tytuł oryginału: Blue Bloods: Masquerade
język oryginału: angielski
2 tom cyklu Błękitnokrwiści
oprawa miękka ze skrzydełkami
ilość stron: 320
ocena ogólna: 4/6
ocena wciągnięcia: 5/6
Drugi tom Błękitnokrwistych już nie zaskakuje nowością, wiedziałam, czego mogę się spodziewać, więc i ocena jest nieco niższa, bo niestety, historia Shuyler nieco utkwiła w miejscu. Nie to, żeby w ogóle nic się nie działo, bo akcja toczy się dość wartko.
Shuyler wyjechała z Oliverem do Wenecji na poszukiwania dziadka i nawet go znalazła. Okazało się, że bohaterka jest wyjątkowym wampirem, ponieważ jest półkrwi, tzn. jej ojciec był zwykłym śmiertelnikiem. Dziewczyna zatem staje przed kilkoma wyborami, których musi dokonać i to byłby naprawdę wspaniały moment, żeby pisarka rozwinęła skrzydła, niestety, nie udało jej się. Dylemat Shuyler przebrzmiał króciutko i powierzchownie, żadnego bicia się z myślami, żadnych dywagacji, ot, podjęcie decyzji i już. Troszkę to za mało.
Książkę czyta się lekko i nawet przyjemnie, ale nie oszukujmy się, nie jest to literatura wysokich lotów. Jednakowoż jestem ciekawa, jak potoczy się ta historia i czekam na czerwiec, bo w czerwcu ma być tom 3. Nastolatki to czytają, aczkolwiek też już bez zapału.
Powtarzam - lektura lekka, łatwa i przyjemna, w sam raz na plażę, żeby się zwoje mózgowe nie przegrzały.

hm, no ale ja przeczytać muszę - jak już zaczęłam, to muszę dokończyć ;)
OdpowiedzUsuńostatnio czytałam recenzję I tomu i była ona bardzo niepochlebna, dlatego zdecydowałam się, że nie przeczytam tej serii.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Nyx - właśnie z takiego założenia wyszłam i dlatego też chcę wiedzieć, jak to się skończy. Przeczytam zatem kolejny tom, jak tylko się ukaże:)
OdpowiedzUsuńDominiko Anno - Twój wybór, masz do niego prawo.
Czeka cały czas pierwszy tom, ale już nie na półce w kolejce, tylko na szafce :) Zawsze coś! ;)
OdpowiedzUsuńTucha - robisz postępy:)
OdpowiedzUsuń