tytuł oryginału: The Jewel of Medina
język oryginału: angielski
oprawa miękka
liczba stron: 392
Z noty wydawcy:Zaręczyła się, gdy miała sześć lat. Kiedy miała dziewięć lat, wyszła za mąż. Gdy skończyła dziewiętnaście, została wdową...
Aisza - ukochana żona proroka Mahometa. W świecie, w którym kobiety uważano za własność mężczyzn, stała się wpływowym doradcą politycznym, wojowniczką i autorytetem religijnym. Do historii przeszła jako Matka Wiernych.
Klejnot Medyny to wzruszająca opowieść o niezwykłej miłości Proroka i jego najmłodszej żony. Historia o kobiecie, która pokonała kulturowe przeszkody, stając się wielką postacią świata islamu.
Na Zachodzie powieść wzbudziła wiele kontrowersji, a z obawy przed reakcjami środowiska muzułmańskiego z jej publikacji wycofało się amerykańskie wydawnictwo Random House. W obronie książki i autorki wypowiadał się Salman Rushdie.
Narratorem w tej opowieści jest Aisza, ukochana żona Mahometa. Rodzice uwięzili ją w domu w wieku 6 lat, stosując tzw. pardę, czyli odcięli dziewczynkę od świata w trosce o jej czystość. Bo Mahomet chciał dziewicy. Aisza bardzo źle to zniosła, pragnęła spotkań z rówieśnikami, chciała się bawić, biegać, skakać, jak każde normalne dziecko. A tu nie! Koniec rówieśników i zabaw, bo przecież prorok ją sobie upatrzył. Straszne. Dla unaocznienia tej pedofilii przytoczę dane odnalezione na Wikipedii. Ja wiem, że to nie jest niepodważalne źródło informacji, ale jednak: zaręczyli się, gdy ona miała 6 lat - czyt. uwięziono sześciolatkę w domu, tłumacząc jej, że zostanie żoną proroka i powinna być z tego dumna. W wieku 9 lat wyszła za niego. On miał wtedy 53 lata.
Nie potrafię w kilku słowach oddać mojego oburzenia na taki stan rzeczy. Domyślam się, że jeszcze na świecie są miejsca, gdzie praktykuje się wydawanie za mąż dzieci. Mahomet miał trzynaście żon. Aisza go kochała, bo nikogo innego nie miała i nie znała innego mężczyzny. Musiała przez lata całe patrzeć, jak Mahomet żeni się z kolejnymi kobietami tłumacząc swoje decyzje polityką i sojuszami. Taaa... Bo dostawał w podarunku córkę jakiegoś kacyka i nie chcąc urazić darczyńcy, musiał się z nią żenić. No jasne, przecież to zrozumiałe. A swoim wyznawcom zakazał posiadania więcej niż czterech żon. Łaskawy pan. Brak mi słów. Obraz samego Mahometa w tej powieści nie jest budujący.
Książka wciąga niesamowicie, ponieważ aż trudno uwierzyć, jak zdominowane były te kobiety. Ich mentalność mnie przerażała. No ale nie ma się co dziwić, tak były wychowane. Poddawały się władzy mężczyzn, bo nie wiedziały, że można się jej nie poddać i nie pójdzie się za to do piekła. Na tle tego wszystkiego nota wydawcy nie wydaje mi się zbyt rzetelna. Wzruszająca miłość proroka i jego żony? Ha, dobre sobie. Nie zauważyłam tam wielkiej miłości z jej strony. Odbierałam jej wyznania jako efekt wychowania. Gdyby naprawdę miała wolną wolę i mogła o sobie decydować, to nie wiem... No i nie wiem, na czym polegały jej wpływy polityczne, ja nie zauważyłam żadnych, chyba że będzie kontynuacja, może tam?
Ale książkę przeczytać warto. Dla obrazu islamu: losu kobiet i postawy mężczyzn.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego 53 mężczyzna ożenił się z dziewięciolatką... Ja rozumiem, że islam ma inne postrzeganie świata, ale (jak to słusznie zauważyłaś) to podchodzi, a nawet nie tyle co podchodzi, lecz jest pedofilią! Nie wiem jak mocno ludzie musieli być wpatrzeni w Mahometa skoro na to wszystko się zgadzali...
