tytuł oryginału: Män som hatar kvinnor
język oryginału: szwedzki
seria wydawnicza: Czarna seria
cykl: Millennium
oprawa miękka
liczba stron: 634
Czy jest na sali ktoś, kto jeszcze nie czytał "Mężczyzn, którzy..."? Odnoszę wrażenie, że zostałam już tylko ja. Dlatego nie wiem, co mam pisać, ale na pewno nie popełnię dogłębnej analizy.
Powiem krótko - książka mi się podobała bardzo. Trochę przeszkadzał mi mój własny nawał roboty w pracy, ale wyrywałam każdą wolną chwilę na czytanie, bo nie mogłam się powstrzymać.
Wciągnęła mnie historia Blomkvista, ciekawa byłam, czy odnajdzie mordercę, jasne, że byłam zaskoczona wynikiem jego śledztwa.Ale muszę tu przyznać, że mniej więcej w połowie ciekawa byłam nie tej całej Harriet, ale zakończenia afery Wennerstroma! Jak można było zostawić czytelnika z takim rozbabranym czymś i nie napomknąć ani słowem? Z drugiej strony pewne przesłanki zakończenia były - dziwnie wyglądało to, że szef koncernu nagle pragnie, żeby Blomkvist wrócił do redakcji.
No i znowu nie wiem, jak pisać, bo może okaże się, że nie byłam ostatnią osobą, która nie przeczytała książki.
Czyta się bardzo szybko - książka ma wartką akcję, wciąż pojawiające się znaki zapytania zmuszają czytelnika do wytężonej uwagi, a postać Lisbeth Salander ubarwia całość bardzo ładnie.
Żałuję jedynie, ze książka czekała aż 3 lata na moim regale, zanim ją przeczytałam. Potrzebne było stosikowe losowanie, żebym po nią sięgnęła, bo pewnie czekałaby jeszcze.
Z ogromną niecierpliwością zaczynam dziś czytać kolejny tom cyklu (tak, to są te książki, które kupowałam i odstawiałam na półkę z przekonaniem, że kiedyś przeczytam - okazuje się, że słusznie), staram się teraz trzymać postanowienia, żeby cykle czytać jednak w odpowiedniej kolejności i bez przerw. Przerwy powodowały, że nie pamiętałam, na czym skończył się tom poprzedni i długo musiałam sobie przypominać.
Czyli - mam postanowienie! Szkoda, że to nie Nowy Rok, ale oj tam, kto mi zabroni mieć postanowienie we wrześniu?

Ta trylogia jest świetna, a każdy kolejny tom pochłania bez reszty. Już nie mogę się doczekać ekranizacji, a Tobie zazdroszczę, bo najlepsze przed Tobą:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńno i jednak byłam ostatnia? Nikt chociaż przez grzeczność nie zaprzeczy???
OdpowiedzUsuńNie byłaś, jeszcze ja się ostałam, ale miałam ci ją już w ręku, tylko że uległam prośbie pożyczenia jednej koleżance, potem drugiej... Coś czuję, że jak wróci do mnie, to będzie zaliczana już do klasyki. :DDD
OdpowiedzUsuńClevera - ufff, całe szczęście, że posłuchałam głosu rozsądku i nie roztrząsałam kluczowych dla intrygi wydarzeń:)
OdpowiedzUsuńJuż mi lepiej. Przez te wszystkie recenzyjne zupełnie nie miałam czasu na własne o proszę, czym to się kończy - człowiek nie czyta własnych perełek!
Mnie się bardzo podobała cała trylogia i trochę Ci zazdroszczę, że jest jeszcze przed Tobą...
OdpowiedzUsuńNie jesteś ostatnia:) Ja jestem jeszcze bardziej z tyłu, bo pomimo, że mam ogromną chęć na tą trylogię, nie zaopatrzyłam się jeszcze w żadną książkę i prawdopodobnie nie nastąpi to szybko...:P
OdpowiedzUsuńZ tym postanowieniem - to świetny pomysł.. ja też najczęściej czytam cykle z duużymi przerwami.. i nic nie pamiętam ;/ ... chyba pożyczę sobie to postanowienie :)
OdpowiedzUsuńJa nadal nie przeczytałam trzeciej części. Sama nie wiem dlaczego... najpierw czekałam na taras... taras mam już od kilku miesięcy... teraz zastanawiam się czy będę pamiętała dwie pierwsze części...
