tytuł oryginału: El Anticuario
język oryginału: hiszpański
oprawa miękka
liczba stron: 432
Akcja książki rozgrywa się we współczesnej Barcelonie, gdzie zostaje zamordowany bardzo znany w środowisku antykwariusz, a jego syn przybywa do miasta, żeby zająć się formalnościami związanymi z testamentem. Okazuje się, że ojciec zostawił mu ogromny majątek. Syn jest pisarzem, co w gruncie rzeczy nie ma aż takiego wielkiego znaczenia, chyba że dla autora i jego znajomych.
Za pisarzem do Barcelony przybywa jego była żona, Bety. Gest dla mnie zupełnie niezrozumiały, wszak to ona chciała zakończenia małżeństwa, to ona ciągle podkreślała, że nic ich już nie łączy, a tu nagle taka troska? Odnotowałam nieuzasadnioną decyzję bohaterki.
Na miejscu w Barcelonie pisarz poznaje piękną córkę innego antykwariusza, zakochuje się w niej - rozwija się piękny trójkąt. Reakcja Marioli na obecność Bety w domu pisarza też była niewspółmierna do dopiero wykluwającego się uczucia. Ten wątek miłosny w ogóle mnie nie przekonał.
Powieść czytało mi się nawet przyjemnie, ale niestety intryga mnie niczym nie zaskoczyła. Od początku można było przewidzieć, kto jest mordercą.
Jednak książka nie miała samych wad, inaczej bym jej nie skończyła. Autor pięknie opisał zabytki Barcelony - widać było znajomość rzeczy, czuć było, że pisze to ktoś, kto miasto zna i je kocha, kto lubi w nim mieszkać. Sama historia przedmiotu poszukiwanego przez bohaterów też nie była najgorsza - wątek historyczny uratował całość.
Zakończenie trochę zanadto przypominało mi "Kod Leonarda da Vinci" - to poszukiwanie w Katedrze i odczytywanie znaków, rozpoznawanie symboli i zawiłości architektury. Ale nie było źle.
Ogólnie rzecz biorąc książka nie rzuca na kolana, ale da się czytać.

Tytuł na pewno by mnie przyciągnął, bo kocham intrygi dziejące się w środowiskach bibliotek, antykwariatów, muzeów, ale ostatnio staram się wybierać "perełki" spośród takich powieści, a widzę, że Ciebie nie przekonała fabuła, więc traktuję to jako ostrzeżenie, aby nie otwierać pierwszej strony:)
OdpowiedzUsuńNie jestem pewna, ale ta fabuła coś mi mówi. Być może Antykwariusz jest jedną z tych ksiązek, które zaczęłam czytać, ale nigdy nie skończyłam, ale gdzieś, kiedyś, dawno temu, spotkałam się z czymś podobny. Jednym słowem; dzwonią, ale nie wiem, w którym koście i pewnie już nie skojarzę :)
OdpowiedzUsuńOkładka bardzo mi się podoba, lecz jeśli w Twojej opinii książka nie jest ciekawa to nie ma sensu tracić na nią czasu, są inne :) Pozdrowienia
OdpowiedzUsuńOd dawna zamierzałem sprezentować sobie tę książkę, teraz już nie wiem czy pomysł jest dobry. Dzięki za recenzje:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Jak szybko odkryłaś kim jest mordercą, to co za intryga? :D
OdpowiedzUsuńChyba nie do końca jestem zainteresowana. Fabuła wydaje sie ciekawa, ale na razie to nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńamante - samo środowisko, jakkolwiek ulubione także przeze mnie, nie wynagradza przeciętnej całości
OdpowiedzUsuńDwojra - książka jest stosunkowo nowa (niecały rok od wydania), więc może zetknęłaś się z czymś podobnym
Powtarzam - książka nie jest zła, można poczytać z przyjemnością, po prostu na kolana nie rzuca
Chris - wiesz, ja już tyle książek przeczytałam, może za dużo? Ileż tych intryg człowiek jest w stanie wymyślić? Po tylu latach czytania często trafiam na jakiś schemat. Przestałam już poczytywać tego za wadę książek. Raczej bawię się w odgadywanie mordercy idąc tropem, że będzie to najmniej podejrzana na pierwszy rzut oka osoba, często blisko związana z ofiarą i najważniejsze - taka, żeby nie miała możliwości popełnienia morderstwa, bo wiotka i słabiutka, bądź człowiek o gołebim sercu. Nie wszystkie przesłanki zawsze do tego mojego toku myślenia pasują, ale z reguły trafiam. No i jak można mówić, że pisarz się nie stara? To czytelnik za dużo wie;)
Ech, moja arcymądra przeglądarka dzisiaj mi cały dzień wyje, że na Twojej stronie przez api.selkar.pl jest jakieś podejrzane oprogramowanie :> Ciekawe, co jej odbiło, bo do dzisiaj tego nie wołała i nie utrudniała mi dostępu do Ciebie. Czy ktoś, kto używa Chrome ma też taki problem tutaj i np. u mnie?
OdpowiedzUsuńEnga - mnie tam nic nie wyje, korzystam z Mozilli, antywirus też siedzi cicho.
OdpowiedzUsuńNo, i mnie przestało, jak napisałam komentarz. Dziwności :/ A może blog sam postanowił mnie zaktywizować w kwestii wypowiadania się? :):):)
OdpowiedzUsuńAaaa, u mnie też to dzisiaj było! Nie chcieli mnie do Ciebie wpuścić, już się bałam, że to tak na zawsze :( Ale dobrze, że się uspokoiło.
OdpowiedzUsuń