Bo otóż doszłam do mało budujących wniosków.
A wszystko dzięki temu, że zaczęłam kopiować i przenosić tu swoje notki z onetu, gdzie prowadziłam blog dwa i pół roku (od 27 grudnia 2006 do 24 lipca 2009).
Pierwsze i najważniejsze dołujące i dobijające - ja czytam coraz mniej książek!!!
Tak, tak. Kiedyś w miesiącu pochłaniałam kilkanaście. Dziś ledwie dociągam do dziesięciu. Zaczęłam się zastanawiać nad przyczyną tego stanu i już wiem. Wszystko przez ten zakichany Internet i te serwisy społecznościowe. Nie oszukujmy się, jestem ciekawa, co nowego się dzieje. Zaglądam to tu to tam, popatrzę, poczytam, tu się udzielę, tam zdenerwuję, a czas leci.
Kolejne spostrzeżenie, tym razem budujące - idzie ku lepszemu! Już nie przynoszę z bibliotek naręczy książek i nie pożyczam od ludzi. Już mam własne;) Tiaaa... Inna sprawa, że kiedyś nie wydawałam tyle pieniędzy na książki. Czyli wypożyczałam. Czyli ja nie wiem, czy teraz jest lepiej. Ale przyjmijmy, że jest lepiej.
No i jeszcze jeden plus - w końcu uświadomiłam sobie, kiedy zaczęłam brać książki od wydawnictw. Zaznaczam z całą mocą, że to one pierwsze zaczęły! To one do mnie pierwsze napisały i zapytały, czy nie zechciałabym. No i ja, naiwna, łyknęłam haczyk. Tak, nie bójmy się tego nazwać po imieniu - dałam się złapać na pochlebstwo. Wtedy nawet nie miałam pojęcia, że człowiek może się tak zapętlić w tych zobowiązaniach. Na początku to była sama radość i duma. Matko jedyna! To trwało od sierpnia 2008! Pamiętam nawet swoją pierwszą książkę do recenzji. To była wspaniała i do dziś lubiana przez mnie Fryczkowska "Straszne historie o otyłości i pożądaniu". Pojedyncze sporadyczne egzemplarze niepostrzeżenie przerodziły się w jakieś makabryczne stosy i cała akcja straciła swój urok. A do tego jeszcze inne aspekty i tak oto 1 lipca 2011 zerwałam z tym. Z bólem, ale zerwałam. I nie żałuję. Znowu jestem wolna i czytam bez terminów i poczucia, że nie zdążę.
Tak przeglądając te stare wpisy sprzed lat uświadomiłam sobie jeszcze jedną rzecz - książki przypominały mi różne wydarzenia z życia, w czasie których czytałam ten a nie inny tytuł. Np. "Zapach cedru" i od razu skojarzenie - ach, to na Słowacji w ferie 2007! Albo"Cień Poego" - wypożyczona z biblioteki wojewódzkiej w pewien wiosenny dzień, gotowa byłam siadać z nią byle gdzie na ławce i czytać, ale rodzina stanowczo zaprotestowała. I tak dalej w tym duchu. Wiecie, zauważyłam dopiero teraz, że niektóre książki przypominają mi, w jakich okolicznościach je czytałam, albo skąd je wzięłam, jak na nie polowałam itd. To są całkiem przyjemne wspomnienia.
Obiecuję, to już ostatnie spostrzeżenie - jakie ja kiedyś krótkie notki pisałam! Oczywiście już dziś bym takich nie pisała, ale miło powspominać;)
Tak przeglądając te stare wpisy sprzed lat uświadomiłam sobie jeszcze jedną rzecz - książki przypominały mi różne wydarzenia z życia, w czasie których czytałam ten a nie inny tytuł. Np. "Zapach cedru" i od razu skojarzenie - ach, to na Słowacji w ferie 2007! Albo"Cień Poego" - wypożyczona z biblioteki wojewódzkiej w pewien wiosenny dzień, gotowa byłam siadać z nią byle gdzie na ławce i czytać, ale rodzina stanowczo zaprotestowała. I tak dalej w tym duchu. Wiecie, zauważyłam dopiero teraz, że niektóre książki przypominają mi, w jakich okolicznościach je czytałam, albo skąd je wzięłam, jak na nie polowałam itd. To są całkiem przyjemne wspomnienia.
