tytuł oryginału: Stenhuggaren
3 tom cyklu Patrik Hedström
Czarna Seria wydawnicza
liczba stron: 536
oprawa miękka
Najlepszy z dotychczasowych tomów. Nie mogłam się oderwać, ale po kolei.
Uwaga - będę zdradzać szczegóły z życia głównych bohaterów, niedotyczące intrygi kryminalnej.
A intryga była dość zawikłana dla nowicjusza kryminalnego, bo dziecko zostało zamordowane, a policja kręciła się za własnym ogonem. Ja jednak chyba czytam za dużo kryminałów, bo odgadłam bezbłędnie mordercę dosłownie po pierwszym z nim spotkaniu. Normalnie to się w oczy rzucało i ja nie wiem, jak ktoś mógł nie dostrzec przesłanek. Trzeba być ślepym albo czytać tę książkę jako pierwszy kryminał w życiu, żeby nie widzieć, że to właśnie ta osoba!
Dlaczego zatem piszę na wstępie, że pochłonęłam książkę jednym tchem? Otóż nie mogłam na początku znaleźć związku mordercy z tytułowym kamieniarzem. I tu nasuwa mi się kolejne pytanie - co te tytuły cyklu mają wspólnego z akcją? W ogóle mi tu nie pasują. Może mają tylko zamydlić obraz całości?
Tak sobie narzekam, a przecież po przeczytaniu całości powiedziałam tylko "ALE!". Bo naprawdę to było dobre - bardzo skomplikowane wątki poboczne, ciekawe postaci drugoplanowe, no i prawdziwie życiowa sytuacja Eriki po urodzeniu dziecka. Erika ma rację mówiąc, że te wszystkie słodkie poradniki dla matek o miłości, trosce, ogarniającym spełnieniu po urodzeniu dziecka można o kant tyłka otłuc. Dlaczego nie piszą o niewyspaniu, wyczerpaniu tak całkowitym, że człowiek marzy o zniknięciu na tydzień? Dlaczego nikt nie mówi o obolałych piersiach, rozepchanym brzuchu, który nie chce się skurczyć, dlaczego nikt nie mówi o ogarniającej beznadziei i niechęci do całego świata. Wiem dlaczego. Bo to mija. I gdyby kobiety przed urodzeniem pierwszego dziecka wiedziały to wszystko, to ród ludzki by nie przetrwał. Ale powtarzam - ciąża i poród w obliczu pierwszych miesięcy życia dziecka to pikuś. Erika i Patrik poradzili sobie z tym okresem rewelacyjnie. Nie bezboleśnie, ale udało im się nie rozstać.
Ach, zapomniałabym o moim ulubieńcu, Mellbergu. Nasz dzielny komisarz tym razem żyje jakby obok wszystkiego, bo nagle objawił mu się syn! Tak, okazało się, że jednak miał kiedyś do czynienia z jakąś kobietą (ślepa i głucha była i bez powonienia zapewne), która poinformowała go, że ma wziąć do siebie synalka. Cudny chłopczyk. Wypisz-wymaluj - tatuś.
Cieszę się, że padło na ten cykl w stosikowym losowaniu, to mnie zmobilizowało do sięgnięcia po kolejne tomy, a na dodatek tom czwarty czeka na mnie radośnie. Czyżbym tym sposobem miała powoli rozprawiać się z zaległościami na własnych regałach?

Powiadasz, że najlepsza z dotychczasowych tomów? Cieszy mnie to. "Księżniczka z lodu" przypadła mi do gustu, "Kaznodzieja" już nie bardzo. Na półce czeka IV tom, wolę jednak kontynuować serię chronologicznie, po "Kamieniarza" ustawię się w bibliotecznej kolejce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
A mi się wszystkie podobały równie bardzo :)
OdpowiedzUsuńNie czytałem i raczej nie sięgnę o tej porze roku. Może na wiosnę, może latem? Aktualnie wolę spokojniejsze, obyczajowe.
OdpowiedzUsuńKinga - i bardzo dobrze robisz. Bo co prawda każda intryga jest oddzielną historią, ale całość cyklu łączą losy Eriki i Patrika, a tego lepiej nie czytać nie po kolei. Więc dobrze, poczekaj na tom trzeci, zanim przejdziesz do czwartego.
OdpowiedzUsuńImmora - czy mam przez to rozumieć, że Ofiara losu będzie tak samo dobra?:)
Piter - w moim przypadku pory roku nie mają absolutnie żadnego wpływu na dobór lektury. Czytając książkę, wyłączam odbiór świata zewnętrznego.
No no, z Lackberg idziesz jak burza :) Ja dotychczas czytałam tylko pierwszą część - dwa lata temu w wakacje bodajże. Podobało mi się, nawet wypożyczyłam drugą część, ale zupełnie nie miałam na nią czasu (to był jeszcze etap recenzowania od wydawnictw) i oddałam nieotwieraną. Teraz żałuję, no ale cóż poradzić ;) A wstydzę się wypożyczać drugi raz, no bo jak to?
OdpowiedzUsuńHiliko - normalnie:) Czy Ty naprawdę myślisz, że panie w bibliotekach obserwują poczynania czytelników? A nawet jeśli zauważy, że bierzesz drugi raz - przecież mogło Ci się tak spodobać, że zapragnęłaś do tego wrócić, co nie?
OdpowiedzUsuńKiedyś się mnie jakaś czepiła, bo wzięłam dwa razy ,,Bidul" Maślanki - a ja tylko chciałam wziąć do czytania mamie.
OdpowiedzUsuńAle co tam :) Wypożyczę ,,Kamieniarza", jak tylko będę w bibliotece - i rzecz jasna jak ta książka będzie wolna.
Jak to się czepiła? To limity jakieś macie w tej bibliotece? Niepojęte to dla mnie jest.
OdpowiedzUsuńAno spytała złośliwie, po co mi drugi raz ta sama książka i stwierdziła, że wie, że i tak ich nie czytam - wypożyczam i oddaję (co absolutnie nie jest prawdą).
OdpowiedzUsuńTeraz na szczęście jest nowa, młodsza i uprzejmiejsza bibliotekarka, która nic mi nie mówi, ale wcześniej to był koszmar.
to chyba Kamieniarza nie czytalam, trzeba isc poszperac i poszukac.
OdpowiedzUsuńKamieniarz chyba najbardziej podobał mi się z tego cyklu (ale doszlam tylko do 5. tomu). A stosikowe losowanie naprawdę świetnie wietrzy półki")
OdpowiedzUsuńHiliko - no widzisz, czuj duch, możesz wypożyczać ile razy chcesz:)
OdpowiedzUsuńAchu - no, szperaj, szperaj, bo wg mnie warto.
Iza - wiesz, w sumie teraz czytam przede wszystkim własne, ale lubię ten dreszczyk emocji, kiedy czekam, na co padnie w tym miesiącu:)
przeczytałam wszystkie, tzn. oczekuję na "Latarnika"- jeszcze nie ma w bibliotece,ale mamy taką miłą Panią Jolę, która zapisuje sobie na co poszczególni czytenicy czekają i odkłada jak tylko się pojawią:)
OdpowiedzUsuńPogratulować pani Jogi:-)
OdpowiedzUsuńJa po każdym tomie robię sobie przynajmniej miesięczną przerwę. Boje się, że mi się znudzi ta seria jak pociągnę wszystkie na raz.
OdpowiedzUsuń