tytuł oryginału: Gränslandet
język oryginału: szwedzki
seria wydawnicza: ze strachem
oprawa miękka
ilość stron: 302
gatunek: kryminał
moja ocena:4/6
Bohaterkę powieści "Mężczyzna, który przychodził w niedzielę", Elina Wiik, panią inspektor szwedzkiej policji, dopadła depresja. Postanowiła wziąć długi urlop i wyjechać samotnie i daleko od domu. Trafiła na południe Włoch, nad samo morze. Było jej tam bardzo dobrze. Spacerowała, spała, nie rozmawiała z nikim. Do rodziny i przyjaciółek wysłała kartki pocztowe z prośbą o cierpliwość. Czas płynął. Poznała tam mężczyznę, w którym się zakochała. Planowali wspólną przyszłość. Niestety, pewnego wieczoru Elina znalazła zakrwawione ciało ukochanego. Nie żył. W tym miejscu rozpoczyna się właściwa intryga, bo oczywiście Elina postanowiła rozwikłać zagadkę.
Razem z nią trafiamy do Chorwacji i zagłębiamy się w niełatwe sprawy zbrodni wojennych, przeszłych grzechów, niewyjaśnionych tajemnic. Tytułowe Pogranicze to serbsko-chorwacka Krajina, gdzie rozgrywały się walki między sąsiadami, czystki rasowe, zupełnie niezrozumiałe dla współczesnych młodych ludzi. A przecież to działo się tak zupełnie niedawno, 1995 rok - to nawet nie 20 lat temu! Wciąż żyją ludzie, którzy pamiętają tamten koszmar i jak się okazuje - żyją też tacy, którzy chcą zemsty i częstokroć ją wykonują. Straszne czasy, bolesne wspomnienia.Ciekawym elementem powieści jest sam fakt, że Elina znała Aleksa miesiąc, a niczego zupełnie o nim nie wiedziała. Mimo to odnosiła wrażenie, że kocha go z wzajemnością. Czy rzeczywiście tak było? Cóż. Autor powieści jest mężczyzną, może wiedział, co robi, wymyślając taki wstęp do opisania drastycznych spraw?
Inna rzecz to styl pisania pana Kangera - reporterski, dość oszczędny w słowach, rzekłabym, że nawet suchy. Trochę zabrakło mi głębi psychologicznej postaci. Taka męska proza.
Temat poruszony jest rzeczywiście ważny. Klimat współczesnej Chorwacji, a zwłaszcza jej prowincji, nieznanych turystom górskich wiosek oddany został chyba wiernie, bo miałam wrażenie, że tam wciąż można dostać kulą w plecy. Zupełnie jak na Dzikim Zachodzie.
Sprawnie napisany kryminał.

Tylko dlaczego te okładki są takie okropne?!
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, ja nie mam nic przeciwko nim...;)
OdpowiedzUsuńmi sie tez nie podobaja:)) ale z recenzji wynika ze calkiem przyzwoite kryminaly. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNa mnie okładki kryminalnej serii wydawnictwa Czarne też działają odstraszająco. Nawet jeśli to jakieś celowe nawiązanie do literatury "pulp fiction".
OdpowiedzUsuńCóż okładka... dziwna. Ale jak to się mówi "Nie oceniaj książki po okładce". Sięgnę dla samej Chorwacji. Bo jednak wolę gdy postacie są dobrze zarysowane :)
OdpowiedzUsuńCóż mam powiedzieć? Okładki, owszem, są kontrowersyjne, ale myślę, że często mogą być mylne, prawda?
OdpowiedzUsuńVamp ma rację - przysłowie jest trafne