wydawnictwo: Czarna Owca 2011
tytuł oryginału: Tyskungen
5 tom cyklu Erika Falck, Patrik Hedström
seria wydawnicza: Czarna Seria
oprawa miękka
liczba stron: 568
Kolejne spotkanie z bohaterami cyklu w moim wypadku przyniosło ze sobą kilka pytań.
Bo tak: cykl czyta się świetnie, problemy poruszane w kolejnych tomach nie należą do błahych, intrygi kryminalne trzymają poziom, życie prywatne głównych bohaterów również wciąga, skąd zatem pewne zatrzymanie i zastanowienie nad jednym aspektem? Otóż w trakcie czytania tego tomu przyszło mi do głowy pytanie - dlaczego autorka umieściła akcję cyklu w małej miejscowości? Miasteczko jest maleńkie, w sezonie zimowym nawet zamiera, tylko latem jest tu spory ruch ze względu na pojawianie się turystów. I teraz w takiej dziurze trup zaczyna ścielić się gęsto. I to nawet nie wśród przyjezdnych, ale wśród stałych mieszkańców. Plaga jakaś? A może to norma w małych szwedzkich miasteczkach? Że średnio co pół roku ktoś znajduje trupa w jakimś domu?
Wbrew temu, co sugerowałby tytuł tomu piątego, wcale nie jest mowa o tradycyjnych szwedzkich traumach, czyli związku Szwedów z nazizmem. Owszem, trochę miejsca poświęcono neonazistom w Szwecji, ale tylko marginalnie. Historia opisana w "Niemieckim bękarcie" mogła zdarzyć się w każdym kraju, niekoniecznie sympatyzującym z nazistami w czasie wojny. Nie chcę wdawać się w szczegóły, żeby nie zepsuć przyjemności czytania tym osobom, które jeszcze nie czytały powieści, powiem krótko - Erika w końcu zacznie dociekać, skąd wzięła się oschłość jej matki. Zacznie grzebać w przeszłości, otworzy znaleziony na strychu kufer z rzeczami matki. I w nim natknie się na tę rzecz, którą widzimy na okładce - zakrwawiony niemowlęcy kaftanik.
I kolejna dobra rada od cioci kalio - lepiej czytać ten cykl po kolei, bo we wcześniejszych tomach pojawiają się przesłanki wskazujące na to, że Erika zacznie interesować się przeszłością matki.

Ostatnio co raz częściej myślę o tym, by przeczytać pierwszą część. Ta seria jest tak wychwalana,że ciekawość mnie zjada, co takiego w swoich książkach ma Camilla Läckberg.
OdpowiedzUsuń na zawszeCzytałam tylko pierwszą część tej serii i bardzo mnie wciągnęła. Na pewno sięgnę po kolejne tomy. :)
OdpowiedzUsuń na zawszeKurcze, akurat skończyłam serię czytać na tym tomie, muszę do niej wrócić, jak tylko znajdę chwilę :)
OdpowiedzUsuń na zawszeIdziesz z Lackberg jak burza ;)
OdpowiedzUsuń na zawszeJa skakałam od jednego do drugiego tomu, w dodatku nie po kolei, teraz przystopowałam i czekam, aż uzbieram poszczególne części i zacznę czytać chronologicznie.
Też się nad tym zastanawiałam, to miasteczko pełne zbrodni, powinno odstraszać turystów i powinni je omijać z daleka. Nie wiem jak jest w kolejnych częściach, ale w tych czytanych przeze mnie, Patrik czy Erika nigdy nie zastanawiali się nad tą kwestią, że "heloł, ale dlaczego to właśnie u nas trup ściele się tak gęsto?" :)
Mam podobne odczucia. Dałam sobie spokój z serią po kolejnym tomie. Zbyt niebezpiecznie zrobiło się na tej szwedzkiej prowincji ;-)
OdpowiedzUsuń na zawszeW pierwszej chwili nie zwróciłam zbyt dużej uwagi na okładkę. Zdawało mi się, że jest tam jakiś oryginalny kwiat, a potem czytam... zakrwawiony kaftanik! No nic.
OdpowiedzUsuń na zawszeO "Czarnej Serii" dużo ostatnio słyszałam. W ogóle literatura skandynawska zaczęła mnie intrygować. To chyba ze względu na czytaną obecnie Trylogię "Millenium". Chętnie bliżej poznam skandynawskich autorów :)) "Czarna Seria" zostaje wpisana na listę do przeczytania. :D
Dobrze że mam cały cykl - jak się wciągnę, będę mogła kontynuować lekturę aż do samiutkiego konca
OdpowiedzUsuń na zawsze