Obiecuję, to już ostatnie spostrzeżenie - jakie ja kiedyś krótkie notki pisałam! Oczywiście już dziś bym takich nie pisała, ale miło powspominać;)
Czyli że co? Jakieś postanowionko? Coś na nową drogę życia czyli drugą pięciolatkę? Przydałoby się.
Obiecuję sobie, że nie będę siedziała tyle przed komputerem. Człowiek tylko nerwy traci od tych wszystkich dyskusji, kłótni, przewalanek, uraz osobistych - kotłuje się ta nasza blogosfercia książkowa, oj kotłuje. No i te same książki wszędzie - jak jakiś tytuł idzie do recenzji, to do znudzenia - na każdym współpracującym blogu w ciągu mniej więcej dwóch miesięcy pojawi się na pewno. Wychodzi mi, że w celu powrotu do korzeni oprócz zerwania współpracy muszę jeszcze przestać śledzić blogi. Nie, żartuję, lubię do Was zaglądać. Ale i tak postanawiam:
mniej Internetu a więcej czytania.Rzekłam.
W takim razie pozostaje mi życzyć wytrwania w tym jakże godnym pochwały postanowieniu!
OdpowiedzUsuń na zawszeJa nie postanawiam,bo że nie wytrwam wiem. To jeszcze nie mój czas;)
A Tobie życze wielu wspaniałych książek przeczytanych w tym "zaoszczędzonym" czasie;))
I sto lat dla bloga!:)
Gratuluję pierwszej pięciolatki i życzę kolejnych:).
OdpowiedzUsuń na zawszeNajlepsze życzenia rocznicowo-świąteczno-noworoczne i życzę wytrwania w postanowieniach!!
OdpowiedzUsuń na zawszeGratulacje z okazji pięknego jubileuszu!
OdpowiedzUsuń na zawszetwoje spostrzeżenia, bardzo słuszne, w dużej mierze mogę odnieść do siebie - ja popołudniami staram się nie siadać do komputera, bo wtedy jestem stracona na kilka godzin, w tym czasie czytam :)
Życzę Ci Joasiu czytania dla przyjemności tego, co lubisz i w czasie, który sama wybierasz !
Książki i tak do Ciebie trafią :)
pozdrawiam
Piękny wynik :) Ja tam się nie wypowiadam na temat postanowień, blogosfery etc., nie i tyle. Nie wypowiadam, nie pochwalam, nie ganię :D
OdpowiedzUsuń na zawszeTylko gratuluję takiej rocznicy!
5 lat, raaany, czy ja kiedyś tego dożyję... ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję i mam nadzieję, że tych lat będzie coraz więcej i że wytrwasz w swym postanowieniu :)
Pięć lat! Ja będę z siebie dumna jak przetrwam pięć miesięcy! Życzę Ci, byś wytrwała w swoich postanowieniach. Co do recenzowania - ja dopiero zaczęłam, a już gonią mnie terminy. To wcale nie takie łatwe, jak myślałam. No ale nic, zobaczymy, jak to będzie :) Życzę Ci wszystkiego dobrego z okazji blogowego jubileuszu i oby więcej takich! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeHmm, żadne wydawnictwo nie narzucało i nie narzuca mi terminów czytania i recenzowania...
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję piąteczki :)
Joanno, wprawiasz mnie w zdumienie. Takie zorganizowanie, rytm, pasja!...i jeszcze krytyczne wypunktowanie, że coś się pogarsza, coś warto ulepszyć...
OdpowiedzUsuń na zawszeWyzwaniem byłoby już utrzymanie istniejącego status quo.
Gratuluję rocznicy!
Z uwagą przeczytałam o współpracy z wydawnictwami. Bo to decyzja trudna. Ja zrezygnowałam, nie wchodząc przez drzwi, które się w kilku kierunkach otwarły. Ale mój przypadek jest inny, nie czytam nawet (choć prawie że) połowy tego, co Ty. I wszelkie listy ustalające kolejność sięgania po tytuły budzą moją irytację. Trudność w tym, że są wydawnictwa, wydające same rarytasy, które chciałoby się mieć. A jednak. Rezygnacja daje wolność. Tak myślę. A widzę, że potwierdzasz - co przy Twoim doświadczeniu jest znaczące.
Pozdrawiam!
Joasiu moja Ty Muzo - no dzięki Tobie bloguję - obojętnie skąd pozyskasz książki czy kupisz czy pożyczysz czy będą Ci dane ja zawsze będę czytać sobie Twoje notki, bo cenię Twój sposób pisania. Tak trzymaj. Gratulacje pięciu latek.
