poniedziałek, 30 stycznia 2012

Audiobooki

Ostatnio - tak mniej więcej od miesiąca - słucham książek. Do niedawna broniłam się przed nimi rękami i nogami. Moim koronnym argumentem było to, że nie potrafię się przy nich skupić, że łapię się na tym, że nie wiem, czego słucham. Dziś wiem, że wybierałam kiepskie audiobooki, kiepskich lektorów.
Teraz audiobooków słucham chętnie w czasie, gdy muszę coś zrobić rękoma. Nie da się przy tym czytać literek, ale z drugiej strony - ręce zajęte, a głowa wolna, więc poczytałabym... To są prace domowe, codzienne spacery. Zakupy odpadają, bo jednak przy tej czynności trzeba myśleć;)




Czy są wśród odwiedzających tego bloga miłośnicy audiobooków?
Do Was kieruję swe pytania.
Czy bierzecie każdego audiobooka na ślepo, kierując się tylko tytułem książki?
Ja przyznaję, że kilka razy się sparzyłam - sięgnęłam po książkę, którą bardzo chciałam poznać, jednak beznadziejny lektor odrzucił mnie od słuchania - niedorzeczne pauzy po każdych dwóch słowach, sztuczna intonacja, nawet barwa głosu może zniechęcić. To są bardzo subiektywne wrażenia.
W wyniku tego zanim rzucę się na jakiś tytuł, najpierw chciałabym posłuchać kilku minut, żeby wiedzieć, czy danego człowieka da się słuchać. Dlatego nie kupię audiobooka, przy którym nie ma fragmentu do posłuchania. 

Czyj głos lubicie słuchać? Czy macie swoich ulubionych lektorów?
Ja już mam. Polecicie mi jakieś książki słuchane, która Was zauroczyły?

48 komentarze:

  1. Dopiero teraz zaczęłam słuchać audiobooków, kiedy zwróciłam uwagę, że pod nadmiarem książek do recenzji nie czytam nic dla siebie. Żadnych książek z poza kolejki, zaczęło mi tego brakować.
    Na pierwszy ogień poszła "Dolores Claiborne" Kinga czytana przez Teresę Budzisz-Krzyżanowską i powiem, że sprawiła bardzo miłe wrażenie. Jej głos idealnie pasował mi do głównej bohaterki.

    Wbrew pozorom ani nie gubiłam się, ani myśli mi nie uciekały, a zdecydowanie ułatwiało mi to czytanie, gdyż czasami mam tak oczy przemęczone, że nie jestem w stanie skupić się na książce, więc wystarczyło jedynie założyć słuchawki. Przyjemnie słucha się czyjąś opowieści, ale trzeba trafić do dobrego lektora. Dlatego zanim pobiorę audiobook sprawdza, kto czyta i dopiero wtedy się na niego decyduje.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać. Jedyne, co mnie denerwuje to cena, bo troszeczkę przeginają z tymi cenami. 25 zł za audiobook?

      Usuń na zawsze
    2. Słuszna uwaga, Magdo. Ale na szczęście w bibliotekach są książki do słuchania, - można wypożyczyć.
      Tylko że ja wolę format mp3, wrzucam na telefon i leci. Dlatego pisałam o posłuchaniu fragmentu - jeśli już mam płacić takie niemałe pieniądze, to nie za kogoś, kto nie umie dobrze przeczytać książki na głos.

      Usuń na zawsze
    3. Robię dokładnie tak samo. Telefon zawsze mam przy sobie, więc i wygodniej, i zawsze pod ręką.

      Usuń na zawsze
  2. Jak od dawna słucham audiobooków. W pierwszej kolejności kieruję się w wyborze autorem i tytułem, ale kilkakrotnie zdarzyło mi się nie przesłuchać czegoś ze względu na słabego lektora.
    Ulubieni lektorzy, cóż to trudne, bo zwykle ich sobie nie notuję, więc nie wiem potem co kto czytał. Mam jednak jednego ulubionego audiobooka - jest to "Sługa boży" Piekary w wykonaniu Jarosława Rabende.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. U mnie audiobooki górują głównie latem jak mam prace na działce i niestety nie mogę rozłożyć się na leżaczku :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Sabinko - ale masz jakichś ulubionych lektorów?

