środa, 4 stycznia 2012

Komórka - Stephen King

wydawnictwo: Albatros 2008
tytuł oryginału: Cell
nośnik: mp3
czas trwania 14 godz. 34 min.
czyta: Zbigniew Zapasiewicz

Odkąd moje zdrowie wymusiło na mnie zwiększenie aktywności fizycznej, wpadłam na pomysł, że przecież nie muszę pozostawiać mojego umysłu w uśpieniu w czasie, gdy zajmę się pomocą udzielaną ciału. Będę słuchała książek.
Odżegnywałam się dotąd od audiobooków, bo nie potrafiłam się skupić na słuchanej treści. Postanowiłam zdyscyplinować własną uwagę. 
Od czego jednak zacząć? W poszukiwaniu ciekawych książek czytanych przez innych ludzi na głos, trafiłam na "Komórkę" Kinga. A że ogólnie pisarstwo tego pana bardzo lubię, nawet się ucieszyłam, bo książki papierowej nie mam. Ani ebooka. 


Z radością włączyłam nagranie i pełna zapału zagłębiłam się w słuchanej historii. No i po pierwsze musiałam przywoływać myśli do porządku, żeby nie rozbiegały się chaotycznie w różnych kierunkach. 
Po drugie - źle słuchało mi się czytania pana Zapasiewicza, bo odnosiłam wrażenie, że ma syndrom tzw. soczystej wymowy, no ślinotok po prostu. Bardzo mi to uwierało.
A sama historia Claya, który obserwował ludzi zamienianych w zombi po odebraniu połączenia telefonicznego przez komórki, mnie nie urzekła. Nudne to było i zastanawiam się teraz, dlaczego wytrzymałam do końca? Chyba z sentymentu do Kinga, bo wciąż miałam nadzieję, że to się jeszcze rozkręci. Czyżbym zapomniała, że u Kinga najsłabsze są zakończenia? Ta książka zresztą potwierdziła wysnuwaną nieśmiało teorię. Zakończenie "Komórki" też jest do niczego.
Clay, Tom i Alice szli i szli i szli. Po drodze spotykali innych niezarażonych wirusem ludzi lub tzw. "telefonicznych". Obserwowali ich zmiany, co jedzą, kiedy śpią itd. Zabrakło mi wielości wątków, które w innych swoich powieściach King tak pięknie rozsnuwał. A tu nic. Idą i idą i właściwie nic się nie dzieje. No, trochę pod koniec, ale ogólnie jestem bardzo rozczarowana. Było bardzo dużo makabrycznych scen - rozwlekane wnętrzności, wydłubane oczy, tryskająca krew. Nie wiem tylko, czemu miały służyć. Dobrze, że to w gruncie rzeczy była krótka książka, na papierze ma tylko 432 strony. 

Teraz zaczęłam słuchać "Villette" Bronte, w starym nagraniu dla niewidomych, czyta Elżbieta Kijowska - i ładnie czyta, podoba mi się. Lepiej, niż Zapasiewicz.

21 komentarze:

  1. Mnie zastanowił finał, jakoś mnie nie przekonał... a co Ty myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  2. To mnie zachęciłaś do Kinga XD
    Komórka była jedyną jego książką którą czytałam (a tak naprawdę to też słuchałam) i dlatego miałam bardzo sceptyczne nastawienie do tego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie King generalnie nie kręci, więc pewnie w ogóle bym przez książkę nie przebrnęła. Mam jednak koleżankę, która praktycznie na każdym nudniejszym wykładzie poczytuje Kinga. Sądząc, po ich ilości, niestety, niedługo skończą Jej się tytuły tego pana :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga kocham, a 'Komórka' stoi na półce i czeka na przeczytanie :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Komórka" to chyba najgorsza powieść Kinga - z tych, które czytałam. Ja np. nie dobrnęłam do końca, pomimo sentymentu. Jeszcze zawiodłam się na "Historii Lisey", chociaż ostatnio ktoś mi napisał, że to dobra powieść. No nie wiem....
    Jeśli nie czytałaś to ze starszych "Dolores Claiborne", "Misery" - to dobre książki. "Sklepik z marzeniami" wciąga. Lubię też "Bezsenność", a moją ulubioną jest "Gra Geralda" - niestety przez wielu krytykowana. Ostatnio czytałam "Czarną bezgwiezdną noc" - bardzo dobra...
    Można pisać i pisać o Kingu - lubię go (pomimo tej "Komórki" koszmarnej).... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam od ,,Komórkę" od kilku ładnych lat na półce, ale opis mnie niestety nie przekonuje. Mam również ,,Miasteczko Salem", rozsypujące się wydanie, a właściwie to pożyczyłam tę książkę ponad rok temu nauczycielowi języka angielskiego i do tej pory nie otrzymałam zwrotu mimo przypomnień. No cóż.

    Jeśli zaś chodzi o audiobooki to ja pisałam, że próbowałam z ,,Zieloną milą" i niestety nie potrafiłam się skupić, po kilku minutach nie wiedziałam, o czym mówi do mnie pan czytający. Może spróbuję jeszcze raz?

