tytuł oryginału: Nattfåk
język oryginału: szwedzki
cykl: Kwartet olandzki
seria: ze strachem
oprawa miękka
ilość stron: 464
moja ocena: 5/6
gatunek: kryminał
Dawno nie czytałam porządnego kryminału. Takiego, żeby zapomnieć o Bożym świecie i trzymać kciuki za bohaterów. A teraz właśnie mi się trafiło. Świetna książka, trzymająca w napięciu, mroczna i klimatyczna.
Na szwedzką wyspę Olandię przybywa rodzina z dwójką małych dzieci. Kupili dom do remontu, wprowadzili się do niego i teraz powoli samodzielnie go remontują. A dom ma duszę.
Jest stary, ma ponad sto lat i według miejscowych legend zbudowany został z drewna z rozbitego u brzegów wyspy statku. Jednocześnie w okolicy grasują złodzieje włamywacze, okradający domki letniskowe opustoszałe poza sezonem. W listopadzie tonie żona głównego bohatera. Mężczyzna musi zająć się dziećmi, znaleźć pracę, kontynuować remont domu. Dopada go depresja.
Książka jest bardzo mroczna. Na wyspie jesienią jest ciemno, wietrznie, odludnie, zimno. Ponadto trzyma w napięciu atmosfera oczekiwania na coś, co musi się wydarzyć. Okazuje się, że każdy "ma swojego trupa w szafie". Nagle wychodzą na jaw jakieś niewyjaśnione sprawy, w które zaplątana była nieżyjąca żona, jej matka jest osobą tajemniczą, mąż też nie powiedział wszystkiego.
Nie ma w tej powieści typowego policyjnego śledztwa, wszystko toczy się jakby przy okazji, nikt specjalnie się nie stara wyjaśnić śmierci młodej kobiety, a jednak krok po kroku coś rusza. Najwięcej uwagi narrator skupia na legendach związanych z latarniami i zmarłymi, są duchy, które straszą gości, są niewyjaśnione odgłosy.
Świetna książka, naprawdę, polecam na ciemne zimowe wieczory - przyjemnie tak się bać:)

zdecydowanie mszę przeczytać :) widzę, że jest wiele elementów które mi się spodobają: jest i Szwecja i legendy i stary dom ;) och! recenzja zachęca :)
OdpowiedzUsuńBrzmi jak idealne czytadło na zimowe wieczory.
OdpowiedzUsuńEdith i Lilithin - to jest idealne czytadło na zimowe wieczory:)
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie przeczytać.
OdpowiedzUsuńtez musze przeczytac:))
OdpowiedzUsuńCzemu Skandynowie pisza najlepsze kryminaly????
Powiało grozą :) Zapowiada się naprawdę świetnie. Na początku okładka do mnie zupełnie nie przemiawiała, ale teraz stwierdzę, że chętnie przeczytam. :)
OdpowiedzUsuńVampire - ja też nie byłam zachwycona okładką, ale po przeczytaniu wielu opinii na temat Theorina i jego twórczości, zdecydowałam się.
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu książki śmiem twierdzić, że okładka bardzo pasuje:)
hehe, właśnie dla męża kupiłam i sama mam zamier przeczytać. I dobrze, bo tak wszyscy pięknie o tej książce piszą, że muszę przeczytać
OdpowiedzUsuńKasiu - ja czytam każdy twój post, bo mam subskrypcję na Twój blog. Nie komentuję, bo cóż tu mówić? Pięknie piszesz. Dlatego widziałam Twoje stosiki i wiem, że masz:)))
OdpowiedzUsuńAle cieszę się, że Ty tutaj zaglądasz:)