      Usuń na zawsze
    2. A wiesz, ze nie :(
      Jakoś nigdy specjalnie nie przykładałam do tego uwagi.
      Grunt by wyraźnie było :) No i by nie usypiało :)

      Troszkę drażnił mnie głos w "Poczekajce" ta kobietka jakoś nie pasowała mi do całości :)
      Głupie nie?

      Usuń na zawsze
    3. No właśnie to nie jest głupie! O to pytałam - o Twoje preferencje. Głos lektora musi pasować do klimatu książki. Młoda dziewczyna nie będzie czytała horrorów, a męski niski głos nie pasuje do powiastek o w stylu K. Michalak - którą bardzo lubię, żeby nie było.

      Usuń na zawsze
  4. Sylwia - liczyłam na Ciebie i na więcej propozycji:)))
    Chyba Sługę Bożego już czytałam? Nie pamiętam, musiałabym sprawdzić. Jeśli nie, to posłucham zaraz po Lśnieniu, które czyta Teleszyński - podoba mi się chyba równie mocno jak Roch Siemianowski. Elżbieta Kijowska ładnie przeczytała Villette.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. Roch Siemianowski, oczywiście. :)
    Czyta wspaniale, uwielbiam go słuchać.

    "Czytelniczkę znakomitą", Bennetta, którą uważam za książkę mocno średnią, wspominam z dużą sympatią, bo świetnie przeczytała ją pani Seniuk. To przykład lektora, który dodał coś do wartości książki, ale zdarzyło mi się słuchać książki w wykonaniu niepasującego mi lektora, który raczej od wartości książki odejmował (no, ale jak się nie da książki dostać w wersji papierowej, to trzeba cierpieć...).

    Z pozytywnych przykładów: lubię prawie całą kolekcję "Mistrzowie słowa" Agory. "Prawie", bo jeszcze całej nie przesłuchałam, ale jak dotąd wszystkie mi się co najmniej podobały. Pani Kwiatkowska cudownie przeczytała "Dzieci z Bullerbyn" i wreszcie usłyszałam, jak się wymawia te nazwy :).

    I mimo wymienionych wyżej przykładów wolę zdecydowanie kiedy czytają mi niskie męskie głosy, więc wspomniany wcześniej Roch Siemianowski jest w czołówce. Poza tym ma duży dorobek na tym polu :).

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Ysabell - dziękuję za wyczerpujące wskazówki, udaję się na poszukiwania:)

      Usuń na zawsze
  6. To tak, audiobooków słucham już od ponad roku. Świetnie sprawdzają się kryminały Mankella, przesłuchałam: "Psy z Rygi", "Mordercę bez twarzy" i "Mężczyznę, który się uśmiechał" (świetny lektor - Adam Ferency!), a w pozostały lektor był bardzo dobry. Za to w ogóle w formie audiobooka nie przemówiła do mnie książka "Łabędź i złodzieje" E. Kostovej, podwójny damsko-męski lektor to katastrofa w tym wypadku, książka była nużąca i bardzo senna, słuchałam jej ponad pół roku! Za to moje ostatnie odkrycie to "Mróz" M. Ciszewskiego i lektor: Krzysztof Banaszyk, bardzo pasował do tej historii i słuchało się świetnie.

    Nowy audiobook wybieram bardzo długo, przesłuchując fragmenty dostępne na stronach. A same audiobooki wypożyczam z biblioteki, kupuję jak się trafi niezła okazja na allegro i zdarza mi się dostać także jakiś do recenzji.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Zapasu na całe lata.
      A ostatnio nie wiedziałam, czego słuchać, to tradycyjnie sięgnęłam po Kinga. A tu przecież taki wybór!

      Usuń na zawsze
  7. "Sługę bożego" czytałaś, bo to pierwsza część cyklu "Mordimer Madderdin" :P

    Spróbuję bardziej się postarać, podobają mi się: Leszek Teleszyński, Elżbieta Kijowska, Blanka Kutyłowska, Krzysztof Gosztyła, Anna Maria Komorowska, Piotr Fronczewski (ale ja ta ogólnie uwielbiam jego głos), Roch Siemianowski i Henryk Pijanowski.
    Mniej przepadam kiedy czytają: Wiktor Zborowski, Ryszard Nadrowski, Ksawery Jasieński, choć nadal tego słucham, ale z mniejszą przyjemnością.

