1 tom cyklu Kroniki Diuny
seria tematyczna Diuna
oprawa twarda z obwolutą
liczba stron: 670
Klasyka fantastyki, któż o niej nie słyszał? Książka pochłonęła mnie całkowicie i bez reszty. Piękna opowieść, której akcja dzieje się na tytułowej planecie Diuna. Planeta ta charakteryzuje się tym, ze jest całkowitą pustynią, przynajmniej tak uważa Imperator, ale ja coś czuję po kościach, że to nie będzie do końca tak. Książę Leto Atryda wraz ze swoją konkubiną, ukochaną Jessiką, i synem Paulem, udają się na Diunę na rozkaz Imperatora.
No i tam dalej będzie moc przygód, intryg i zdrad. Uważam, że nie można zbyt wiele z fabuły zdradzać tym, którzy jeszcze nie czytali Diuny. Wystarczy, żeby wiedzieli, że mimo iż to jest fantastyka, to się czyta jak naprawdę fascynującą opowieść o zwaśnionych rodach, zdradach, układach i knowaniach. Istnienie pojazdów gwiezdnych i innych planet dodaje tylko smaczku. Kojarzy się z Gwiezdnymi Wojnami? Tak, mi na początku też, ale pod koniec już zupełnie nie.
Ja chciałabym poruszyć sprawę chronologii Diuny. Otóż zaczęłam czytać tak, jak polecił ZWL - od pierwszego tomu Kronik. Jednak potem znalazłam informacje o tym, że chronologia wydarzeń jest zupełnie inna, niż czas powstawania powieści. Postanowiłam zatem iść nieco przeciw utartej konwencji i dalej czytać już po kolei, czyli zaczęłam "Dżihad Butleriański". I powiem Wam, że gdybym nie czytała Diuny, to wprowadzenie niewiele by mi powiedziało. Czyli dobrze się stało, że zaczęłam po bożemu, czyli jak ZWL przykazał. Najpierw Diuna, potem liznęłam trochę Mesjasza, ale gdy zobaczyłam tę stronę, postanowiłam porzucić Mesjasza na rzecz Dżihadu. Zapewne ktoś uzna, że to błąd, ktoś inny pochwali, a ja powiem tak - fundamenty znam. Plątać się raczej nie będę, a powieść wciąga niepomiernie. Po prostu się to pochłania - zarówno Diunę, jak i Mesjasza, tak i Dżihad. To jest tak - jak mam przed sobą wszystkie 12 tomów (a właściwie 13, bo Łowcy i Czerwie to jedno rozbite na pół), to sama nie wiem, co najpierw łapać. Nie da się czytać wszystkiego naraz. Szkoda.
Inną kwestię stanowią tłumaczenia. Ja czytałam w tłumaczeniu Marszała, ale po poszperaniu nieco w sieci znalazłam takie zestawienie i od razu nie pasowali mi ci jacyś Wolanie. Fremeni to Fremeni i nie wyobrażam sobie inaczej. A czerwie to na pewno nie piaskale.
To uciekam na planetę Salusa Secundus. Bo tam zaczyna się ta historia. A właściwie tam narodziła się legenda.
A ekranizacją nie będę sobie psuła wrażeń. Nie lubię aktora grającego rolę Paula. Śmieszy mnie ta jego wystająca broda. Daruję sobie.

Filmy na podstawie książek oglądałam, ale wydanie papierowe umknęło mi ;)
OdpowiedzUsuńNie czytałam, ale wiele słyszałam i okropnie chciałabym dorwać tę książkę. Mam nadzieję, że w nowym roku mi sie uda :)
OdpowiedzUsuńNie przepadam za fantastyką, ale "Diuna" jest - jak napisałaś - klasyką gatunku. Dlatego mam nadzieję, że kiedyś się zdobędę i po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńNo kto to widział apokryfy czytać przed skończeniem kanonicznego cyklu, hę? Idź i nie grzesz więcej :P
OdpowiedzUsuńSzybko się uporałaś xD
OdpowiedzUsuńBardzo szybko, super.
