wydawnictwo: Jaguar 2011
liczba stron: 456
oprawa miękka
Nie mogłam. Naprawdę bardzo się starałam, ale dobrnęłam do mniej więcej 1/3 powieści i potem jakoś tak wpadł mi w ręce "Dom Jedwabny" i jakoś tak tylko zerknęłam, o czym będzie i jakoś tak troszkę tylko zaczęłam... A gdy po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że powinnam wrócić do "Kruka" i go skończyć, jak należy, to zdałam sobie sprawę, że nie mogę. Gdyby "Kruk" przyciągnął moją uwagę od początku, nie szukałabym podświadomie innej książki. Gdyby Kruk zainteresował mnie chociaż w minimalnym stopniu, chciałabym wiedzieć, jak się skończy. A nie chcę. Nie interesuje mnie, co dalej zrobi da głupkowata czirliderka (o, już zapomniałam, jak jej na imię!).
Gdy zaczęłam czytać "Kruka", odniosłam wrażenie, że mam do czynienia z kolejną schematyczną historią o amerykańskiej rozpuszczonej młodzieży, o kolejnej amerykańskiej szkole, w której są ci, co się liczą, i ci, na których nikt nie zwraca uwagi. Kolejna historia o pięknej, pozornie pustej dziewczynie, która odkrywa siebie i zauważa, że jej chłopak, gwiazda miejscowego ulubionego sportu, to tępy osiłek. Na szczęście dziewczę przejrzy na oczy i pokocha outsidera, bo on okaże się wartościowy. Tutaj na okrasę dostaniemy jakieś elementy fantastyczne, na pewno coś związanego z twórczością albo nawet z osobą samego Edgara Allana Poe.
Zgadłam?
Bo nie wiem, może się mylę. Przecież nie skończyłam książki, nie dałam rady, więc moja opinia może być krzywdząca. Jednakowoż nie będę się męczyła i traciła czasu na coś, na co nie mam absolutnie ochoty.
A brałam tę książkę z takim pozytywnym nastawieniem po wielu dobrze uzasadnionych opiniach, na jakie natknęłam się tu i ówdzie. To może dla jasności dodam - zapewne nie poznałam się na tej książce. Na pewno jestem do niej za stara, to jest książka dla młodzieży, więc błagam - nie zrażajcie się, młodzi ludzie i nie sugerujcie się opinią na tym blogu.

Ja w tym roku zmusiłam się do skończenia dwóch powieści dla młodzieży, to były dwie powieści dystopijne. Złościłam się ziewałam na zmianę. Bardzo dziękuję za ostrzeżenie przez Nevermore.
OdpowiedzUsuńA co to są powieści dystopijne? Przyznam, że ciekawa jestem Twoich wyjaśnień. Owszem, odnalazłam suchą teorię, ale lubię z przykładami:)
UsuńMożesz?
To powieść, której akcja dzieje się w przyszłość w "idealnym społeczeństwie". Rok 1984 Orwella na pewno czytałaś. Teraz widzę jest na to moda. Z tym, że powieści dystopijne zwykle ostrzegały przed zagrożeniami komunizmu, czy totalitaryzmu. Tyle, że żeby stworzyć taki świat trzeba mieć blade pojęcie o sytuacji jednostki w państwie totalitarnym, czego młodym amerykańskim autorom brakuje z oczywistych względów. Jeżeli będziesz miała czas i ochotę to możesz zajrzeć do mojego wpisu na temat jednej z takich powieści.
UsuńTak, Orwella czytałam jeszcze na studiach. Teraz jest moda? Odnoszę wrażenie, że moda na niego nigdy nie przemija. Każdy człowiek w odpowiednim wieku chce to znać, żeby wiedzieć, o czym wszyscy dyskutują. A że książeczka niezbyt obszerna, to się czyta.
UsuńNo i teraz się zastanawiam, jakie wspólne punkty znalazłaś dla dystopii i Kruka? Nie przeczytałam jej do końca, więc nie siedzę zacukana... Ale Ty też nie czytałaś Kruka. Hm, naprawdę nie wiem.
