
wydawnictwo: Zysk i S-ka 2002
tytuł oryginału:
A Storm of Swords. Blood and Gold
język oryginału: angielski
druga część 3 tomu cyklu
Pieśń Lodu i Ognia
oprawa miękka
ilość stron: 568
ISBN: 978-83-7506-114-7
moja ocena: 6/6
Wątki się coraz bardziej komplikują. Wiele głównych postaci ginie w okrutny sposób. Czytając, zastanawiałam się, dlaczego giną właśnie ci sympatyczni, dlaczego nic szczególnego nie przytrafia się tym złym? Ale po namyśle doszłam do wniosku, że to nie prawda. Plącze się życie wszystkich postaci i tych mniej i tych bardziej sympatycznych- Jaime wrócił do domu, ale czy jest szczęśliwy u boku siostry teraz, gdy usłyszał kilka gorzkich słów od Tyriona? Arya dotarła do Bliźniaczych Wież, ale przecież to też jej nie uszczęśliwiło, a była dosłownie o krok od matki i brata. Sansa wyrwała się z Królewskiej Przystani od budzącego wstręt męża, ale...
No właśnie i tak jest ze wszystkim- sekundujemy swoim ulubieńcom, trzymamy za nich kciuki, gdy nagle okazuje się, że ich wysiłki służyły tylko szatańskim knowaniom przeciwników. Jeden bękart Jon Snow być może coś zyskał, ale tego również nie należy być pewnym- widząc, jak autor plecie intrygę, można przypuszczać, że coś złego się wydarzy.
Mimo wszystko książka jest rewelacyjna. Mimo okrucieństwa, brzydoty, bólu i krwi- wciąż w bohaterach tli się nadzieja na lepszy los, a w czytelniku na sprawiedliwość. Czyż Cersei, królowa regentka, nie płacze właśnie nad zwłokami pierworodnego?
Kto czytał już ten cykl, wie, o czym piszę. Staram się to robić w taki sposób, żeby nie zdradzić za wiele z fabuły, ale cykl jest tak długi, że nie da się uniknąć uchylania rąbka tajemnicy. A kto jeszcze nie czytał, to cóż- zazdroszczę, że to jeszcze przed wami. Ja po niedzieli jadę po kolejne tomy. Już tylko dwa ostatnie. Podobno autor od 5 lat pracuje nad kontynuacją. Mam nadzieję, że doczekam kolejnych części jeszcze w tej dekadzie?
