tytuł oryginału: Dune: The Machine Crusade
2 tom cyklu Legendy Diuny
seria tematyczna: Diuna
oprawa twarda z obwolutą
liczba stron: 832
Książkę pochłonęłam. Ja nie wiem, jak można nie lubić takich sag, cykli, opowieści, jak zwał tak zwał. Jest tam bardzo dużo akcji, dziwnych zapętlających się losów ludzkich, ale też bardzo dużo takich ogólnych prawd, które ja uwielbiam. Na przykład ci kogitorzy, którzy dla potrzeb rozmyślań i kontemplacji postanowili odciąć się od przyziemnych spraw, odizolowali się od życia i tylko myśleli. I co im z tego przyszło? No nic, kto ciekawy, ten niech czyta książkę, a nie mnie.
Ta notka ma poniekąd uporządkować w mojej głowie pewne informacje, ponieważ chcę teraz czytać inną książkę, nie z cyklu, a tu sobie zapiszę, na czym się skończył drugi tom, żeby potem nie latać i nie szukać. Będę zdradzała niektóre kluczowe elementy fabuły.
W wyniku prawie czterdziestoletniej wojny z myślącymi maszynami ludzkość straciła zapał, ludzie byli zwyczajnie zmęczeni przelewem krwi i brakiem efektów.
Serena Butler, kapłanka Dżihadu, ginie na Corrinie rzekomo zabita przez Omniusa.Erazm wychowuje jak syna Gilbertusa Albansa - podejrzewam, że tu będzie początek rodu Corrinów a może źródło mentatów? Ale nie uprzedzajmy faktów.
Vorian Atryda postanowił związać się z Leronicą i zabrać ją z Kaladana na Secundusa Salusę. Estes i Kagin lecą z nimi.
Xaviero Harkonnen ginie uśmiercając jednocześnie Iblisa Ginjo. Po wizycie na Tlaluxie i poznaniu prawdy o farmie narządów.
Na Rossaku Norma Cenva coś znowu kombinuje, przewiduję tu początek tego żeńskiego zakonu z Diuny.
Skończyłam zdradzać szczegóły - resztę sobie przypomnę czytając tom trzeci, już niedługo.
Przyznam szczerze, że na początku tego drugiego tomu znużyły mnie takie ogólne balistyczne opisy - ruchy wojsk, siła obu armii, jak tam ludzie na różnych planetach reagowali na wystąpienia Sereny i Iblisa, ale przebrnęłam przez kilka pierwszych rozdziałów i dalej poszło. Bo książka jest warta uwagi, można w niej przeczytać bardzo trafne spostrzeżenia na temat natury ludzi, które to spostrzeżenia najczęściej kończone są podsumowaniem - człowiek jest chwiejny, nieprzewidywalny i można się po nim spodziewać wszystkiego. I to był największy kłopot Omniusa, wszechumysłu. I tym optymistycznym akcentem zakończę. Tom trzeci cyklu za jakieś dwa tygodnie. W tej chwili mam ogromną ochotę na coś z kuferka, co na mnie patrzy od kilku dni i bardzo kusi.

Seria wydaje się interesująca :)
OdpowiedzUsuńDopiero za dwa tygodnie? No wiesz co, to oburzające:P
OdpowiedzUsuńMam takie pytanie ile tomów liczy cykl?? Diuna to prawdziwe wyzwanie, ale jak widzę da się przez to przebrnąć :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, miłego czytania
Chętnie zapoznam się z tą serią. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńZWL - no, wiem, że będzie trudno Ciebie ugłaskać, ale szybciej nie dam rady:) Święta po drodze i inne bzdety.
OdpowiedzUsuńPieguska - jeśli zejdziesz kilka postów niżej, znajdziesz moją opinię o Diunie. W tym artykule są też linki do stron o Diunie, tam będzie chronologia. Polecam, sama stamtąd czerpałam podstawowe informacje o chronologii. Wydaje mi się, że razem z Paulem z Diuny i z Wichrami Diuny to będzie z 16 tomów?
Joanna, to faktycznie świństwo ze strony świąt, że wypadły akurat w momencie, gdy cykl się rozkręcił:) A co tam tak na Ciebie z tego kuferka popatrywało? Cornwell czy Hen?:)
OdpowiedzUsuńAaa, już widzę co:P Na mnie też patrzy, ale muszę być twardy, nie miękki:)
OdpowiedzUsuńWiesz jak to jest - obiecanki cacanki. Miałam Triumf dostać później, żeby było pełne 20 i jakoś Cornwella ni hu hu. Ale nic to, kiedyś sobie upoluję na allegro. Na razie się nie pali, bo jeszcze poprzednie tomy cyklu przede mną, zaczekam zatem na uzupełnienie i wtedy dokupię i polecę całościowo z czytaniem.
OdpowiedzUsuńA z tym Henem to dziwna sprawa. Ja chyba nie byłam w tematcie, gdy czytałam opowiadania Komudy i Samozwańca też, ale nazwisko Jacka Dydyńskiego poznałam tam właśnie. Natomiast patrząc po datach powstania dzieł, to Hen był pierwszy. No nic, później poszukam informacji, bo lekko skołowana się czuję.
Nie czytałam pierwszej części, aczkolwiek nie wiem czy to moja bajka. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńBo Hen był pierwszy, za to Dydyński to jak najbardziej autentyczna postać: http://pl.wikipedia.org/wiki/Dydy%C5%84scy#Jacek_Dydy.C5.84ski
OdpowiedzUsuńO, tego nie wiedziałam! Teraz aż mnie korci, czy Dydyński u Komudy ma coś wspólnego z Dydyńskim u Hena. Ciekawe, czy Komuda znalazł tę postać niezależnie, czy jednak wzorował się nieco na Crimenie?
OdpowiedzUsuńChyba wiem, z jakiej książki Komuda mógł wziąć Dydyńskiego i niekoniecznie był to Crimen, chociaż tego też nie mogę wykluczyć:)
OdpowiedzUsuń