OdpowiedzUsuń na zawszegratulujé 5 rocznicy;)
OdpowiedzUsuń na zawszezdecydowanie popieram spostrzeżenie, że recenzje idą masowo... Na każdym blogu to samo, tylko z różną częstotliwością. Często mnie to denerwuje, więc jako dość młoda bloggerka w tej blogosferze wybieram sama książki które czytam i opisuję, nie są to bestsellery tu i teraz, lecz bardziej starsze i zapomniane. pozdrawiam
Gratuluję pięknej rocznicy:)
OdpowiedzUsuń na zawszeI życzę kolejnych lat z książkami.
A i żebyś wytrwała w postanowieniu - podziwiam tych, którzy to potrafią:) Ja sama niestety wolę mam słabą...
Jakbym miała przeliczyć ilość stron przeczytanych w internecie na ilość stron książek, to z pewnością tych książek było drugie tyle co przeczytałam ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję pięciu lat blogowania :)
OdpowiedzUsuń na zawszeTeż mnie denerwują powtarzające się na blogach recenzje. zdecydowanie wolę oglądać stosiki czyli kto co ma w planach czytelniczych, niż czytać piątą z kolei recenzję tej samej książki. Tym bardziej, że przeważnie wszystkie są pochlebne, a kiedy potem ja to czytam to to mi się wcale nie podoba :)
Życzę wytrwałości w postanowieniu :) A i tak czytasz więcej książek ode mnie, ze mną jest jeszcze gorzej :P
OdpowiedzUsuń na zawszeI gratuluję 5 lat :)
Scathach - na ten zaoszczędzony czas właśnie liczę i mam nadzieję, że zaowocuje większą ilością przeczytanych i wysłuchanych książek.
OdpowiedzUsuń na zawszeMarietta, Kasiek, Anna - dziękuję
Enga - a ja mam dość tej poprawności politycznej, tej nieszczerej uprzejmości i delikatności, od której już mi się niedobrze robi. Jeśli coś mam ochotę zganić, to najczęściej zwyczajnie milczę, żeby nie zaogniać. Jeśli chcę pochwalić, to chwalę wprost. Ale nie walę ludziom po głowach, bo to i tak niczego nie zmieni. Dlatego też między innymi mam dość tego całego netu. Podejrzewam, że chwilowo.
Izusr - ja też mam taką nadzieję:)
I ja się dołączam do gratulacji :-) I życzę Ci, abyś w następnej pięciolatce znajdywała coraz więcej - a nie coraz mniej - czasu na czytanie!
OdpowiedzUsuń na zawszeDwojra - dziękuję. Nie wypowiem się na temat szczegółów recenzowania, bo po co? Sama się przekonasz, jak ludzie zaczną tu za chwilę pisać - ja nie mam terminów, mnie nie przysyłają niechcianych książek itd. Nie, żadnych takich dyskusji:)
OdpowiedzUsuń na zawszeJarosław - jak wyżej, nie będę prowadziła teraz dyskusji na temat niuansów - kto co musi, a kto nie musi. Już dość było takich kłótni.
Za gratulację dziękuję.
Tamaryszek - dziękuję i cieszę się, że nie jestem sama na tej planecie:)
Malineczka - wzruszyłam się:) Poważnie, bez sarkazmu! Och, jednak nadal nie jestem odporna na żadne pochwały i dobre gesty:)
OdpowiedzUsuń na zawszeMonaleasa - ja znalazłam sposób - nie patrzę nawet na te recenzje, które idą masowo. Czekam, aż książka sama mi wpadnie w ręce, bo oczywiście tytuł zapamiętam, skoro tyle razy go zobaczę. Czyli jednak marketing działa;)
Anek7 - ja też mam słabą silną wolę, ale choroba i konieczność leżenia w łóżku bez dostępu do komputera pokazała mi, że można;)
Ktrya - o właśnie! Aż strach liczyć!
Dziewczynka - no te recenzje raczej są obiektywne (mam taką nadzieję), ale z drugiej strony - sama piszę nieobiektywnie, więc tak ogólnie podchodzę ostrożnie do wszelkich blogowych opinii.
OdpowiedzUsuń na zawszeImmora - nie porównuj ilości między blogerami, bo każdy czyta swoim tempem itd. Ja porównałam swoje własne ilości i tak mi wyszło, jak wyszło, wcale nie budująco. Co z tego, że ktoś inny czyta mniej? Mnie to nie pociesza.