    Tyle udało mi się wyciągnąć z mojego bloga :) w reszcie miejsc nie zapisałam sobie kto czytał, więc nic więcej nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. No, teraz ja z kolei sobie coś zakonotowałam - pisać, kto czytał daną książkę:)

      Dziękuję za pomoc:)

      Usuń na zawsze
  8. Ja czasami słucham audiobooków - zazwyczaj w podróży bądź przy różnych pracach domowych. Jestem raczej typem wzrokowca - moje oczy wolą śledzić literki ;-)

    Jednak podobnie jak WY mam swoich ulubionych lektorów. Przy wyborze kieruję się dobrymi aktorami - takimi, których lubię tembr głosu i chyba w ogóle ich lubię ;-)
    (Piotr Fronczewski i Adam Ferency - genialni jako lektorzy, Leszek Teleszyński, Anna Polony, Anna Seniuk, Rafał Królikowski, nieżyjący już Krzysztof Kołbasiuk).

    Porażką była "Klara" czytana przez Kunę - interpretacja świetna, jednak mnie jej sposób artykulacji dźwięków tak drażni, że nie przebrnęłam...

    Nie lubię też innych audiobooków czytanych przez samych autorów, np. książek Ziemkiewicza czy Mellera o Gruzji. Brr...

    Z samych lektorów polecam: - Roch Siemianowski, Mirosław Utta, Elżbieta Kijowska. Nieco mniej Włodzimierz Press czy Ksawery Jasieński

    Uff, ale się rozpisałam.
    Jednak chyba każdy musi sam sprawdzić, który lektor nie drażni jego ucha ;-)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, na pewno będę do wskazówek wracać:)
      Ten post będzie dla mnie ważny ze względu na komentarze.

      Usuń na zawsze
  9. Audiobooki wybieram tak jak zwykłe książki - te, które mnie interesują. Dodatkowym kryterium (do odrzucenia) jest lektor, którego nie znoszę i nie chcę sobie psuć odbioru książki. W związku z powyższym nie słucham niczego czytanego przez Ksawerego Jasieńskiego - nie cierpię jego głosu i płaskiego czytania, błędów językowych i losowego akcentu zdaniowego. Dla mnie to lektor filmowy, do audiobooków się nie nadaje. Ale ma też zwolenników. ;)
    Uwielbiam za to Rocha Siemianowskiego i Piotra Olędzkiego - są świetni i mają takie fajne, męskie głosy. ;) Słucham czasem książek z gatunków, których nie lubię, po to tylko, żeby Rocha posłuchać. ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - mi ten Roch podleciał, jak rzadko.
      Jeszcze Teleszyński - teraz słucham Lśnienia w jego wykonaniu - miodzio.:)
      A ten Jasieński to rzeczywiście - głos nie za specjalny, sprawdziłam.
      Mnie tak odrzuciło po fragmencie "Par" Updike'a - czytał Jacek Kiss - no nie mogłam. A książka wydaje się być niezła. Przeczytam ją sobie sama.

      Usuń na zawsze
  10. Ja cały czas nie mogę się przekonać do audiobooków. Nie mogę się skupić, denerwuję się, zasypiam. Stało się to po próbie przesłuchania "Księżyca w nowiu".
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. O. Fajnie, że u kogoś pojawiła się notka na temat audiobooków, które ostatnio w moim życiu pełnią jakąś wyjątkową funkcję.

    Dostałam pracę, która polega na staniu w galerii handlowej i rozdawaniu gazetek drogerii Natura. Nudne, monotonne, nogi bolą, dobrze chociaż, że jakoś w miarę płacą. Ostatnio wpadłam na umilanie sobie pracy właśnie audiobookami i dochodzę do wniosku, że jest to jedyna znośna forma rozdawania gazetek :D

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. No też sobie nie wyobrażam tak stać godzinami i gapić się na przechodzących ludzi. Świetne rozwiązanie:)

      Usuń na zawsze
  12. No widzisza a ja mam genialną ksiażkę, świetnego lektora a i tak się skupić nie mogę...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja pokonałam potwora:)

      Usuń na zawsze
    2. teraz czas na mnie, próbuję i próbuję i jakoś nie mogę wpaść po uszy :( ani nawet zapaść się po kostki...

