponadto niezwykły świat hodowców koni przyciąga swoją niezwykłością i jednocześnie swojskością. Nie są to egzotyczne dla nas obszary dalekiego wschodu. To USA - bliższe nam kulturowo niż Egipt. Myślę, że książka jest godna polecenia, mnie się bardzo spodobała.

niedziela, 13 grudnia 2009

Glenn Beck: Świąteczny sweter


wydawnictwo: Nowa Proza 2009
tytuł oryginału: Christmas Sweater
język oryginału: angielski
oprawa twarda z obwolutą
ilość stron: 288
ISBN: 978-83-7534-068-6
moja ocena: 3,5/6


Czy zdarzyło się wam kiedykolwiek być rozczarowanym tym, co znaleźliście pod choinką? Ale tak, że zgasiło to radość z całych świąt? Myślę, że każdy człowiek przeżył przynajmniej raz takie święta. I było to zapewne w dzieciństwie. Im człowiek starszy, tym wie lepiej, że nie o prezenty chodzi w tym całym bożonarodzeniowym zamieszaniu.


W świetle tego, co napisałam, wydaje się, że temat poruszony przez Becka jest ograny. Wszyscy wiemy, że nieważne, co dostajemy, ważne jest, żeby podarek był wręczony z miłością. Że nie przedmioty się liczą, tylko osoba wręczająca, intencja, pamięć. Jak zatem odebrać książkę, która pojawia się w okolicach Bożego Narodzenia i traktuje o oczywistych sprawach? Otóż tak, jak trzeba- jako prezent gwiazdkowy.

Piękne wydanie, graficzna strona opowieści- wszystko to się liczy. Czas, w jakim się ją czyta, treść nareszcie- to są elementy lektury, których nie sposób pominąć. A że w środku jest to, czego się spodziewaliśmy? No i dobrze. A dlaczego wszyscy lubimy Wigilię, mimo że wiemy doskonale, co na niej będzie? Nie o potrawy wszak idzie, ale o atmosferę, urok chwili, czas wspólnie spędzony.

Tego rodzaju książki trzeba czytać w okresie około świątecznym, żeby przypominać sobie to, co najważniejsze. Należy podtykać je dzieciom, bo dla nich jeszcze to wszystko nie jest takie oczywiste. Dlatego taka ckliwa opowiastka z morałem wzrusza, ale tylko w odpowiednim czasie. A morał jest ważny, aczkolwiek nie powala nowością. Bo przecież nie o błysk nowości tu chodzi, ale o tę jedną chwilę w roku, o klimat, wzruszenie.

Uwaga- konkurs!

U Dunajki trwa wciąż parapetówka, czyli zakończyła przeprowadzkę w nowe miejsce i teraz z tej okazji rozdaje książki.
Wszyscy chętni mogą wziąć udział. Nie ma ograniczeń wiekowych.

piątek, 11 grudnia 2009

George R.R. Martin: Nawałnica mieczy. Krew i złoto


wydawnictwo: Zysk i S-ka 2002
tytuł oryginału: A Storm of Swords. Blood and Gold
język oryginału: angielski
druga część 3 tomu cyklu Pieśń Lodu i Ognia
oprawa miękka
ilość stron: 568
ISBN: 978-83-7506-114-7
moja ocena: 6/6


Wątki się coraz bardziej komplikują. Wiele głównych postaci ginie w okrutny sposób. Czytając, zastanawiałam się, dlaczego giną właśnie ci sympatyczni, dlaczego nic szczególnego nie przytrafia się tym złym? Ale po namyśle doszłam do wniosku, że to nie prawda. Plącze się życie wszystkich postaci i tych mniej i tych bardziej sympatycznych- Jaime wrócił do domu, ale czy jest szczęśliwy u boku siostry teraz, gdy usłyszał kilka gorzkich słów od Tyriona? Arya dotarła do Bliźniaczych Wież, ale przecież to też jej nie uszczęśliwiło, a była dosłownie o krok od matki i brata. Sansa wyrwała się z Królewskiej Przystani od budzącego wstręt męża, ale...