Karolina - dziękuję, będę się starała.
Ojej, jak zasadniczo i bez szampana. Ale życzenia najlepszego można złożyć? No to składam:D
OdpowiedzUsuń na zawszeZWL - tylko tyle? Żadnego zjadliwego komentarza? Nic o zmanierowaniu? Ani słowa o zadzieraniu nosa?;) Ej, czuję się zawiedziona.
OdpowiedzUsuń na zawszeZa życzenia dziękuję.
Kalio - ale tym razem źle mnie zrozumiałaś :P Mi nie chodzi o poprawność polityczną czy uprzejmość, mam to w nosie. Zwyczajnie nie mam aktualnie ochoty pisać o blogosferze. O postanowieniach Twych także, bo widzę, że swoich postanowień dotrzymujesz, więc co tu pisać ;) Że ja nie? :D Przeca wiesz, że cenię sobie Twój blog, bywam wiernie, śledzę co się dzieje i wspieram mentalnie :> Więc co tu jeszcze język strzępić? :D
OdpowiedzUsuń na zawszeNawet fajne te stare recenzje, takie... ad rem:). Gratuluję rocznicy:)
OdpowiedzUsuń na zawszeChciałabym również mieć takie postanowienie, w ogóle mniej komputera, dzisiejszy dzień spędziłam w świecie Simsów... :( Życzę Ci następnych pięciu tutaj! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję skończenia piątki:)
OdpowiedzUsuń na zawszeEnga - a to faktycznie źle Cię zrozumiałam. Bo ja myślałam, że Ty potępiasz moje uwagi na temat blogosfery i że Ty z uprzejmości nie będziesz oceniała innych.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa też nie oceniam. Ja po prostu nie wchodzę;)
A teraz, żeby nie zapętlić i nie zaognić, idę na spacer dla zdrowotności. Dostałam od Mikołaja słuchawki sportowe, bo te zwykłe mi wypadają i tylko denerwują. To idę słuchać Kinga. Ze słuchawkami, które nie wypadają:)
A tak przy okazji - Zapasiewicz chyba się opluwał przy czytaniu, Odnoszę wrażenie, że ma soczystą wymowę i to mi utrudnia odbiór, ale nie ma innego lektora do Komórki. No nic, jak się nie ma co się lubi...
Iza - dziękuję
Domi - ja w maju zrezygnowałam z gry FarmVille, bo to pochłaniało zbyt dużo czasu. Jakoś nie tęsknię do niej.
Ichigol - dzięki:)
OdpowiedzUsuń na zawszeBuhahahaha, zrobiłam sobie wizualizację tego plującego Zapasiewicza i jakoś mi się wesolutko zrobiło :) A co do wypowiedzi - no, to teraz wszystko jasne :D I git. Ja idę sobie poczytać, chociaż może spróbuję skrobnąć kilka słów o Dallas?
OdpowiedzUsuń na zawszePostanowienia trudne, ale życzę wytrwałości :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJoanna: a co ja Ci będę impertynencje w urodziny prawił:PP W każdym razie u mnie za tydzień będzie tort, baloniki, fajerwerki i co tam jeszcze mi do głowy wpadnie i żadnych postanowień noworocznych:D
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję rocznicy oraz spostrzeżeń, też się przyłączam : mniej internetu, więcej książek. Życzę wszystkiego dobrego.
OdpowiedzUsuń na zawszeJa bardzo chętnie spędzam przed internetem, bo tak strasznie ciągnie mnie do informacji, ale nie suchych, tylko związanych z zainteresowaniami.
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam :)
Gratulacje! Pięć lat - to piękny wiek! :) Dalszej przyjemności z czytania i blogowania! Pozdrawiam serdecznie!
OdpowiedzUsuń na zawszeŁadna rocznica, gratuluję i życzę następnej piątki lekko, przyjemnie i bezboleśnie:).
OdpowiedzUsuń na zawszeWytrwałości w postanowieniu!
Oj tak, Internet kradnie czas... Niby przychodzi się zerknąć na tylko jedną stronę, sprawdzić maila i tak mija godzina albo dwie, szczególnie jak jakiś znajomi zaczepi rozmową.
OdpowiedzUsuń na zawszeŻyczę wytrwania w postanowieniu - też staram się ograniczać (brzmi jak wyznanie alkoholika :D) - choć czasem bywa ciężko - szczególnie kiedy trzeba się uczyć - wtedy nawet ściana wydaje się ciekawsza niż nauka :p
Pozdrawiam!
