wtorek, 3 stycznia 2012

O statystykach, komentowaniu i misiów głaskaniu.

Na wstępie oświadczenie - nie atakuję nikogo za robienie statystyk. Niech każdy spędza czas na takich czynnościach, jakie sprawiają mu przyjemność. Jedni lubią ogórki, inni ogrodnika córki. ;) 
Wczoraj napisałam, dlaczego JA nie robię statystyk. Nikogo nie oceniłam, nikogo nie skrytykowałam.

Mam świadomość, że po tym, co dziś tu napiszę, połowa odwiedzających przestanie mnie odwiedzać. Poniosę konsekwencje tego czynu z podniesioną głową.


Tracę cierpliwość do słodkiego pitolenia. Od dłuższego już czasu zastanawiam się nad wyłączeniem opcji komentowania pod postami. Ale jeśli to zrobię, posypią się zarzuty, że boję się krytyki, że chcę zatkać usta. Otóż nie chcę. Jednak moderację włączę.
Jeśli chcesz mi napisać, że moje opinie są do niczego, masz do tego prawo, napisz, oczywiście najpierw się pod komentarzem podpisz, w przeciwnym razie usunę. Jeśli zaczniesz mi ubliżać, obrażać mnie lub innych ludzi - usunę.
Ale jeśli chcesz napisać tylko nic niewnoszące stwierdzenie faktu, że książka nie dla Ciebie albo że ją przeczytasz, co tak naprawdę wyleci mi z głowy po zamknięciu tej strony,  to na litość boską - od tego wstawiłam tę mini ankietkę pod każdym postem. Kliknij i zaoszczędź sobie czasu.
Piszę to, bo to mój blog, przypominam tym, którzy się obrażą. Nie ma obowiązku czytania mnie. Można zapomnieć o istnieniu mojego bloga. 

21 komentarze:

  1. Pitolimy, by nam pitolono. A jak nam pitolą to mamy z tego pitolenia współpracę i książki darmo. Kiedy odezwałam się do pewnego wydawnictwa z prośbą o współpracą, to zarzucono mi mało pitolenia pod moimi postami. Zajrzałam na pewien blog obłożony współpracą, by zobaczyć jak należy pisać. No więc tak napisane tam było: te dziewczyny (chodzi o kobiety na Bliskim Wschodzie)mają przechlapane. Cytuję z głowy, ale cóż mogę rzec: kto nie pitoli, ten ma przechlapane. Pozdrawiam, wszystkiego dobrego w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą Joasiu w zupełności. :)
    Ogólnie rzecz biorąc statystyki, a tym bardziej przedstawianie ich jest nudne. Lepiej wykorzystać ten czas na przyjemności.
    Odwiedzający nie uciekną. Ludzka ciekawość im na to nie pozwoli. ;)
    Wszystkiego wspaniałego w nowym roku życzę.
    Wartościowych komentarzy i życzliwości.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kalio, to Twój blog i rób se na nim co chcesz, ale przestań to detalicznie co i rusz objaśniać i tłumaczyć. Piszesz, że nie lubisz pitolenia, więc, sorki, przestań pitolić. Zamieć po swojemu i basta! :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Monotema - a to nie wiedziałam, dziękuję za wyjaśnienie. No i wszystko jasne;)
    W takim razie moderacja tym bardziej pozostanie. Nie będzie mi tu pitolił każdy! Tylko ja mogę;)

    Joanna - co kto lubi, ja i Ty akurat nie lubimy:)

    Bazyl - o, kolego!
    Moje pitolenie jest mojsze niż Twoje i na własnym blogu - jako rzekłeś - będę sobie pitolić o czym dusza (moja) zapragnie:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja już też włączyłam modernizację, mój blog a się okazało, że jednak kogoś zmuszam do czytania moich bzdur. I nie mam nic przeciw faktycznemu wytknięciu mi błędu, ale obrażanie to lekka przeginka.
    Także jeśli chodzi o czytanie to mamy to samo zdanie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem na blogu swoim możesz robić co chcesz u mnie nie ma przypadków obrazania więc komentarzy nie moderuję, tylko śledzę co tam się pojawia. A statystyki, sama nie wiem dlaczego, ale uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Joanna, ale pamiętasz, że przysłowie o ogórkach może się stać kamieniem obrazy i co bardziej krewkie przedstawicielki blogosferci będą Ci je miały za złe?:DD W każdym razie ja będę czasem wpadał i pitolił, najwyżej mnie wytniesz:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cóż - mnie szkoda czasu na statystyki - wolę poczytać :)
    Zadziwia mnie liczenie przeczytanych stron - po co? Myślałam, że czytamy dla przyjemności, a nie dla ilości.