OdpowiedzUsuńOj nie jesteś ostatnia, u mnie stoi w bibliotece na półce ale mam tak długą listę książek, które muszę wcześniej przeczytać, że nie wiem kiedy się ta trylogia doczeka swojej kolejki. A czytając m.in. Twojego bloga moja lista się okropnie wydłuża!
OdpowiedzUsuńNiestety, muszę Cię zmartwić Joasiu - ja jeszcze nie czytałam tej trylogii Larssona:(
OdpowiedzUsuńAczkolwiek w domu już mam...
E tam przerwy. Przecież jak już zaczęłaś drugi tom, to z górki. Trzeci jest tak ściśle związany z drugim, że się nie oprzesz i zaczniesz natychmiast po drugim :)
OdpowiedzUsuńJoanno ja przeczytałam pierwszy i drugi tom dopiero w wakacje, a trzeci ciągle przede mną :) Widać na pewne książki musi przyjść u każdego pora. Mnie akurat pierwszy tom średnio się podobał, ale drugi jest o wiele lepszy :)
OdpowiedzUsuńNo nie zawstydzaj mnie! Ja nie czytałam, ale widzę, że muszę!
OdpowiedzUsuńJestem na sali, zgłaszam się, jeszcze nie czytałam ;). Ale przecież całe życie przede mną to może zdążę ;P
OdpowiedzUsuńDo jednych - tak słyszałam, że drugi i trzeci jeszcze lepsze, więc już zaczęłam, ale najpierw musiałam (no MUSIAŁAM!) przejechać się do mojej biblioteki, bo piątek przecież i w ogóle. Ja jestem niepoprawna!
OdpowiedzUsuńWczoraj zakupiłam książkę na wyprzedaży (Szklane księgi porywaczy snów), dziś w bibliotece z złapałam Trzynaście księżyców Frazier. Powiedzcie mi tylko - po co? Przecież w domu tyle mam...
Do drugich - jeszcze nie przeczytałyście Millennium??? Nie wstyd Wam?!
A do mnie Larsson jakoś nie przemówił, ale dam mu jeszcze jedną szansę :)
OdpowiedzUsuńNie czytałem, ale mam zamiar...nawet posidam :-)
OdpowiedzUsuńJeszcze ja zostałem sto lat za tubylcami z Borneo, którzy już pewnie Larssona znają:) Jakoś nie jest mi z tym bardzo źle:P
OdpowiedzUsuńNo to mocno Ci się dziwię. Powinieneś posypać głowę popiołem i pobiec do najbliższej biblioteki, na pewno tam mają tę książkę;)
OdpowiedzUsuńAborygeni już to czytali, bo wątek australijski ich skusił! Wstydź się!
oj, przesadziłam, nie wątek, tylko epizod australijski, przepraszam
OdpowiedzUsuńWstydź się, czyżbyś czytała pobieżnie?? :D Książkę ma sąsiad, do niego bliżej niż do biblioteki, ale trzy tomy? I takie grube? Zresztą nawet nie wiem, o czym to jest, pewnie o psychopacie, co?:D
OdpowiedzUsuńTo leć do sąsiada, najlepiej już teraz, wstań od komputera i pędź:))) Weź taczkę, bo to grube i ciężkie. Może być wózek dziecięcy bez dziecka, nada się do przewozu książek.
OdpowiedzUsuńPsychopata przemyka gdzieś tam krótko, a książka jest o śledztwie, jak to kryminał.
Czytałam nie pobieżnie, tylko dawkami kradzionymi w natłoku zajęć. Ale nie bój nie bój, drugi tom pewnie będę czytała tak samo:)
Czekałaś trzy lata, ja jeszcze ze dwa poczekam:) Nie pali się, może ktoś w międzyczasie napisze coś lepszego? I bez psychopaty się nie liczy:P
OdpowiedzUsuńJa też, ja też!... jeszcze nie czytałam, mam dwie części pożyczone i wciąż czekam na pierwszą:)
OdpowiedzUsuńWstyd mi jak cholera ;). W a bibliotekach jej nie ma, przynajmniej u mnie w bibliotece, serio... utworzona na nią jest kilometrowa kolejka i co druga osoba przychoząca do biblioteki pyta właśnie o Larrsona ;) W różny sposób zresztą :D
OdpowiedzUsuńJa przeczytałam cała trylogię. Dotąd chodziłam do biblioteki, marudziłam, namawiałam, w końcu panie zamówiły i wszystkie trzy części wylądowały u mnie:)
OdpowiedzUsuńA z tymi cyklami to zgadzam sie w zupełności. Trzeba czytać po kolei. Teraz czytam 'Księżniczkę z lodu', wcześniej dopadłam 'Kamieniarza', i teraz nie mogę się 'wstrzelić' w tę historię, bo znam dalsze losy głównych bohaterów i muszę się cofać w czasie.