No właśnie i tak jest ze wszystkim- sekundujemy swoim ulubieńcom, trzymamy za nich kciuki, gdy nagle okazuje się, że ich wysiłki służyły tylko szatańskim knowaniom przeciwników. Jeden bękart Jon Snow być może coś zyskał, ale tego również nie należy być pewnym- widząc, jak autor plecie intrygę, można przypuszczać, że coś złego się wydarzy.

Mimo wszystko książka jest rewelacyjna. Mimo okrucieństwa, brzydoty, bólu i krwi- wciąż w bohaterach tli się nadzieja na lepszy los, a w czytelniku na sprawiedliwość. Czyż Cersei, królowa regentka, nie płacze właśnie nad zwłokami pierworodnego?

Kto czytał już ten cykl, wie, o czym piszę. Staram się to robić w taki sposób, żeby nie zdradzić za wiele z fabuły, ale cykl jest tak długi, że nie da się uniknąć uchylania rąbka tajemnicy. A kto jeszcze nie czytał, to cóż- zazdroszczę, że to jeszcze przed wami. Ja po niedzieli jadę po kolejne tomy. Już tylko dwa ostatnie. Podobno autor od 5 lat pracuje nad kontynuacją. Mam nadzieję, że doczekam kolejnych części jeszcze w tej dekadzie?

wtorek, 8 grudnia 2009

Anne Bishop: Dziedziczka Cieni


wydawnictwo: Initium 2009
tytuł oryginału: Heir to the Shadows
język oryginału: angielski
2 tom cyklu Trylogia Czarnych Kamieni
oprawa miękka
ilość stron: 432
ISBN: 978-83-927322-1-1
moja ocena: 6/6


Jeanelle ma już 17 lat, jeszcze nie jest pełnoletnia (w tej krainie Czarownice osiągają pełnoletniość w wieku 20 lat), więc jej prawnym opiekunem zostaje Saetan. Deamon pozostaje w Wykrzywionym Królestwie i nie umie pozbierać się po traumatycznych wydarzeniach.

Opowieść jest niesamowita z tego względu, że wnikliwy czytelnik może przejrzeć metafory ukryte w fantastycznych treściach. Wujkowie z Briarwood ponoszą karę- ich organizmy noszą jakąś klątwę, której nikt nie potrafi zdjąć, ich ciała zostają poddane wymyślnym powolnym torturom, ale takim, że nie widać ich na zewnątrz. Bo Królowa zaczyna dorastać i pała słusznym gniewem.

Dworskie intrygi knute przez Hekatah są też niezłe. Właśnie to mi się w układzie tej powieści najbardziej podoba- akcja jest ukazana z punktu widzenia kluczowych postaci. W tym jednym aspekcie widzę analogię między Trylogią Czarnych Kamieni, a Pieśnią Lodu i Ognia Martina. Perspektywa różnych widzeń, osobowości, pragnień i dążeń powoduje, że zastanawiamy się, jak na knucia Hekatah zareaguje Saetan, czy Jaenelle uda się wyjść cało z kolejnej zasadzki, czy przyjaciele pomogą jednorożcom.

W tym tomie silny nacisk został położony na akceptację odmienności. Inwazja Królowych na wyspę jednorożców kojarzy mi się z traktowaniem Indian przez białego człowieka. Tak jak tutaj Krwawi twierdzą, że zwierzęta nie mogą być krewniakami, tak tam biali odmawiali kolorowym człowieczeństwa.