OdpowiedzUsuńKsiążka na pewno jest ciekawa i kontrowersyjna. Będę musiała ją przeczytać.
P.S wikipedia jest rzetelnym źródłem informacji jeżeli odpowiednie pytania kierowane są do odpowiedniej wikipedi. Niestety polska wersja nie jest jeszcze taka dobra jak niemiecka czy angielska, ale może już niedługo;)
Pozdrawiam
www.bibliotekarki.blog.pl
Czytałam, jak dla mnie rewelacja. Jedna z lepszych książek, które przeczytałam w 2011 roku.
OdpowiedzUsuńPrzy takich tekstach trzeba odsunąć nasze zachodnie myślenie, nie da się ukryć. Dla wielu ludzi do tej pory dziwne dla nas zwyczaje, są bardzo naturalne i zupełnie inaczej je postrzegają. Nie mniej jednak - Mahomet nie jest przykładem wyłącznie innego stylu życie, to już jest hipokryzja i skrzywienie psychiczne. Bo jak wytłumaczyć takie zachowanie? No cóż, muszę przeczytać tę książkę.
OdpowiedzUsuńTrudny temat, ale warty poruszenia i pprzeczytania
OdpowiedzUsuńLubię wszystkie tematy związane z Bliskim Wschodem. Nie powiem, są trudne i kontrowersyjne, ale właśnie przez to tak lubię o nich czytać. ;)
OdpowiedzUsuńBibliotekarki - M i inne komentujęca - jeżeli dobrze zrozumiałam, to książka dotyczy proroka Mohameta, który żył wg Wiki: urodzony 3 lipca 570, zmarł 8 czerwca 632 roku. Więc może się nie rozpędzajmy a propos pedofilii, Islamu i barbarzyństwa, bo to w tych czasach raczej norma była na wielu ziemiach ;) I nie tylko w tych czasach zresztą, bo dosyć długo ;) A już małżeństwa strategiczne utrzymywały się w sile zresztą przez długie lata.
OdpowiedzUsuńKsiążka czeka na półce na swoją kolej, doczeka się pewnie za kilka lat ;) A po Twej recenzji jestem ciekawa, jak ja ją odbiorę!
Aga - ja tam zdania nie zmienię i będę nazywała to, co się dzieje (myślę, że nadal) po imieniu. Pamiętam, że to była taka kultura, ale pamiętam też, że nie ma tzw. prawdy obiektywnej. Ja nigdy taka nie byłam. Ślub starego dziada z dzieckiem - jak to nazwać?
OdpowiedzUsuńNo, pewnie, że tak. Ale to wtedy działo się wszędzie praktycznie, więc potępiać należy niekoniecznie 1 osobę z danej kultury :)
OdpowiedzUsuńTak to wyszło? No cóż. Ale przecież nie on jeden to robił, co go zresztą nie tłumaczy ani nie usprawiedliwia. Ja wiem, że tak został wychowany i uznawał to za normę, nie on jeden, takie było całe społeczeństwo. Czy to oznacza, że ja mam też uznawać to za normę i przechodzić do porządku?
OdpowiedzUsuńWiele złych zjawisk kiedyś traktowano jako normę. Co nie umniejsza dziś naszego oburzenia.
Nie, nie Tobie wyszło. Nie kierowałam (jak widać z komentarza) mej uwagi do Ciebie i Twojego tekstu, tylko do komentujących tenże tekst :)
OdpowiedzUsuńPewnie, że nie będziemy tego traktować jako normę, przynajmniej w naszym środowisku. Tak samo, jak nie traktujemy jako normy poligamii (chociaż już zdrady i bzykanie na prawo i lewo to tak, oczywiście generalizuję :P), zamykania kobiet w domach (oczywiście z wyjątkami :P), nieedukowania kobiet czy prania w rzekach ;) Za to mamy swoje za uszami, inaczej żyjemy, inaczej dajemy popalić innym, inaczej siebie wzajemnie potrafimy dręczyć. Kultury są bardzo relatywne.
PS. I tak, wlazłam na swojego konika. Lub raczej - jednego z kilku :D