    Moja droga, powiedz mi jeszcze - skąd bierzesz audiobooki? Ściągasz z Internetu i wrzucasz na telefon/MP3/MP4? Czy jak? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio zwróciłam uwagę na tę książkę i muszę przyznać,że spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. W takim razie sobie akurat tę książkę Kinga odpuszczę i rozejrzę się za innymi,które mam nadzieje,że będą ciekawsze;)

    OdpowiedzUsuń
  8. "Komórkę" czytałam i uważam, że jest najgorszą książką Kinga, a powiem szczerze, że przeczytałam ich bardzo dużo. Miałam wrażenie, że może King już wyczerpał swoje pomysły, ale na szczęscie przeczytałm najnowszą i widzę, że to tylko chwilowy zastój :)

    Jeśli chodzi o audiobooki, to zanim zdecyduję się na któryś, bardzo długo wybieram i słucham fragmentów. Wiele książek, które interesowałyby mnie w wersji papierowej odpadają ze względu na źle dobranego lektora, który naprawdę ma znaczenie. W audiobookach polecam kryminały, sprawdza się Mankell i inni :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Edith - o, akurat ściągnęłam ,,Psy z Rygi" Mankella :) Widzisz, jakiego mam nosa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja to jakoś nieszczególnie jestem przekonana do audiobooków. Pamiętam, jak słuchałam Quo Vadis. Usypiałam chyba jeszcze bardziej aniżeli jakbym sama miała czytać. No i myślałam o wszystkim innym tylko nie o Winicjuszu i Ligii właśnie. No i miałam...jedynkę z klasówki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ubóstwiam Kinga, ale Komórkę skutecznie mi obrzydziłaś. A skoro pojawiają się głosy, że to najgorsza książka Kinga, to nie będę na nią polować. Co do audiobooków. Ja zaczęłam słuchać niedawno. Teraz żałuję, że tak późno. Dzięki audiobookowi nie marnuję cennego czasu jaki spędzam w drodze do pracy. Bo ile można słuchać muzyki?

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię Kinga, ale "Komórka" to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham Stephana Kinga:) Tej książki niestety jeszcze nie czytałam. Co do audiobooków to naprawdę lubię je, bo na przykład sprzątam, myje naczynia albo robię cokolwiek innego, a książka leci mi na słuchawkach. To oszczędność czasu:D Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. mazak - napisałam w notce, że zakończenie mi się nie podobało. No właśnie dlatego, że odebrałam to jak brak zakończenia. Jest to jak najbardziej subiektywny odbiór, bo jakiż miałby być? Lubię zakończenia otwarte, wolę jasne, ale otwarte też mogą być. Natomiast to było beznadziejne.

    Sylwia - pechowo zaczęłaś znajomość z pisarzem. Weź sobie taką Misery - cudna książka:)

    Beatrix - z tych wymienionych przez Ciebie znam tylko Misery i Bezsenność, reszta przede mną. Mam ambitny plan przeczytania całej twórczości Kinga. No, zobaczymy.

    Edith - ja jestem początkująca w audiobookach, wybieram je tak, jak inne książki - patrząc na blurb. Teraz już wiem, że trzeba posmakować próbkę. Ale to też nie do końca się sprawdzi. Tego Zapasiewicza nie mogłam słuchać mniej więcej od połowy, a książki żal mi było przerwać.

    OdpowiedzUsuń
  15. książkoholiczka, patka - ja mam do pracy 5 minut, nie posłucham sobie, ale przy pracach domowych sprawdzają się rewelacyjnie

    OdpowiedzUsuń
  16. Słuchać raczej nie będę, ale może przeczytam. Tylko te makabryczne opisy trochę mnie powstrzymują :/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja Komórkę słucham od sierpnia i jakoś nie mogę się zmusić by ją dosłuchać. Nie ciągnie mnie do tego słuchania... Może to faktycznie nie tymczasowy przesyt audiobookami tylko zła książka powoduje moją niechęć.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do audiobooków - mam podobne opory, nie mogę przestawić się na słuchanie. Mam pewną świadomość, że mniej czasu zajmię mi czytanie niż odsłuchiwanie książki. A King, no cóż jak każdy pisarz ma gorsze i lepsze utwory. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. pieguska - to prawda, że czyta się szybciej niż słucha, ale są sytuacje, gdy nie da rady czytać. Np. prowadzenie samochodu. W samochodzie zakładam słuchawkę na jedno ucho, wyłączam radio i jadę. Książki nie mogłabym czytać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, przecież to "film drogi". W tym szli, szli, szli jest cała moc. Najlepiej to rozumieją ci, którzy parafrazując Tolkiena ustami Bilba Bagginsa powiedział: "Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą."

    Ale zgodzę się. Koniec - jak zwykle u Kinga - nijaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to książka, a nie film, a po drugie - ja lubię filmy drogi, ale ten był wyjątkowo nudny. Nie upatruję mocy w samym pochodzie. Musi być jeszcze cel i akcja. Utrzymuję w mocy moje pierwsze wrażenie - jakkolwiek lubię Kinga, "Komórka" mu wyjątkowo nie wyszła.

      Usuń

Od 23 marca 2012 wyrzucam komentarze zawierające jakąkolwiek reklamę.
Usuwam też WSZYSTKIE ANONIMOWE komentarze, te pozytywne też.
Zachęcam do klikania w ankietkę pod postem.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy wyraźnie obraźliwych. Bez zbędnych dyskusji.

może przeczytasz i to?

Related Posts with Thumbnails