tytuł oryginału: Zuqaq al-Midaqq
seria wydawnicza: Kontynenty
język oryginału: arabski
oprawa twarda
ilość stron: 272
ocena ogólna: 5/6
ocena wciągnięcia: 5/6
Na wstępie zaznaczam, że książkę czytałam tak długo tylko dlatego, że jest to gorący okres w szkole dla nauczycieli. Bardzo dużo pisania, liczenia, podsumowywania i w ogóle. I jak na razie końca nie widać.
A książka jest naprawdę świetna.W Kairze w zaułku Midakk mieszka cała plejada różnych typów. Jest bogacz, który wynosi się nad sąsiadów, bo ma pieniądze. Jest swatka, która myśli, że od niej zależy szczęście małżeństw. Jest bogata wdowa, która nagle zapragnęła małżeństwa, ale nie może pogodzić się ze starością. Jest ubogi, dobry chłopak zakochany bez pamięci w Hamidzie.
To dla niej postanowił opuścić zaułek, tak przez niego ukochany i zarobić dużo pieniędzy. Bo dla Hamidy najważniejsze jest bogactwo i władza. Dziewczyna jest bardzo piękna, przyciąga wzrok wielu mężczyzn, zdaje sobie z tego sprawę i postanawia swoją urodę wykorzystać w jedyny dla niej sensowny sposób - wybić się i uciec z zaułka, który dla niej jest synonimem biedy i nieudacznictwa.Książka piękna, bo czyta się ją z zapartym tchem. Śledziłam losy Hamidy, patrzyłam, jak Abbasowi pękało serce i przychodziło mi jedno do głowy - ludzie wszędzie mają podobne pragnienia i marzenia. Ta książka oprócz tego, że pokazuje nie tylko miłość, wielkie emocje, zazdrość i cierpienie. Jej dodatkowym atutem jest egzotyczny klimat biednego Kairu. Niespotykane raczej w naszej kulturze zachowania - krzykliwe kobiety, jazgoczące całymi dniami na sąsiadów i własnych mężów. Jeden mężczyzna był regularnie bity przez żonę i znosił to z podziwu godną cierpliwością. Zachodziło nawet podejrzenie, że oni są szczęśliwi!
Polecam tę powieść na wakacje - na przykład zamiast wakacyjnych wojaży.

Joasiu ja nie wiedziałam, że Ty też nauczycielka:)
OdpowiedzUsuńNiedawno też książkę skończyłam, recenzja wkrótce.
Pozdrawiam serdecznie
Ano - ale ja się z tym nigdy nie kryłam:) Nie ma się czego wstydzić;)
OdpowiedzUsuńMam na liście, jak tylko zdam ostatni egzamin (w sobotę) to przyniosę z biblioteki :)
OdpowiedzUsuńMy na szczęście już uwolniliśmy nauczycieli z obowiązku kończąc szkołę dziś.
OdpowiedzUsuńCo do książki, to to samo wydawnictwo i ta sama seria, co "Chicago", więc na pewno się skuszę. :))
Tucha - polecam!
OdpowiedzUsuńVampirku - to, że uczniowie biorą świadectwa i idą do domu, to połowa sukcesu. Teraz zaczyna się prawdziwa papierologia:)
Ale książkę polecam.
Książka świetna, czytałam dość dawno.Tylko na mojej półce jej brak , bo wywędrowała niby na trochę...
OdpowiedzUsuńwrzucam na liste!
OdpowiedzUsuńNo tak, o tym nie pomyślałam. Dużo papierkowej roboty to nic przyjemnego. Życzę jak najszybszego uporania się z tym.
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuńTia... Ja już wolę nie myśleć jaki rozmiary osiągnęła moja kolejka, aby się nie stresować... Zarezerwowałam sobie w bibliotece, w poniedziałek po nią pójdę...
OdpowiedzUsuńŻyczę szybkiego uporania się z papierkologią :)
Dziękuję:)
OdpowiedzUsuńTeraz to już zdecydowanie nie mogę się doczekać, by dostać ją w swoje ręce - już jest w moim domu w Polsce. Pozostaje kwestia: prosić o wysłane jej tutaj, czy poczekać do 10 września? :/
OdpowiedzUsuńNiezmiernie jestem ciekawa, jakie będziesz miała wrażenia z tej lekkiej lektury, którą aktualnie czytasz... :)
Enga - siedzę i się śmieję w głos:)))
OdpowiedzUsuńO, to fajnie, że się podoba :D Ja aktualnie siedze z nosem w "starociach" recenzyjnych, ale całkiem przyjemnych również.
OdpowiedzUsuń