środa, 3 listopada 2010

Stokrotki w śniegu - Richard Paul Evans

wydawnictwo: Znak 2010
tytuł oryginału: The Christmas List
język oryginału: angielski
oprawa twarda
ilość stron: 304
moja ocena: 5/6


Dziś napiszę nieco inną opinię o książce, niż zwykle.
Otóż książkę tę miałam przyjemność czytać w wakacje i doskonale wiedziałam, że ukaże się bliżej Gwiazdki, bo to jest książka na Gwiazdkę - taka "Opowieść Wigilijna" XXI wieku. Zresztą sam autor uprzedza, że tak właśnie będzie.

Powieść mi się spodobała, bo jest prosta w przekazie, prosta w odbiorze, a jednocześnie przypomina o tym, o czym zapominamy w codziennym pośpiechu - że najważniejszy jest człowiek, a nie przedmioty. Banalne? Przewidywalne? Schematyczne? Być może. Ale trzeba nam klimatów okołoswiątecznych, żeby to sobie uświadamiać. Często zapominamy o tych sprawach. Często w pośpiechu mówimy sobie - kiedyś, jutro, za jakiś czas. 
Przykładem niech będzie chociażby czytanie książek.
Ja wiem, że ci, którzy tu wchodzą, czytają dużo. Ae ilu ludzi macie wokół siebie, którzy na pytanie, co akurat czytają, odpowiadają z pogardą - nie mam czasu na książki. Ja zazwyczaj zbywam to milczeniem, bo o czym tu dyskutować? Jednak zapytajcie, jaki film wczoraj obejrzeli albo jaki program typu "Jak oni śpiewają?" obejrzeli? Okaże się, że w sumie bardzo dużo czasu spędzają przed telewizorem. Nie mają czasu czytać? Nie, wolą pogapić się bezmyślnie w ekran lub monitor. Na to im czasu nie braknie i nie szkoda.
Dlatego uważam, że powinno się przynajmniej raz na rok przeczytać książkę o tym, co w życiu najważniejsze - rodzina, przyjaciele, czas dla siebie chociażby. Żeby zwolnić na chwilę i zauważyć koło siebie drugiego człowieka. Tym człowiekiem zapomnianym jesteś nierzadko ty ze swoimi młodzieńczymi marzeniami.

Ja osobiście ucieszyłam się z dzisiejszej przesyłki, w której znajdowała się ta książka, z jeszcze innego powodu. Otóż na 4 stronie okładki wydawnictwo wydrukowało moje dwa zdania i podpisało - jest i nazwisko i adres bloga. Jakże mi miło. Cieszę się, że to tam jest, bo zawsze miło zobaczyć, że komuś spodobało się to, co napisałam, prawda?
I tym optymistycznym akcentem kończę, polecając powieść na prezent świąteczny dla kogoś, kto nie ma czasu na czytanie książek. Może w święta go znajdzie?

17 komentarzy:

  1. świetnie! i gratuluję oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam się, że ignorowałam tą książkę, bo tyle jej teraz na blogach i stwierdziłam, że raczej nie jest dla mnie, ale po Twoich słowach myślę, że właśnie dla mnie jest. Gratuluję :)/Seso

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemal każda książka, bez względu na treść i przesłanie, przypomina mi o tym, co ważne w życiu. Zawsze znajdę dla siebie jakąś prawdę, która pomaga mi udoskonalić mój prywatny świat. Chyba m.in. po to czytamy.

    Pozdrawiam i również gratuluję:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze gratuluję :) Po drugie może przeczytam, ładna okładka :) Po trzecie bardzo ładnie napisałaś to wytłuszczone zdanie :) Po czwarte filmu dobrego nie zaliczyłabym tak od razu do bezmyślnego wgapiania się w okienko, ale już oglądanie tej telewizyjnej papki, to owszem, zgadzam się!
    Serdecznie pozdrawiam, przy najbliższej okazji zajrzę do księgarni coby zobaczyć co tam napisałaś na okładce Stokrotek... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje!! i piekne to zdanie pogrubione, niech Cie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Za gratulacje wszystkim dziękuję, wciąż się unoszę na fali radości:)

    Inez - wg mnie nie każda książka niesie takie przemyslenia, ostatnio przeczytałam kilka, które mnie zawiodły, ale ta akurat mi się podobała

    Kornwalia - jasne, że dobry film nie jest wgapianiem się, ale ja nadal uważam, że ci, którzy nie czytają, to i filmy wybierają takie że mnie byłoby na nie szkoda czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję. Jedną "wklejkę" Twoją już czytałam. Zamieszczona była w "Kochający na marginesie". :)
    A na książkę mam wielką chrapkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale super! Gratuluje! :) A do książki się przymierzam, bo ostatnio dużo o niej się w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Vampire - ależ Ty masz pamięć!!!

    Izusr - szeroko zakrojona akcja promocyjna przynosi efekty:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie podzielam twego zachwytu, uważam, że jest wtórna i nic nowego nie wnosi, dobra dla czytelnika, ktory sięga po książkę raz na rok. Dla bardziej wytrawnych miałka i pełna truizmów. Uważam, że w takich razach lepiej sięgnąć po klasykę niż po skalkowaną wersję

    OdpowiedzUsuń
  11. Kasia - znam Twoją opinię na temat tej książki, ale jej nie podzielam. Nie widzę tu kalki, jedynie inspirację Dickensem, o czym wyraźnie napisałam. Napisałam też, że książka może wydać się niektórym banalna i przewidywalna - tak akurat Ty ją odebrałaś.

    Dobrze, ze tu się odezwałaś, bo mamy różne wrażenia po lekturze tej książki, a może ktoś kiedyś będzie miał mi za złe, że ją chwaliłam, a on się naciął?
    Cóż - mi się podobała, Tobie nie. Nic na to nie poradzimy, a już tym bardziej nie mam zamiaru Ciebie przekonywać czy się usprawiedliwiać:)
    Ja też nie wszystkimi książkami się zachwycam, czasami nawet tymi, które są ogólnie chwalone:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje!

    Bardzo fajny tekst Ci wyszedł. Taki właśnie ciepły, okołoświąteczny. Nie miałem zapędów żeby tę książkę dopaść, ale co tam! Raz w roku można coś babskiego przeczytać!:D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojć, kolejna lekturka do zakupienia :)
    Pozdrawiam Z.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kalio, Twoja teoria o filmach bardzo ciekawa i możliwe, że słuszna :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ żadna z nas nie musi się tłumaczyć ze swoich gustów. Mnie też podobają się czasem książki, które nie są szczególnie wysokich lotów, ale coś mnie w nich ujęło po prostu. Wiem, że ta powieść ma fanów, mnie niestety nie uwiodła.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Nie publikuję anonimów ani komentarzy zawierających jakąkolwiek reklamę, np. link do bloga.

Related Posts with Thumbnails