tytuł oryginału: Predikanten
2 tom cyklu Patrik Hedström
Czarna Seria wydawnictwa
oprawa miękka
liczba stron: 440
Bohaterów cyklu poznałam w te wakacje w powieści pt. Księżniczka z lodu.
Spodobał mi się tom pierwszy, a drugi utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że to będzie całkiem porządny cykl kryminalny. W pierwszym tomie trwała szwedzka mroźna zima. Teraz mamy środek upalnego lata. Gorące powietrze aż drży, bohaterom pot spływa po czołach, każdy się wachluje, a Erika jest w ostatnich tygodniach ciąży, cała spuchnięta czeka na rozwiązanie.
Intryga kryminalna jest dobra, zawikłana, zaskakuje, ale nie chcę jej tu opisywać. Kryminał, jaki jest, każdy widzi, kto chce, to sobie poczyta.
Mnie urzekła obyczajowa strona cyklu, czyli życie głównych bohaterów - Eriki, Patrika i ich rodzin z przyległościami.
Wyobraźcie sobie, że mieszkacie w miejscowości wypoczynkowej, gdzieś nad samym morzem, gdzie jesienią i zimą życia zamiera, za to w okresie letnim cała rodzina pragnie się z wami zobaczyć, stęsknili się wszyscy po prostu i muszą was zobaczyć. Takie nagłe poczucie bliskości rodzinnej ich ogarnia. To właśnie dzieje się u Eriki i Patrika. Erika uratowała przed sprzedażą stary duży dom po rodzicach, Patrik się do niej wprowadził i teraz koszty utrzymania nie są już takie mordercze - we dwoje łatwiej. Obrazki z wizyt kuzynów i pociotków spragnionych zacieśniania bliższych konatktów z rodziną w miejscowości wypoczynkowej w upalne lato - to jest właśnie to, co mi się podobało. Ponadto rodzina zapominała, że Erika jest w ciąży, że jej dom to nie pensjonat, a ona to nie obsługa hotelowa. A Erika jest uprzejma do obrzydliwości. Gdyby nie Patrik, to pewnie obsługiwałaby te rodzinki z wrzeszczącymi dzieciakami przez całe lato. Albo do porodu.
Mój ulubieniec komisarz Mellberg, trochę jakby zrobił się uprzejmy? Brakowało mi jego opryskliwości i trollowatości. No, ale jest nadzieja, że wróci do normy w tomie trzecim, za który mam zamiar niniejszym się zabrać.
Z pewnym rozbawieniem skonstatowałam, że książkę tę mogę włączyć do wyzwania Rosja w literaturze. Przecież Mellberg zamówił sobie narzeczoną z katalogu prosto z Rosji:) O, to był też niezły epizod. Polecam!

Witam :-) Zgadzam się w 100% bardzo dobra książka! Ja mam już na półce Syrenkę, musi chwie poczekać na razie czytam Mumię Tess Gerritsen. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak,przeczytałam Kaznodzieję już jakiś czas temu,zachwyciła mnie podobnie jak kolejne tomy ,odbieram w środę Latarnika,a po przeczytaniu leci do Ciebie,chyba że już masz?
OdpowiedzUsuńBoena! Ja czekam na Ciebie, tak jak się umawiałyśmy, Ty nie rób jaj:)
OdpowiedzUsuńSpoko,tak jak się umawiałyśmy Rówieśniczko
OdpowiedzUsuńLackberg pisze świetne książki, choć trzeba przyznać, że trochę babskie :) Pierwsze trzy tomy już czytałam, teraz zbieram kasę na zakup kolejnych :)
OdpowiedzUsuńJA jestem juz za po Ofiarze Losu. Miłego czytania kolejnych tomów
OdpowiedzUsuńBoena - o, to fajnie:)
OdpowiedzUsuńImmora - bo ona jest babą, to jakie ma pisać? Męskie?:) Czy to wada?
Agga - mam zamiar polecieć teraz ciurkiem cały cykl. Mam nadzieję, że Boena przeczyta w mairę szybko Latarnika, to będę miała całość. A tak w ogóle to ile tomów liczy sobie całość?
Fajne sa potem narzekania na ciezki los mlodej matki;)
OdpowiedzUsuńW moim przypadku to jest pomieszanie z poplątaniem, czytam Lackberg jak popadnie ( w zależności od dostępności w bibliotece), zaczęłam od części trzeciej, więc raz Erika jest już mamą, potem nie jest, by w końcu być w ciąży bliźniaczej. Ale jestem na dobrej drodze, przeczytałam część pierwszą, zakupiłam już drugą i wreszcie wyjdę na prostą ;)
OdpowiedzUsuńWiem że w Szwecji po Latarniku wyszedł jeszcze jeden tom. Czyli jak na razie 7
OdpowiedzUsuńMi "Księżniczka z lodu" nie przypadła do gustu tak bardzo, ale nie będę skreślać tej autorki. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńCzytałam parę książek z tej serii. Podobały mi się - są dobrze napisane, fabuła wciąga. Ale wszystkie mają dokładnie te samą konstrukcję - czyli wątki z aktualnie prowadzonego sledztwa przeplatają się z historią sprzed lat. Dlatego nie radzę czytać wszystkich tomów pod rząd - wydaje mi się, że to najprostszy sposób, żeby się nimi "przesycić".
OdpowiedzUsuńnie mogę dziś komentować, coś tu się nie udaje, ale spróbuję - mam zamiar przeczytać ten cykl jednym tchem.
OdpowiedzUsuńJeśli się przesycę, to przerwę:)
o, udało się!
OdpowiedzUsuńTo ja wyjdę tradycyjnie na ignoranta, bo nie czytałem Lackberg, ale opis rodzinnej szarańczy musi być niezły:) Doskonale pamiętam takie akcje, tyle że to ja występowałem w charakterze szarańczy najeżdżającej mazurskich krewnych:P
OdpowiedzUsuńNie wysiliłeś się, kolego;)
OdpowiedzUsuńLatem dziękuję siłom przyrody, że nie mieszkam w miejscowości atrakcyjnej turystycznie. Nikt z rodziny nie odczuwa gwałtownej potrzby odwiedzenia mnie;)
Chociaż na Warmii piękne jeziora posiadamy.
Właściwie to mogłem napisać, że chętnie bym przeczytał, gdyby mnie kto uszczęśliwił egzemplarzykiem, ale w sumie to nie byłaby prawda, bo mam jeszcze parę zaległych Mankellów i nie będę się rozdrabniał:) Poza tym ja nie czytałem dzieciom szwedzkich kryminałów na lekcjach, więc nie mogłem Ci napisać takiej rozkosznej anegdotki:)
OdpowiedzUsuńNo fakt, ubogi w doświadczenie jesteś. Zwłaszcza w doświadczenie z książkami;)))
OdpowiedzUsuńNie narzekam na swoje doświadczenia książkowe:P
OdpowiedzUsuń