OdpowiedzUsuńAle trochę zgłupiałam - czytać należy od tej, o której piszesz? To pierwsza część?
Dziewczyny - kto nie czytał, niech czyta. Aczkolwiek nie jest to jakieś natchnione dzieło i bez jego znajomości da się żyć, wbrew temu, co sugeruje w swoim komentarzu ZWL.
OdpowiedzUsuńBo otóż znalazłam wyjaśnienie słowa apokryf - określenie używane obecnie głównie w kontekście ksiąg o zabarwieniu religijnym z okresu przełomu naszej ery, które Kościół katolicki uważa za nienatchnione, w szczególności to księgi niewchodzące w skład Biblii.
I na podstawie tegoż wyciągam wniosek, jakoby Diuna miała być jakimś świętym dziełem. Nie jest. Jest genialną powieścią, rewelacyjną rozrywką, ale nie dramatyzujmy, co? Kolego sympatyczny:)
Beatrix - są różne szkoły. ZWL twierdzi, że trzeba najpierw przeczytać Kroniki Diuny. Ale ja przeczytałam pierwszy tom, czyli Diunę, a potem zaczęłam szperać w necie w poszukiwaniu właśnie informacji na temat chronologii w Diunie.Radzę samodzielnie zapoznać się z linkiem w moim poście i podjąć decyzję niezależną. Jako i ja uczyniłam. Nie warto wykazywać się ślepym posłuszeństwem;)
Koleżanka lubi sobie nadinterpretowywać:P Napisałem jedynie, że moim zdaniem lepiej jest najpierw przeczytać cały cykl Franka Herberta,a dopiero potem czytać sobie cykle poboczne, dopisane przecież przez innych autorów, choćby i całkiem sprawnych literacko:P Diuna jest powieścią znakomitą, ale tylko powieścią i o świętym dziele to Twój domysł. Nie ma się co trzymać dosłownie definicji. A co do kolejności czytania: to zrobisz jak zechcesz, możliwości masz większe niż ja w chwili, gdy czytałem cykl po raz pierwszy:D
OdpowiedzUsuńA przy okazji, czy dotarłaś do cyklu dziejów rodów z Diuny? Zysk kiedyś wydał Ród Atrydów, Corinnów i Harkonnenów, ale w tłumaczeniu, które Ci nie odpowiadało:) To już tak dla całkowitego zamącenia chronologii:)
:)))
OdpowiedzUsuńKolego, ja sobie żartuję:)
Przecież napisałam, że się wyłamuję i czytam w jakimś obrazoburczym porządku!
A tłumaczenie lecę sprawdzić, bo nie wiem.
No niestety, te trzy rody mam w tłumaczeniu Łozińskiego vel Jerzyńskiego. Rzuciłam okiem i zobaczyłam to nieszczęsne Cesarstwo zamiast Imperium. No nic.
OdpowiedzUsuńJak się nie ma, co się lubi...
Przeczytam, co mam, acz wolałabym Marszała.
Niezbyt mnie do niej ciągnie,raczej sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńJoanna, zawsze możesz się wstrzymać z rodami, może Rebis i je wyda:) Chociaż widzę, że Cię wciągnęło i trudno będzie nie zajrzeć:)
OdpowiedzUsuńale której ekranizacji nie lubisz tej z '84 czy 2000? Kyle MacLachlan czyli pan z Twin Peaks jako Paul czy ten drugi?pozdrawiam Gabriela
OdpowiedzUsuńGabrielo - żadnej nie widziałam, nie wiedziałam, że są dwie. MacLachlan, to ten z brodą? Nie pamiętam już w jakiej roli go widziałam, ale - wiem, że to głupie, ale cóż, jestem tylko człowiekiem - nie mogłam przestać patrzeć na tę jego brodę. Z Twin Peaks go nie pamiętam, zbyt dawno leciał ten film.