    Zgadzam się z Tobą - wolnoć Tomku w swoim domku!
    na swoim blogu każdy pisze, co uważa, a jak komuą się nie podoba to nie musi do nas zaglądać.

    pozdrawiam i najlepszego w Nowym Roku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No wiesz, twój blog.
    To ty wybierasz, czy ma być userfriendly, czy nie.
    Pozdrawiam i - raczej nie zajrzę więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z jednej strony to jest, Joasiu, bardzo sprawne i pomocne - kliknij pod postem w ankietę, a z drugiej strony - lekceważące mnie: odwiedziłam Cię, przeczytałam, chcę wyrazić swoją opinię - nie w sposób anonimowy - "kliknij a ankietę i spadaj", ale pozostawiając swój awatarek - może mały i niewiele znaczący obrazek, ale w końcu oznaczający mnie - człowieka z krwi i kości, który zdecydował się poświęcić swój cenny czas na lekturę i odwiedziny, poczuł się zachęcony i chce to wyrazić w sposób indywidualny, swój. NIE OCZEKUJĘ, że jeśli Cię komentuję ("pitolę" jak kto woli), to zaraz masz polecieć do mnie i mi kadzić. Sieć to dla mnie także miejsce na zbudowanie relacji. A relacji nie zbuduję, zostawiając w Twojej ankiecie ptaszka.

    Generalizujące opinie o pitoleniu bardzo mnie krzywdzą. Teraz czekam na gromy z jasnego nieba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Monotema ma sporo racji. Wydawnictwa patrzą na statystyki czy ilość komentarzy, choć mnie, gdy widzę 10 czy 20 podobnych komentarzy typu: "nie dla mnie", "kiedyś przeczytam", nie przychodzi do głowy nic innego niż Kółko Wzajemnej Adoracji, które niewiele wspólnego ma z treścią recenzji, a więcej z chęcią zaznaczenia swojej obecności - byłem u Ciebie, więc i Ty zajrzyj do mnie (i zostaw komentarz). Ktoś może mi zarzucić, że przemawia przeze mnie gorycz, bo u mnie komentarzy jak na lekarstwo - ja jednak bardziej cenię jeden rzeczowy wpis niż 20 "automatów", pasujących do co drugiej pozycji ("przeczytam" lub "nie dla mnie" :)).

    OdpowiedzUsuń
  12. ZWL - chyba jasno wynika z mojego postu, że ja nie jestem przyjaźnie nastawiona do świata? Więc już wiesz, gdzie mam te obrazy?;)
    A kto nie chce, niech nie zagląda.
    Najwyżej wytnę.
    Nie podoba mi się ta moderacja komentarzy, zwłaszcza, gdy pracuję. Wracam do starego systemu, niech sobie piszą, ja najwyżej potem wytnę, po powrocie z pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Reszcie odpowiem hurtem, bo właściwie napisałam wszystko w poście. Nie znam angielskiego, więc to "use coś tam" nie wiem, co znaczy. No dobra, wiem, ale znam polski i wolę porozumiewać się po polsku.
    I nie, nie jestem przyjazna dla użytkowników. Zwłaszcza pitolących.
    Napisałam wyraźnie - notkę wstawiłam z całą świadomością tego, co robię, że nie będę miała tylu odwiedzających. No trudno.
    Matko, czy to tak trudno zrozumieć, że nie zależy mi na statystykach, że już nie współpracuję z wydawnictwami i nie zależy mi?
    A zatem - nie będzie żadnych gromów.
    Jeden przeczytał to, że ja wszystkich lekceważę, inny, że mam dość bicia piany i pisania o niczym. I użytkownik, który tu wchodzi, żeby mi napisać, że książka nie dla niego - bez uzasadnienia - nie jest przeze mnie pożądany i wyczekiwany. To już wolę tego, który przychodzi tylko po to, żeby kliknąć, że nie przeczyta opisywanej przeze mnie książki. Nie musi zostawiać swojego awatarka.
    A relacje nawiązałam takie, jakie chciałam i te pielęgnuję.
    Nie, stanowczo nie jestem przyjazna. Chyba coraz bardziej nie jestem przyjazna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Joanna: Coś Ci się ta mizantropia pogłębia:) I dobrze, że już nie trzeba haseł wbijać, bo to szlag człowieka trafić może:P