Książka jest naprawdę bardzo dobra, czyta się ją w napięciu, akcja toczy się wartko, a skomplikowana intryga jest po prostu majstersztykiem. Obserwowanie zależności między hierarchiami w świecie rządzonym przez kobiety- sam miód. Polecam!

niedziela, 6 grudnia 2009

Theresa Monsour: Zimna krew


wydawnictwo: Aurum 2009
tytuł oryginału: Cold Blood
język oryginału: angielski
2 tom cyklu Paris Murphy
seria kryminalna
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 304
ISBN: 978-83-6186-703-6
moja ocena: 4,5/6

Dobry kryminał podobny do Czystego Cięcia tej samej autorki. Od początku znamy sprawcę zbrodni, obserwujemy jego poczynania i działania policjantów, którzy badają sprawę. Zaginęła kobieta wracająca ze ślubu porzyjaciółki. Była pijana, nie powinna była sama wychodzić z imprezy w środku jej trwania, ale to nie znaczy, ze zasłużyła na los, jaki ją spotkał.

Potem obserwujemy Sweeta, który nie miał lekkiego życia- prześladowany w szkole przez kolegów, wyśmiewany przez koleżanki, dręczony psychicznie przez własnego ojca, wychowywany bez matki. Wątek kryminalny jest bardzo przejrzysty, ale nie on jest istotą powieści. Najważniejsze jest tu studium ofiary. Kto tak naprawdę nią jest?

Życie osobiste głównej bohaterki jest coraz ciekawsze- Paris nie może dojść do ładu z własnym małżeństwem, jest rozdarta między pragnieniem serca, a rozsądkiem, który podpowiada jej , że nie ma już o co walczyć. Na dodatek kolega z pracy nie ułatwia jej podjęcia decyzji. Mąż też nie jest wsparciem. Właściwie Paris pozostaje samotna w tym wszystkim- jest niezdecydowana i doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Nikt nie może jej w niczym pomóc, jeśli chodzi o jej życie uczuciowe- sama musi się ze wszystkim uporać. Ten wątek pozostaje otwarty.

Książkę czyta się bardzo dobrze- intryga jest przejrzysta, a mimo wszystko trzyma w napięciu. A zakończenie wcale nie jest takie oczywiste. Jest pewna rzecz, która mnie zaskoczyła. Czyżby zaczynał się nowy wątek w cyklu?

sobota, 5 grudnia 2009

Listy do Świętego napisane?

U mnie w domu jest taka tradycja, że piszemy listy, wkładamy je do butów (to dziś! to dziś!) i on je sobie zabiera, zostawiając coś słodkiego jako zadatek przyszłych większych paczek. Po prostu buty traktuje jak skrzynkę kontaktową, taki cwaniura:)
No to ja już list napisałam, a muszę tu dodać, że Mikołaj jest wymagający- pismo musi być staranne, czytelne, mile widziane ilustracje bądź ozdobniki. Napracowałam się, że strach:)
A u Was jak przebiega wysyłanie listów do Świętego?
I nie chcę słyszeć, że on nie istnieje!
Właśnie że jest!
I tej wersji będę się trzymać.
Bo kto te listy wyjmuje? Rano ich już nie ma!

piątek, 4 grudnia 2009

Andriej Bielanin: Moja żona wiedźma


wydawnictwo: Fabryka Słów 2009
tytuł oryginału: Моя жена - ведьма
seria wydawnicza: obca krew
język oryginału: rosyjski
oprawa miękka
ilość stron: 552
ISBN: 978-83-7574-110-0
moja ocena: 4,5/6



Sierioża żeni się z ukochaną dziewczyną. Kocha ją bez pamięci i nie zmienia tego faktu nawet informacja, którą dzieli się z nim żona pierwszego dnia po ślubie- jest wiedźmą. Dostała od babci srebrny krzyżyk i w nim była zaklęta jej moc. Początkowo było nawet zabawnie, bo wszelkie prace domowe wykonywały się same, więc nie było sporów o to, kto pozmywa po obiedzie, kto go ugotuje. Do czasu jednak. Pewnej nocy Natasza znika.