OdpowiedzUsuńGeneralnie nie lubię żadnych ekranizacji, tak mam. Każdy ma jakiegoś bzika. A ja staram się omijać ekranizacje moich ulubionych książek.
ZWL - oj, wczoraj przeczytałam Twój ostatni komentarz w telefonie, a potem wyleciało mi z głowy, przepraszam. Otóż masz rację - wciągnęło mnie i nie będę czekać na inne tłumaczenie.
OdpowiedzUsuńW takich momentach jak ten, dziękuję sobie za zerwanie wszelkich współpracy, mogę sobie czytać, co chcę i nie męczy mnie świadomość, że coś tam czeka. Nic nie czeka, ach, błogosławiona swoboda:)
Joanno, ja się nie gniewam za zaniedbanie mnie, w obliczu kolejnych tomów Diuny to doprawdy w pełni zrozumiałe:) Rozumiem, że teraz co 4 dni recenzja z kolejnych tomów? :P
OdpowiedzUsuńoj, bo trafisz! Jutro powinien być Dżihad, ale nie obiecuję na 100%
OdpowiedzUsuńPozazdrościć tempa:) Ja mam Heretyków i Kapitularz do powtórki, potem dwa tomy nowego zakończenia, po drodze może Wichry i dopiero po tym wszystkim Dżihady.
OdpowiedzUsuńJak się tylko leży i pachnie, to można czytać, nie?
OdpowiedzUsuńEj, ale jakie Wichry?
No nie wytrzymam! Przeoczyłam te dwa tomy!!! No i co ja mam teraz z nimi zrobić? W jaką epokę je wcisnąć?! Tak się nie robi! Idę sprawdzać chronologię jeszcze raz, wrrr...
OdpowiedzUsuńBuachachacha:)) A było czytać jak Pan Bóg przykazał i autor napisał zamiast kombinować:P
OdpowiedzUsuńNo i zobacz, jakie to szczęście, że tego Mesjasza przerwałam! Najpierw trzeba Paula czytać.
OdpowiedzUsuńA Wichry po Mesjaszu. Noż kurna, kto to wymyśla? Czy nie przesadzają aby?
Podaję za biblionetką.
A właśnie że nie! Dobrze zrobiłam.
OdpowiedzUsuńI tam dobrze:P Miotasz się po tych tomach jak goły w pokrzywach, a mogłaś się spokojnie delektować sześcioksięgiem Franka Herberta, a potem czytać sequele, prequele i interquele, które - chociaż sprawnie napisane - oryginałowi sięgają co najwyżej do pępka:)
OdpowiedzUsuńSkoro mówisz, to pewnie wiesz.
OdpowiedzUsuńA o tym, co lepsze czy gorsze - Frank czy Brian - to wybacz, ale nawet nie mam zamiaru dyskutować, bo moglibyśmy do rana:)
Nie czytałam jeszcze całości, żeby porównywać, w przeciwieństwie do Ciebie. Podobała mi się Diuna, ale równie mocno podoba mi się Dżihad. Zresztą, mam nadzieję, że skończę go jeszcze dziś. No i nie zmieniam planów - będę dalej miotać się po tych Legendach:)
Nie, nie, żadnych dyskusji zasadniczych:) Czytaj do woli i donoś, co przeczytałaś i jak się podobało:)
OdpowiedzUsuńJoanna: dobra wiadomość: http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&id=K4598
OdpowiedzUsuńDzięki, obejrzałam sobie, tylko że ja stare wydanie już mam, a to jest dopiero w zapowiedziach, dobrze zrozumiałam? Raczej nie będę czekać.
OdpowiedzUsuńDopiero w zapowiedziach, niestety:) Ale ja sobie poczekam:P
OdpowiedzUsuńWygodna jestem, będę czytać to, co mam. Ręce mniej bolą;)
OdpowiedzUsuń