      Usuń na zawsze
  13. Ja niektóre lektury męczę z audiobookami, ale chciałam też np. przy sprzątaniu posłuchać czegoś lekkiego. Możecie polecić jakieś księgarnie internetowe gdzie są audiobooki w znośnej cenie ? Jakieś promocje itp. ? ;]

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ceny audiobooków wołają o pomstę do nieba. Z drugiej strony należy pamiętać, że jakiś człowiek musiał to przeczytać na głos - to są godziny pracy. Sama czytam dzieciom w szkole na głos, to zdaję sobie sprawę, jaki to wysiłek. Biorąc to pod uwagę - audiobook musi trochę kosztować. Zwłaszcza nowość.

      Usuń na zawsze
  14. Lubię i słucham, choć wolę czytać.
    Polecam Audiotekę http://audioteka.pl/, gdzie każda książka ma fragment do odłuchu. I jeszcze gratka, wiele z nich ma dotatkowo darmowy rozdział:)
    Posiadacze sieci Orange mogą pobierać audiobooki płacąc wysyłając sms.
    Do moich ulubionych lektorów należy niestety już śp.Zbigniew Zapasiewicz. Z przyjemnością też wysłuchałam
    "Dumę i uprzedzenie" Jane Austen w znakomitej interpretacji Joanny Szczepkowskiej. Wcześniej powieść czytałam ale bez większej przyjemności.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za namiar na audiotekę.
      A z Zapasiewiczem, to niestety - gusta nam się rozjechały, nie podobał mi się jogo sposób czytania.

      Usuń na zawsze
  15. och, jaki piękny post. Odkryłam audiobooki stanowczo za późno, jak sobie pomyślę, ile czasu straciłam dojeżdżając do pracy, a mogłam sobie słuchać. Ech...
    Na blogu mam zakładkę "audiobooki", jeśli chcesz prześledzić, zapraszam. Mam też otagowanych osobno lektorów, czasem wspominam o nich w notkach, jeśli się jakoś szczególnie wyróżnią in plus lub in minus.
    Numer jeden to... zaraz, są dwa numery jeden. Męski to Roch Siemmianowski (widzę, że nie jestem jedyna), zdarzało się, że szukałam audiobooka obojętnie jakiego, byle tylko on czytał :) Żeński numer jeden to Karolina Gruszka. Świetni są też Leszek Filipowicz i Leszek Teleszyński, Roma Gąsiorowska, Anna Seniuk, Łukasz Nowicki (dykcja mniam).
    Mam wrażenie, że aktorzy, jak Seniuk właśnie, Ferency, Trafankowska, z racji przygotowania zawodowego, dużo więcej "wyciskają z audiobooka, albo może więcej w niego wkładają.

    Są zaś lektorzy, którzy są świetni w filmach, bo mają głos absolutnie wyprany z emocji i dzięki temu w filmach nie narzucają interpretacji, są "przezroczyści" - ale ta cecha w książkach się absolutnie nie sprawdza. Przykład: Mirosław Utta.

    Ale - są też przypadki, że aktora-lektora nie da się wysłuchać, ja na przykład nie dałam rady "Moskwie-Pietuszki" w wykonaniu Wilhelmiego, bo za bardzo się wczuwał w rolę narratora pijaczka i bełkotał lekko. Bywa i tak.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. I tak już się rozpisałam, o książkach będzie następny komentarz, ale to już jutro, jeśli pozwolisz :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Agnes, skoro masz otagowanych lektorów, to na pewno zajrzę i się rozejrzę, bo dla mnie lektor jest bardzo ważny. Wiesz, że może ja też sobie otaguję? Dobry pomysł, dzięki!:)

      Usuń na zawsze
  17. Wolę słowo pisane, ale też czasem słucham, głównie jak jadę samochodem jako pasażer gdzieś daleko. W księgarni internetowej Gandalf mają audiobooki w formacie mp3 do ściągnięcia na komputer, po prostu przysyłają ci link na maila. Lubię serię "mistrzowie słowa", Rocha Siemianowskiego i Leszka Teleszyńskiego.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za podzielenie się swoimi uwagami, na pewno skorzystam.