Gratulacje !!
OdpowiedzUsuń na zawsze5 lat to juz niezly wynik :D
Wszystkiego dobrego, pozostaje mi życzyć mnóstwa czytelniczych inspiracji i przede wszytskim CZASU. Mam nadzieję, że na blogi będziesz zaglądać, bo czasami można znaleźć książkowe perełki :)
OdpowiedzUsuń na zawszePozdrawiam serdecznie
Enga - o, Dallas jestem ciekawa niezmirnie, bo mam ogromną ochotę przeczytać. Dawaj, nie zwlekaj. Aczkowliek niezależnie od Twojej opinii i tak przeczytam;)
OdpowiedzUsuń na zawszeTaki jest świat - wytrwałość bardzo mi się przyda.
ZWL - ok, impertynencje mogą być na przykład jutro;) A baloników i fajerwerków ja z kolei nie lubię. Zasadniczo nie robię też postanowień, ale już ten Internet tyle nerwów w tym roku mi zjadł, że jedno małe postanowionko w drodze wyjątku jest do przełknięcia.
A o brokacie nie zapomnij!!!
Agnesto - dzięki:)
Chris - ok, tylko że co za dużo to i świnia nie zeżre, że się tak kolokwialnie wyrażę. Mam przesyt netu na ten rok.
Bernadetta, Jane doe, bluejanet, pieguska - dziękuję zbiorowo i każdej z osobna. Czas przyda się najbardziej:)
Kamykowy - cóż, ja w czasach pobierania nauk nawet nie wiedziałam, jak włączyć komputer, ale mogę sobie wyobrazić, jaki to kusiciel.
Joanna: dzięki za przypomnienie, mógłbym zapomnieć o brokacie. Zgroza:P
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję piątej rocznicy! :) Co do zerwania współpracy, to uważam, że czytanie przede wszystkim powinno być przyjemnością, więc wspieram Cię w Twojej decyzji. I trzymam kciuki, żeby udało Ci się zrealizować Twoje postanowienie.
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję i życzę wiele czasu na czytanie. Sama u siebie zauważyłam podobną tendencję, ale jakoś nawet z nią nie walczę - a powinnam. :D
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję stażu w blogsferze!
OdpowiedzUsuń na zawszeJa co prawda zaczęłam niedawno, ale mam nadzieję że się nigdy nie zapętlę z książkami recenzyjnymi :)
A portale potrafią zajmować czas, choć ja jakoś ostatnio nie mam do nich cierpliwości ^^
gratuluję i życzę wytrwania w postanowieniach :)
OdpowiedzUsuń na zawszeI ja się do gratulacji przyłączam - najlepszego!
OdpowiedzUsuń na zawszeWszystkiego dobrego i wielkie gratulacje.
OdpowiedzUsuń na zawszePS Mam podobny wniosek - jeśli chodzi o ilość czytania książek. Też czytam mniej i też winię internet. No ale to tak wciąga... "Paskudny" pożeracz czasu.
Pozdrawiam.
Gratulacje! Życzę kolejnych lat blogowania :)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa też silnie kojarzę dane książki z miejscami czy zdarzeniami. Mam taką książkę, którą lubię, ale kojarzy mi się z smutnymi chwilami w życiu, więc nie sięgam po nią tak często.
Co zabawne - boję się pozbyć takiej jednej książki, którą kupiłam jeszcze przed wynikami egzaminu w sesji, ale zaraz po nim. Zdałam oczywiście i to bez problemu, ale książki i tak boję się teraz pozbyć XD
Życzę dużo czasu do czytania i dużo chęci do pisania. I trochę się cieszę, że świeżutkich świeżynek tu nie będzie, bo istotnie - dużo ich w blogach.