    OdpowiedzUsuń
  15. Też to zauważyłeś?
    Czasami mam ochotę wyłączyć komentowanie, ale w gruncie rzeczy - wiem, że się powtarzam - pewne obserwacje są mi potrzebne, żeby wyciągać wnioski.
    I czasami jednak lubię się pośmiać. :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jedni odebrali tak, inni tak. Mnie zrobiło się zwyczajnie przykro. Nie twierdzę, że nie masz racji w przypadku dodawania pustych komentarzy. Ale jest jeszcze sposób, w jaki o tym mówisz.

    Sprawa druga - nie chodzi mi o jakieś wielkie relacje-przyjaźnie, Joasiu, tylko o zwykłą ludzką życzliwość i szacunek. Lubię tutaj zaglądać i Cię czytać, w pewnym sensie jestem Twoją fanką, ale przez wypowiedzi w tonie - "ja sądzę tak a tak, nie odchodzi mnie co ty sądzisz, możesz mnie nie odwiedzać jak ci się nie podoba, nie zależy mi na tobie", przez takie wypowiedzi coraz bardziej czuję się tu jak przestępca albo na zasadzie "przepraszam, że jestem". Proszę, żebyś moich słów nie obracała w żart i ironię w stylu: "bo ja taka nieprzyjazna jestem". Nie oczekuję głaskania, mnie wystarczy szacunek.
    Z pozdrowieniami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hmm, zastanawia mnie, dlaczego u mnie nikt nie "pitoli", skoro wyłączona jest jakakolwiek moderacja? Ciekawe, nie? Mam taką sugestię... ludzie myślą nadal, że net jest anonimowy. Taki anonimowy krewki internauta został jednak raz namierzony. Za ubliżanie mi poszedł proces cywilny. Trochę zainwestowałem, więcej zyskałem.
    Poza tym... włącz sobie opcję oglądania blogu tylko przez siebie i pisz sobie dla siebie, nikt nie będzie "pitolił"

    OdpowiedzUsuń
  18. przeczytałam Wasze komentarze - nie mam nic więcej do powiedzenia.
    W literkach widzimy to, co chcemy zobaczyć.

    "Przyjaciel - ktoś, przed kim można głośno myśleć."
    Ralph Waldo Emerson

    Na szczęście dla mnie nie odbieram Internetu jako źródła przyjaciół. Ci, których znalazłam, wiedzą o tym, o nich dbam.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja także nie traktuję Internetu jako źródła przyjaciół. Przyjaźń jest dla mnie zbyt wielkim słowem i uczuciem - naprawdę nie to miałam na myśli, pisząc pierwszy komentarz.

    Więc powtórzę raz jeszcze: Nie przyjaźnie, Joasiu, ale szacunek dla drugiego człowieka, odwiedzającego, dla gościa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczekałam, żeby emocje opadły i teraz na spokojnie odpowiadam - szacunek dla wszystkich odwiedzających, Olu? Dla każdego człowieka, który bez czytania notki pisze bezmyślnie "zachęciłaś mnie" - gdy notka wyraźnie negatywna? Dla człowieka, który pisze "nie dla mnie" bez podania uzasadnienia swojego zdania? Cóż, różnimy się tym, Olu, że ja nie zakładam z góry, że będę każdego szanować. Mój szacunek jest wiele wart, przynajmniej dla mnie.

      Usuń

Od 23 marca 2012 wyrzucam komentarze zawierające jakąkolwiek reklamę.
Usuwam też WSZYSTKIE ANONIMOWE komentarze, te pozytywne też.
Zachęcam do klikania w ankietkę pod postem.
Zastrzegam sobie prawo do usuwania komentarzy wyraźnie obraźliwych. Bez zbędnych dyskusji.

może przeczytasz i to?

Related Posts with Thumbnails