tytuł oryginału: La tabla de Flandes
język oryginału: hiszpański
seria wydawnicza Galeria
oprawa miękka
ilość stron: 397
Jest to powieść o jednym średniowiecznym obrazie i szachach. Są dwa trupy w tle. Tu mamy do czynienia z malarstwem Pietre van Huysa i jego obrazem "Partia szachów".
Rzecz cała dzieje się współcześnie, główną bohaterką jest konserwatorka zajmująca się tym właśnie obrazem. Jej były kochanek, historyk sztuki, zostaje zamordowany akurat wtedy, gdy zaczyna zbierać informacje o postaciach przedstawionych na obrazie.
Byłoby może ciekawie, bo wszystkie niezbędne dla mnie elementy dobrego kryminału są - trup, kobieta gnębiona niechcianymi uczuciami, podły kochanek wykorzystujący sytuację, bliski przyjaciel, niezdarny policjant. Smaczku powinna dodawać tajemnica sprzed 500 lat, ale... Ale jednak książka mnie nie porwała.
Męczyłam ją, bo byłam ciekawa, kto zabił. Tak, zaskoczył mnie wynik. Lubię powieści, które wyciągają z mroków zapomnienia jakieś zagadki przeszłości. Tu wyciągnięto. A mimo to muszę stwierdzić - nie porwało mnie. Może gdybym lubiła grę w szachy, to tak. Dużo było opisów ruchów, alternatywnych posunięć, strategii i planowania. I to było nudne. Bo ja owszem, ogólne zasady poruszania się figur znam, ale to jeszcze nie znaczy, że umiem grać w szachy. Nie umiem. Co więcej - wcale nie pragnę umieć. Wiem, że to gra królów, ja królem nie jestem. No i co tu jeszcze można dodać - nie przekonali mnie ci bohaterowie do siebie.
Zmęczyłam tę książkę, przeczytałam ją w ramach stosikowego losowania, obowiązek na ten miesiąc wykonany, mogę książkę na coś wymienić, ewentualnie wystawię na fincie. Może ktoś zechce.

Mnie też szachy niespecjalnie pociągają, raczej odpuszczę sobie lekturę - tym bardziej, że wątek kryminalny chyba też lekko zawodzi :(
OdpowiedzUsuńJa bardzo chciałam to przeczytać, czytałam wiele pozytywnych opinii i zagięłaś mnie trochę ale i tak poszukam, żeby wyrobić własne zdanie ;D
OdpowiedzUsuńJesli chodzi o szachy - polecam Ósemkę i Grę KK.Neville - są rewelacyjne :)
OdpowiedzUsuńAniu - Ósemkę czytałam, Grę mam na półce, więc na pewno przeczytam. I zgadzam się z Tobą - Ósemka była o niebo lepsza od Szachownicy.
OdpowiedzUsuńpapierowa latarnia - i takie podejście do wszelkich opinii mi się podoba. Sama podobnie bym zareagowała:)
Przeczytałam "Szachownicę... " kilka lat temu i byłam nią wprost zachwycona. W sumie chyba nadal jestem - choć w szachy nie gram w ogóle ;) Podobała mi się bardziej niż znany "Klub Dumas" tego samego autora. Ale jak widać - ile ludzi tyle opinii! Inaczej byłoby nudno ;) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńOch, jakże podobnie tą książkę odebrałyśmy :D Miałam bardzo podobne wrażenia z lektury. Może to również dlatego, że z szachów jestem noga ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam książki, których akcja toczy się wokół jakiegoś przedmiotu i te, w których trzeba pogłówkować - w tym przypadku kto zabił. Może się skuszę :)
OdpowiedzUsuńMnie sie Szachownica bardzo podobala, za to przez Osemke sie meczylam..... Klub Dumas dwa razy przeczytalam. Swiat bylby nudny jakby sie wszystkim to samo podobalo.
OdpowiedzUsuńwidze ze przestalas dawac oceny. troche szkoda, ale chyba rozumiem.
Achu - widać, że dawno Cię nie było:) Przestałam brać książki do recenzji i stąd brak ocen. Już mi się nie chce:)
OdpowiedzUsuńW szachy uwielbiam grać, byłam nawet kilka razy mistrzynią mojego powiatu ;) Miałam też okazję być na obozie szachowym z młodziżom niemieckom. Mimo to, myślę, że to nie jest odpowiednia pozycja dla mnie.
OdpowiedzUsuńa ja czytałam tę powieść kilka lat temu, chyba w roku wydania, i bardzo mi się spodobała. Grę w szachy znam raczej na poziomie podstawowym, ale i tak mnie bardzo zajęła, na tyle, ze postawnoiłąm przeczytać inne powieści tego autora
OdpowiedzUsuńI ja należę do fanów Pereza-Reverte, choć SF cenię sobie mniej niż Klub i Cmentarzysko.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Uwielbiam tego pisarza, a najbardziej "Klub Dumas", chociaż "Szachownica flamandzka" też wciąga niesamowicie
OdpowiedzUsuń