OdpowiedzUsuń na zawszeTo co, zaczynaj kolejne pięć lat! :)
Gratulki
OdpowiedzUsuń na zawszeGratuluję pięknej rocznicy blogowania. Dla mnie zawsze będziesz osobą dzięki której sama zaczęłam pisać bloga i więcej czytać. Wróciłam do dawnej pasji. Twoje postanowienie bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że uda Ci się w nim wytrwać. Ja sama ma z tym problem. Często zaglądam na blogi innych (nie tylko te książkowe, ale i artystyczne), a to zawsze zabiera czas. Do tego gdy na FB. Muszę sobie podobne postanowienie poczynić. Ale są takie blogi (jak Twój) na który zawsze znajdę czas. Bo warto !!!. Życzę wytrwałości w Nowym Roku i wspaniałych chwil z książką. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuń na zawsze5 lat! Brawo, to piękny długi czas. Życzę ci, aby pisanie jak najdłużej sprawiało ci przyjemność, żeby nie było kolejnym obowiązkiem, żeby cię bawiło! Życzę ci też wytrwania w postanowieniu spędzania mniej czasu w internecie, choć mam nadzieję, że od czasu do czasu do nas zajrzysz ;). 100 lat!!!
OdpowiedzUsuń na zawszeJoanno gratuluję tych pięciu lat! Dla mnie prowadzącej bloga dopiero od trzech m-cy to nie lada wyczyn:)
OdpowiedzUsuń na zawszeLubię Twój blog i Twoje recenzje. A internet to rzeczywiście okropny pożeracz czasu ale też nowe możliwości i wygoda:)
:)) Wytrwałosci w dalszym blogowaniu
OdpowiedzUsuń na zawszepo raz kolejny, czytając Twój post, zdałem sobie sprawę ile nas łączy;) jak bardzo zmienia się nasze książkowe życie. mniej książek, więcej internetu - niestety...
OdpowiedzUsuń na zawszei przypomniały mi się czasy Onetu, i tych kilku, ale jakże cudownych blogów, pisanych z prawdziwą pasją. teraz już tak nie ma:( ja nie prowadzę już bloga, ale nie żałuję:) bo cała ta zabawa (nie obrażając nikogo!) schodzi na psy. prawda jest bolesna, ale wartościowych blogów pozostało niewiele... mam już dosyć postów ze stosami od wydawnictw i nic niewartych 'recenzji' tych właśnie książek. ale o tym już koniec!
pozdrawiam Cię i ściskam mocno;*
I to postanowienie jest bardzo dobre :) Portale społecznościowe zabierają mnóstwo czasu, a gdy człowiek stara się skupić na np. pisaniu recenzji to te portale nawet nie będąc włączonymi tkwią w naszym umyśle i nie pozwalają się skupić.
OdpowiedzUsuń na zawszeDobrze wrócić do korzeni i przeanalizować całość :)
Oj, ale mi się nazbierało komentarzy do odpowiadania!
OdpowiedzUsuń na zawszeZWL - o brokacie nie zapomnisz, wierzę w to szczerze.
Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję zażyczenia i trzymanie kciuków. Na pewno będę zaglądać na blogi, bo ja to zwyczajnie lubię. Więc nie odcinam się od Internetu na zawsze (chyba bym się zapłakała, gdyby ktoś mi dziś powiedział, że nigdy więcej nie dostanę się do sieci;), tylko rzadziej będę wchodzić. Już nie co godzinę, tylko raz lub dwa razy dziennie:)))
Mr lupa - powtórzę się zapewne, ale Twoja wizyta u mnie za każdym razem jest wydarzeniem. Wpadaj częściej:)
Żelaznej konsekwencji w postanowieniu i następnej pięciolatki życzę.:))
OdpowiedzUsuń na zawszeWitam serdecznie,
OdpowiedzUsuń na zawszeja dopiero odkrywam Twojego bloga ale już mi się podoba.
Uwielbiam czytać i tak jest od zawsze lubię ,książki na płytach, kasetach i te papierowe ale także elektroniczny czytak to moja miłość. Czytam nocami i w dzień tak z "przyczajki" bo mam troje dzieci , dom na głowie i pracę ale świat fantazji to coś co wciąga mnie bez pamięci.
Ostatnio odkryłam" Aniola" i bardzo mi się podobał, czy nie wiesz czegoś o dalszych tomach?
Pozdrawiam serdecznie i zostaję z wami.
Kasiu - o Aniele nic nie wiem, dostałam ten pierwszy tom do recenzji, podobał mi się, ale o drugim na pewno nie zostanę poinformowana oddzielnym mailem;) Będę musiała poszukać na własną rękę, tak jak Ty:)
OdpowiedzUsuń na zawszeZaglądaj, zapraszam.
Clevera - na razie trzymam się dzielnie.
Bardzo pięknie dziękuję,że odpisałaś, pozdrawiam i cieszę się, że tu trafiłam.
OdpowiedzUsuń na zawsze