tytuł oryginału: Die Braut im Schnee
język oryginału: niemiecki
2 tom cyklu o komisarzu Marthalerze
seria wydawnicza ze strachem
gatunek: kryminał
moja ocena: 5,5/6
ocena wciągnięcia: 6/6
Dawno nie czytałam tak intrygującego kryminału. Zakończenie było prawie takie, jak przewidywałam, ale "prawie" czyni wielką różnicę, zatem przyznaję bez wstydu - zaskoczona byłam bardzo, bo myślałam, że... Nie, na pewno nie zdradzę kto:)
Tym razem należy znaleźć mordercę młodej pięknej dziewczyny. Gdzieś tkwi drugie dno, ale zostaje dostrzeżone dość późno.
Czym mnie urzekła ta powieść? Jeśli ktoś czytał "Zbyt piękną dziewczynę", to zapewne pamięta ślamazarnego komisarza Roberta Marthalera. Pisałam o nim w poprzedniej recenzji. Dziś, po lekturze "Panny młodej w śniegu", mogę z czystym sumieniem napisać, że bardziej irytującego głównego bohatera dawno nie spotkałam. Do poprzedniej ślamazarności i zadumań teraz autor dołożył jeszcze
nerwowość. Wciąż ktoś go irytuje, złości, Marthaler zraża do siebie przesłuchiwanych świadków, krzyczy na ludzi. Na samym początku zdenerwował mnie takim sposobem bycia, a potem nie mogłam się oderwać od czytania, bo zastanawiałam się, czy mu przejdzie? I kiedy współpracownicy nie wytrzymają? I ile jeszcze będą znosić z uśmiechem jego spóźnień, niewytłumaczonych nieobecności i zwalania brudnej roboty na młodszych kolegów. Znacie takie zjawisko, prawda, że coś was irytuje, a mimo to nie możecie przestać czy patrzeć na to, czy czytać. Tak było właśnie z tym kryminałem.A intryga? Majstersztyk, tak uważam. Takie zaplątanie z poplątaniem, że nie można było złapać oddechu, zwłaszcza pod koniec powieści, gdy chciało się krzyknąć "czy oni wszyscy tak na tym komisariacie są ślepi?!" I potem okazałoby się, że jednak nie miałam racji:)
Książka bardzo wpływała na moje emocje. Czytało się to rewelacyjnie. Wszystkie wady Marthalera to wisienka na torcie. Kojarzył mi się z porucznikiem Colombo. Polecam miłośnikom kryminałów. Myślę, że powinny być dalsze tomy cyklu, bo życie osobiste komisarza nabiera rumieńców, bo jednak znalazła się przyjazna mu dusza.

Jak narazie kryminały z serii "ze strachem" sprawdzają się bardzo dobrze, dlatego cieszę się na kolejny ciekawy. Kupię na pewno.
OdpowiedzUsuńNo mam nadzieję, że książka lepsza niż okładka.
OdpowiedzUsuństrasznie mnie zachęciłaś :) uwielbiam takie książki :) a jeśli chodzi o okładkę to zgodzę się ktrya, dla mnie koszmarna.
OdpowiedzUsuńksiążka naprawdę świetna i polecam z czystym sumieniem, a do okładek serii "czas był przywyknąć", jak mówiła babcia Pawlakowa; mi imponuje to, że mimo nieprzychylnych opinii na temat oprawy graficznej, wydawnictwo nie ulega presji i nie zmienia stylu:)
OdpowiedzUsuńNie znam jeszcze tej serii. Ja na razie czekam na "Sonenschein", które już jest w Macedonii, ale na razie czyta tą książkę inna wolontariuszka. Mam nadzieję, że szybko jej pójdzie ;)
OdpowiedzUsuńNo i będę niecierpliwie wyglądać recenzji aktualnie czytanej przez Ciebie książki! Czeka na mnie w Polsce, do Macedonii przywiozą mi ją przyjaciele dopiero w drugiej połowie maja :/
Skąd ty bierzesz takie książki. Jak u mnie w bibliotece nie będzie tego kryminału, to aż go kupię (lubię kryminały) a taka dobra recenzja od ciebie aż zachęca :)
OdpowiedzUsuńTo prawda - świetny kryminał. Też ostatnio czytałam i, tak przypuszczam, pewnie tę samą osobę podejrzewałam. :) Autorowi ten zwrot akcji w finale bardzo się udał. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńEnga - jak na razie Dragon Age zaskoczył mnie przeskokiem w czasie - bardzo do przodu. Nasi bohaterowie wydorośleli.
OdpowiedzUsuńPatrycja - tę dostałam. Myślę, że Twoja biblioteka to zakupi, moja kupuje nowości, ale jeśli wydasz własne pieniądze, to raczej nie pożałujesz:)
p.Bernadetto - mnie rzucił się w oczy ten podejrzany od razu. Wszystko na niego wskazywało i odnosiłam wrażenie, że autor celowo tak otumanił Marthalera, żeby podnieść napięcie. Ale jak zwykle w kryminałach, zabójcą zostaje ktoś niepozorny, kto ledwo miga gdzieś w tle:) Z tym że aż tak daleko nie patrzyłam:)
No to bomba :) Jak zachwycałaś się "Zbyt piękną dziewczyną" tak teraz, okazuję się, że pomysł nie siada w kolejnej części, ale jeszcze się rozbudowuje. To dobrze.
OdpowiedzUsuńA mnie dzisiaj przyszły kolejne części trylogii Czarnych kamieni :) no, aż kuszą z tej półki.
a u mnie go nie przetlumaczyli!..................
OdpowiedzUsuńVamp - czytaj Czarne Kamienie, czytaj!
OdpowiedzUsuńAchu - też byłabym oburzona;)
nie wiem czemu, ale pod moim imieniem na Twoim blogu pojawiaja sie dziwne tytuly zamiast tego , co ostatnio czytalam. jakis robak goodreadsowy:(
OdpowiedzUsuńKolejna książka "must have" i ja tak lubię kryminały...a tu jeszcze "Nocna zamieć" przede mną!
OdpowiedzUsuńp/s okładka fascynująca :)
Achu - no, pojawiają się...
OdpowiedzUsuńTucha - tym razem okładka rzeczywiście nie poraża:)
Polecam obejrzeć jakiś odcinek detektywa Frosta na Universal Channel. Zawsze w poniedzialek o 10:05, a powtórka różnie. Atutem filmu jest charakter Frosta i jego, często bardzo zabawne, reakcje.
OdpowiedzUsuńhttp://tv.onet.pl/14279928,serial.html
Soul - dobrze. W poniedziałki o 10 to ja pracuję:)
OdpowiedzUsuńNo i najważniejsze - nie mam tego kanału, bo mam dekoder polsatu:) Ale przecież może kiedyś u kogoś mi się trafi? Nie mówię - nigdy.