Wiecie co?
Mam czytnik od ponad roku.
Potrzebny był mój wczorajszy artykuł, żeby mądrzy ludzie (m.in. Robert Drózd ze Świata Czytników) weszli tutaj, przeczytali i popukali mnie w czoło. Hej, twój czytnik obsługuje DRMy!
Dziękuję.
Dziś zaczęłam szukać, grzebać w poradach, czytać instrukcje i voila! Mam na czytniku książkę zabezpieczoną DRM:))) A już ją mam też na papierze, he he, bo ze złości pobrałam na fincie, jak tylko się ukazała.
Nie umiem opisać uczuć własnych na temat mojej osoby. Trzeba być mną, żeby mieć czytnik z obsługą DRM, a szukać sposobów łamania zabezpieczeń. Tiaaa... Zakończę te żenujące rozważania.
ALE!
Ja nadal uważam, że DRM to zło. Przeczytajcie komentarze pod poprzednim postem i zobaczcie, na ile sposobów można obejść to zabezpieczenie. Ono naprawdę zmusza ludzi do dziwnych działań.
Czyli podtrzymuję moje wczorajsze postanowienie - nie kupię książki z DRM.
No niezłe to jest. :) Naprawdę. :) A czytnika i tak zazdroszczę chwilowo, bo kiedyś też sobie kupię, a co! Pozdrowionka.
OdpowiedzUsuńA co to za ciekawa książka, że masz ją na czytniku i papierze? daj inspirację !
OdpowiedzUsuńCzerwona Wilczyca Lisy Marklund.
OdpowiedzUsuńWiesz, ja i tak bym ją upolowała, bo zbieram Czarną Serię wyd. Czarna Owca...
Ale ile się nawściekałam, to moje. A najśmieszniejsze jest to, ze w sklepie z ebookami obsługa mnie zlała. Nawet nie mieli ochoty mi pomagać.
Standard - poczułaś się jak w Empiku :)
OdpowiedzUsuńAniu - piszesz w odpowiedzi mój komentarz? Tak, dostałam formułkę o szukaniu pomocy u producenta.
OdpowiedzUsuńI nawet nie zdają sobie sprawy, ile bym mogła u nich wydać, gdyby pokazali mi, jak czytać te DRMy z ich sklepu na moim czytniku. Cóż, ich strata.