tytuł oryginału: Six Seconds
język oryginału: angielski
seria wydawnicza: Thriller
oprawa miękka
ilość stron: 412
ocena ogólna: 5/6
ocena wciągnięcia: 6/6
W dobie ponawiających się wciąż informacji o zamachach, terrorystach, atakach na różne centra handlowe, dworce, osoby publiczne, książka Mofiny zrobiła na mnie wrażenie. Bo o terrorystach wiemy bardzo niewiele, a wiadomości są powierzchowne. Wiemy, że coś tam ludzie knują, wiemy że planują, chcą zemsty, sprawiedliwości, świętej wojny itd. Ale kto wykonuje te ataki? Kto jest narzędziem tych wszystkich spiskowców? Jak można doprowadzić człowieka do takiego stanu, że zechce on sam się zabić w imię jakiejś sprawy?
W swojej powieści Rick Mofina odsłania rąbek tajemnicy - skąd biorą się samobójcy wykonujący samobójcze ataki. Jak działają siatki szpiegowskie? Hm, tego pewnie i tak do końca nie poznamy, pewnie nie byłyby wtedy już TAJNYMI siatkami szpiegowskimi. Ale powieść czyta się jednym tchem.
Jest o tym, jak zwykli ludzie mogą zostać wplątani w wielką akcję terrorystyczną nieświadomie. Zostają często wykorzystani jak pionki w grze, a potem ręka, która nimi manipuluje niknie w zawierusze pooperacyjnej.
Z jednej strony - bardzo sprawnie przeprowadzona akcja islamistów, z drugiej - godna podziwu akcja zapobiegawcza. Wyścig z czasem trwa - kto kogo przechytrzy. Kto tym razem wygra?
Polecam książkę, bo jest to bardzo dobra powieść sensacyjna.

ogromną mam ochotę na tę książkę, ale jeszcze muszę poczekać- po pierwsze jeszcze jej nie mam:(, po drugie cały stos nieprzeczytanych innych książek czeka:) ale kiedyś (mam nadzieję, że szybko) ją przeczytam:)
OdpowiedzUsuńKaś - ja mam podobnie - czytam recenzje, mam ochotę przeczytać jakieś książki, ale kolejka w domu jest przerażająca...
OdpowiedzUsuńU mnie to samo...
OdpowiedzUsuńWłaśnie uzupełniam sobie Biblioteczkę domową na lubimy czytać i jestem przerażona ilością książek do przeczytania!
Być może kiedyś, gdyż teraz cały stos (tak jak dziewczyny) książek nieprzeczytanych.
OdpowiedzUsuńale w sumie ja uwielbiam ten stan- ciągłego czytania i chęci na więcej...jak narkotyk- pozytywny:)
OdpowiedzUsuńTak jak wy dziewczyny po przeczytaniu tej recenzji mam ogromną ochotę przeczytać tę książkę. Jednak niemały już stosik stojący na półce też już swoje wyczekał. Więc, może kiedyś ( Jak uzupełnię zaległości domowej biblioteczki}.
OdpowiedzUsuńMeme - ja na szczęście przestałam już chodzić do bibliotek, nawet ostatnio wysłałam syna, żeby oddał książki (niestety nieprzeczytane, bo nie miałam jak), gdybym sama tam poszła, to przecież nie wyszłabym z pustymi rękami. Och, żeby człowiek nie musiał spać:)
OdpowiedzUsuńDobrze że za mnie książki oddaje facet ;) dzięki czemu tych wypoyczonych trochę ubywa ;)
OdpowiedzUsuńA książka brzmi bardzo interesująco