I od tej pory nie było spokoju- mąż udał się w poszukiwaniu małżonki do różnych Ciemnych Światów, a towarzyszyli mu jego anioł stróż i diabeł... stróż? To były dwie strony jego duszy- ciemna i jasna. Kłótnie przedstawicieli góry i dołu były przezabawne. Tylko dlaczego wydawało mi się, że częściej rację ma diabeł? Anioł zwykle wychodził w tych dyskusjach na tępawego naiwniaka, pociesznego niezgułę.

Światy, przez które podążał za żoną poeta, były jakąś wyobrażoną krainą baśni, legend, mitów. Przekomiczne były spotkania współczesnego człowieka z mieszkańcami mitycznej Walhalli. Natomiast dyskusje prowadzone językiem na poły współczesnym i średniowiecznym- mistrzostwo słowa. Drażniły mnie nieco przydługawe wstępy do przemowy. Bohaterowie często od razu mówić, o co im chodzi, w kilku zdaniach uprzedzali interlokutora, o czym będzie rzecz. Cóż, przyznaję, że jest to maniera typowo rosyjska i tłumacz czasami zbyt wiernie tłumaczył niektóre wyrażenia. Czytając tę powieść, czułam naleciałości rosyjskie. Pewnie tak samo angliści widzą pobrzmiewania języka angielskiego w tłumaczeniu polskim? Nie jest to wadą książki, czyta się ją lekko.

Książka jest śmieszna- ironia świetnie służy odczarowaniu wampirów, wilków i duchów. Bo śmiech to potężna broń.

środa, 2 grudnia 2009

V.A. Richardson: Córka lichwiarza

wydawnictwo: Jaguar 2009
tytuł oryginału: The Moneylender's Daughter
język oryginału: angielski
2 tom cyklu Saga rodu Windjammerów
oprawa miękka
ilość stron: 404
ISBN: 978-83-60010-754
moja ocena: 5/6


Rozkręciła się saga, aż miło.
W Czarnej Perle poznaliśmy Adama Windjammera i Jade- córkę lichwiarza, który swoją bezwzględnością doprowadza do ruiny rodzinę Adama. Ojciec chłopaka umiera, van Helsen (wspomniany lichwiarz) przejmuje dom i majątek Windjammerów. Adam próbuje walczyć, ale nie udaje mu się.

W drugim tomie jest jeszcze lepiej- Adam wyrusza w podróż do Ameryk, żeby przywieźć towar i jakoś odbić się od dna. Eskapadę finansuje nowo utworzona kompania Kwadrant. Niestety, pod nieobecność Adama akcje kompanii wykupuje po trochu lichwiarz i znowu ma w ręku rodzinę Windjammerów.

Jednak ciekawszym wątkiem wydaje mi się córka- Jade. Traktowana bardzo zimno przez ojca, który wciąż głośno wyraża swój zawód z powodu posiadania córki, a nie syna. próbuje udowodnić ojcu, że ona też jest wartościowym człowiekiem. Domyślić się jedynie można, że ojca nic nie przekonuje- postanawia mieć z córki przynajmniej tę korzyść, że bogato wyda ją za mąż i jeszcze pomnoży swój majątek, jednocześnie wznosząc się wyżej na drabinie awansu społecznego.

Dla mnie książka ta była przede wszystkim o samotności niekochanego dziecka. Depresja Jade, jej późniejsze wysiłki- to wszystko było bardzo przejmujące. Nie zdajemy sobie sprawy, ile może znieść dziecko, żeby przekonać rodzica, że warto je kochać.

Ponadto akcja dużo lepsza niż w tomie pierwszym. Zwroty dość niespodziewane, nagłe przyśpieszenia, dużo emocji i napięcia.

Bardzo mi się podobało- uważam, że cała saga może być świetną lekturą dla opornej latorośli- żeby zobaczyła, że nad książką też można dobrze się bawić.

może przeczytasz i to?

Related Posts with Thumbnails