Ja też myślałam, że jestem jedyną, która tej trylogii nie przeczytała. A tu proszę - znalazłam się w doborowym towarzystwie.
OdpowiedzUsuńKsiążki stoją sobie u mnie spokojnie na półce i chyba tak jak Ty czekam na stosikowe losowanie.
A co do serii mam podobnie. Jak zacznę coś czytać lubię kontynuować bez większych przerw. Często najpierw zbieram wszystkie części, a dopiero potem czytam.
Ja właśnie czytam "Mężczyzn..." i jakoś nie wiem, czym się to wszyscy tak zachwycają. Na razie książka nie rzuciła mnie na kolana, a przeczytałam już ponad 20% (czytam na czytniku). Fabuła interesująca, ale nie jakoś porywająca.
OdpowiedzUsuńWięc na pewno nie jesteś ostatnia :)
Zawsze możesz przyjąć, że to postanowienie w nowym roku...szkolnym ;).
OdpowiedzUsuńJa na razie tylko "Mężczyzn..." przeczytałam i było to rok temu. Do ok. 150 strony nie mogłam się wciągnąć, a potem nie mogłam się wyciągnąć.
Druga część tęsknie spogląda z półki na razie ;).
Dawno już przeczytałam wszystkie. Pierwsza wydała mi się świetna, druga się podobała, a po trzeciej stwierdziłam, że - głupia, głupsza, najgłupsza. Ale przyznaję, że czytało się świetnie. Gdybym poprzestała na pierwszej, pewnie nadal byłabym pod wrażeniem, a tak - urok prysnął, żałuję. Ty masz jeszcze szansę, ale pewnie nie uwierzysz i sięgniesz po następne. Jeśli tak, to życzę, żebyś na końcu miała inne wrażenia niż ja.
OdpowiedzUsuńTrochę muszę się zgodzić z Ewą: pierwsza część to świetne czytadło, od którego nie sposób się oderwać, drugą "się czyta", przy trzeciej utknęłam... To co mnie znużyło to przesyt szczegółów bo komu potrzebna wiedza na jakiej firmy komputerze pracuje Salander, jakiej firmy meble kupiła, jakiej firmy je pizzę itp? (trąci kryptoreklamą) no i każda, nawet najmniej ważna postać w tej książce koniecznie musi ujawnić czytelnikowi całą historię swojego życia co uważam za niepotrzebne przeładowanie; wiem, że autor był dziennikarzem więc pewnie drobiazgowo zbierał materiał do książki jednak w mojej opinii nieco przedobrzył - ale ze mną przecież nie trzeba się zgadzać bo to jedynie moje prywatne odczucia na temat trylogii - serdeczności :)
OdpowiedzUsuńAlice
Jeszcze ja nie czytałam i z przyjemnością dołączam do tego doborowego grona. :-)
OdpowiedzUsuńCała seria nadal stoi na półce i już nawet przestała na mnie patrzeć z wyrzutem.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.
Ha! Widzę, że jest jeszcze sporo osób, które nie znają Larssona. Ulżyło mi, naprawdę mi ulżyło ;)
OdpowiedzUsuńPocieszę Cię, ja nadal nie przeczytałam tej trylogii. W bibliotece brak, a pieniędzy jakoś szkoda...
OdpowiedzUsuńno proszę - nie jestem sama na tej planecie.
OdpowiedzUsuńAle jak zapewne widzicie, niedługo opuszczę grono "nieczytających_Larssona":)
Doskonale rozumiem wszystkich fanów - bo sama nią jestem. Uwielbiam wszystkie części - a jak czytałam drugą, to rano budzik nastawiałam, bo najchętniej w ogóle nie poszłabym spać.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Tobie również przypadła do gustu. :)