      Usuń na zawsze
  18. Od jakiegoś czasu nie zabieram się za sprzątanie i gotowanie bez dobrej książki do "odsłuchania". Do moich ulubionych lektorów należą K. Tyniec i W. Zborowski, ale lubię też L. Teleszyńskiego.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Ja też już nie ruszam się bez słuchawek i telefonu:)

      Co do lektorów, to nie słuchałam nigdy Tyńca jako lektora, ale jako aktor do mnie nie przemawia, ale sprawdzimy...

      Usuń na zawsze
  19. A teraz o książkach wysłuchanych, które mnie zauroczyły.
    "Dom duchów" Allende - ale to mniej ze względu na lektora, a bardziej na samą książkę, która jest po prostu doskonała.
    "Rycerz nieistniejący" Calvino - przepięknie czyta to Karolina Gruszka, jaką ona ma dykcję!
    "Służące" Stockett - trzy przewspaniałe lektorki, a sama książka znakomita.
    "Dzień tryfidów" - wspaniała książka czytana przez Rocha Siemianowskiego.
    "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku" - no cóż, tu głosu prawie nie zauważyłam (Kijowska), treść była najważniejsza.
    "Życie przed sobą" Emile Ajar - cudowna powieść fantastycznie czytana przez Romę Gąsiorowską.
    No i Strugaccy, których kocham, czytam, słucham i w ogóle.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Agnes - dzięki, naprawdę. W tej chwili słucham, bo ręce mam zajęte czym innym, na razie nie powiem czym, żeby nie zapeszać.
    Ale nie wiedziałam, że istnieje takie bogactwo audiobooków:)
    Dziś tylko słucham:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Ja mam problem z słuchaniem audiobooków, próbowałam jakiś czas temu po namowie koleżanki, ale okazało się, że nie potrafię się skupić. Chyba jestem za bardzo przyzwyczajona do czytania "oczami". Z kolei ona ostatnio czyta książki tylko jako audiobooki - głównie w samochodzie, w drodze do pracy i z pracy. I jest zachwycona tą formą. Na święta kupiłam jej "Aleję Bzów" w formie audiobooka, bo sama czytałam (w formie papierowej) i bardzo jej się podobała. Chwaliła również audiobooka "Księżniczka z lodu" - kryminał, wciągnęła się. Więc te dwie mogę polecić, bo o nich rozmawiałyśmy, ale sama nie przesłuchałam żadnej książki tak do końca, bo się po prostu za często zamyślam, odpływam, gubię - przy papierowych tak nie mam. Nie wiem, od czego to zależy?

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. To ja wymienię Dereszowską (nie zauważyłam, czy gdzieś padło jej nazwisko), dopiero Igrzyska Śmierci w jej wykonaniu przekonały mnie do audiobooków i do dziś jestem wierną fanką tej formy lektury. Przy zastrzeżeniu oczywiście, że lektor umie czytać... A nie jest to takie oczywiste.
    Największą porażką była Joanna Jabłczyńska czytająca Trudi Canavan - książka ciekawa, ale sposób czytania koszmarny, poddałam się po kilku rozdziałach.
    Polecam za to Artura Barcisia (słuchałam "Gwiezdnego pyłu" Neila Gaimana) i Marcina Hycnara ("Percy Jackson i bogowie olimpijscy" Ricka Riordana). Lubię też Kijowską - nie zachwyca mnie jakoś bardzo, ale i nie drażni.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  23. Chyba jednak pozostanę przy tradycyjnych książkach. To sa zupełnie dwa różne rodzaje doznań.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  24. Zupełnym przypadkiem zawitałem tutaj. Zaciekawiony dyskusją zostałem na dłużej.
    Cieszę się, że powoli czasy "książka czytana - fuj" odchodzą w niepamięć. Bawił mnie zawsze argument, jako to książka musi pachnieć papierem a słuchanie jej, w czyjejś interpretacji, zabija jej odbiór. (Jakby sztuka wystawiona na scenie, czy symfonia grana w filharmonii tego nie czyniły). Pytanie stawiasz trudne, dobrzy lektorzy, książki...
    Ja po wysłuchaniu jakiejś setki, mam problem z odpowiedzią. Ale po coś zacząłem, wiec skończę. Otóż dziwi mnie wciąż przywoływany powyżej Roch Siemianowski. Owszem, popełnił całe bogactwo książek w czasach kiedy na tym polu monopolistą był Polski Związek Niewidomych. Na szczęście to już minęło. A dziś lektoratu podejmują się zawodowi aktorzy. Bo jak sensownie tu zauważyła @Agnes lektorzy nauczeni czytania pod film mają głos wyprany z emocji. Warto więc zwracać uwagę na znane nazwiska. Aktorów.
    Odemnie na początek pozycja, która nie padła tu jeszcze. "Narrenturm" Sapkowskiego.
    Pozdrawiam.
    Głos Papierofonu

    OdpowiedzUsuń na zawsze
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak obszerną wypowiedź.
      Zacznę od tego, że dziś śmieszy mnie dyskredytowanie czytników, że są fuj, bo nie pachną i nie szeleszczą:) A przecież jeszcze bliżej im do książki niż audiobookom, bo tam tekst odbiera się też oczami, a nie uszami.
      Co do interpretacji głosowych, to niestety, widzę trochę racji w tym, że nie każdy lektor umie zrobić to dobrze. Nie przebrnęłam na przykład przez Pary Updike'a, bo nie mogłam słuchać Jacka Kissa.
      Co do aktorskiego czytania - we wszystkim należy zachować umiar. Roch Siemianowski mi odpowiada, bo zostawia interpretację mi, słuchaczowi. Natomiast zbyt emfatyczne czytanie może zniesmaczyć. Teraz słucham Klejnotu Medyny w interpretacji Katarzyny Godlewskiej i ona chyba za bardzo się stara. Ma taki stonowany głos, czyta z takim namaszczeniem, że czasami odnoszę wrażenie, że zaraz zacznie szeptać zdradzając nam jakieś tajemnice.
      Przesada w żadną stronę nie jest dobra.
      Ale że są sytuacje, gdy po prostu nie można czytać, wybieram audiobooka.
      A to Narrenturm nie jest czasami zrobione w konwencji słuchowiska ze wszystkimi odgłosami w tle?

      Usuń na zawsze
    2. Poczułam się wywołana do tablicy uwagą o p. Siemianowskim. Moja teoria dlaczego jest tak popularny jest prosta: w większości wypowiadały się kobiety, dla których słuch jest często ogromnie ważnym zmysłem, a Roch Siemianowski ma przepiękny głos. Podejrzewam, ze mężczyźni mogą mieć inaczej...

      Przyznaję też, że wielu aktorów mnie odstrasza od słuchania audiobooka. Ale to może dlatego, że mam dwa tryby: albo chcę posłuchać czytanej książki (tak jak mi w dzieciństwie mama czytała), albo słuchowiska (też lubię), a czytający aktorzy często niebezpiecznie zbliżają się do granicy i przykrywają tekst interpretacją. Choć oczywiście bywają wyjątki. :)

      Usuń na zawsze
    3. @Ysabell to naprawdę ciekawa teoria. Nigdy wcześniej tak tego nie widziałem. Cóż, to daje do myślenia...

      Tak "Narrenturm" został nagrany z podziałem na role, muzyką i odgłosami opisywanego świata. Podobnie jak słuchowisko. Różnica polega na tym, że tutaj czytany jest pełny tekst książki. Żadnych skrótów. Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Porównując do klasycznej audioksiążki to jak premiera w Narodowym i konkurs recytatorski w szkole. Inny świat.

      Usuń na zawsze
    4. O właśnie, ta nadinterpretacji często mi uwiera i zakłóca odbiór książki.
      Roch ma głos głęboki, zmysłowy, aż ciary przechodzą. Mężczyźnie tego nie zrozumieją. Znaczy mężczyźni hetero:)

      Muszę spróbować tego Narrenturm. Co prawda nie przepadam za słuchowiskami, ale nie zamykam się na nowe doświadczenia i lubię ponawiać próby.

      Usuń na zawsze

Przypominam: usuwane są WSZYSTKIE ANONIMOWE komentarze, te pozytywne też.
Zachęcam do klikania w ankietkę pod postem.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy wyraźnie obraźliwych. Bez zbędnych dyskusji.

może przeczytasz i to?

Related Posts with Thumbnails