Chodziło mi bardziej o schematyzm opowieści. To, że się na niej zawiodłaś, bo była schematyczna. Odwołałam się do Twoich wrażeń z lektury, a nie do lektury jako takiej.
UsuńAha:) Rozumiem.
UsuńCoś widzę, sezon na objeżdżanie młodzieżówek :)
OdpowiedzUsuńOj bo wiesz. Cierpliwość tracę. Ileż można?
UsuńDalej jest lepiej i to sporo. robi się bardzo fajny klimat grozy+ ciekawie wygrane nawiązania do twórczości Poego. Końcówka znowu nieco słabsza, podejrzewam, że wydawca wymusił na autorce zmianę zakończenia, by mogła napisać kolejną część. Niemniej, na tle zdecydowanej większości innych młodzieżówek IMHO wyróżnia się dodatnio. A wiekowo też juz jestem zdecydowanie poza targetem.
OdpowiedzUsuńCzym wyróżnia się dodatnio na tle?
UsuńCo to znaczy IMHO?
Ja stara jestem, ja nie rozumiem internetowej nowomowy, proszę o tłumaczenie.
IMHO - In my humble opinion - moim skromnym zdaniem
UsuńDziękuję, od razu mi lżej. Czyli jest to zwyczajne polskie "według mnie; moim zdaniem; sądzę, że; uważam, że"
UsuńCzyli można po polsku. Czyli nie jest to nieprzetłumaczalny na polski frazeologizm.
Czytałam wiele pochlebnych recenzji na temat tej książki. Twoja jest pierwsza negatywna. Nie wiem, co myśleć na jej temat teraz.
OdpowiedzUsuńTo możesz sobie wyobrazić moje rozczarowanie. Ja też czytałam te recenzje. Byłam tak dobrze do niej nastawiona.
UsuńCzyli miałam dobre przeczucie, żeby trzymać się od niej z daleka ;)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że masz taką negatywną opinię na temat tej książki, ale faktycznie w dzisiejszych czasach autorzy traktują nastolatki jak pół-mózgi. Mogliby wykrzesać z siebie trochę więcej weny twórczej. Liczyłam, że Właśnie "Kruk" taki będzie, ale jak widać znikąd nadzieja.
OdpowiedzUsuńJa także dziękuję za ostrzeżenie, bo przymierzałam się do kupna.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
A ja się cieszę, że się Tobie nie podobała - znaczy nie do końca, bo przecież czas zmarnowałaś ;) Ale chodzi mi o to, że nie ma książek idealnych dla każdego i musimy o tym pamiętać - to, że w necie krąży wiele pozytywnych opinii na temat Nevermore (w tym moja), to nie znaczy, że książka spodoba się każdemu. Ostatnio pojawia się coraz więcej neutralnych, czy wręcz negatywnych opinii na temat książki "Jeden dzień". Na początku większość bloggerów, która ją kupiła/dostała bardzo ją chwaliło (Wynika to z faktu, że książka zaspokoiła ich wszelkie wymagania, w końcu sami po nią sięgnęli, czekali na wydanie i kupili niemal od razu, będąc pewnymi, że okaże się tego warta). Dlatego też kolejne osoby, które może na początku nie były zbyt przekonane (nie ich gatunek, nie ich historia, wątpliwości), kupiły sobie egzemplarz i okazało się, że mimo tylu pozytywów w sieci, oni nie mogą jej wystawić takiej noty, bo ich... po prostu zawiodła ;) Każdy jest inny, każdemu co innego się podoba i wszystkim się nie dogodzi. Dlatego tak ważne jest, żeby mieć swój gust.
OdpowiedzUsuńAle to nie znaczy, że nasze recenzje są bezsensowne! (Bo po drugim przeczytaniu mojego komentarza stwierdziłam, że do tego on pije - nie, ja dzięki bloggerom poznałam wiele fantastycznych książek ;) )
Oczywiście że tak.
UsuńJa często powtarzam, że całe szczęście, że ludzie są tak różni, bo strasznie nudno byłoby na tym świecie, gdyby wszyscy byli tacy sami. Więc dopuszczam możliwość, że moje upodobania nie są jedynie słusznymi i że mój gust nie jest najlepszy ze wszystkich i że tylko ja mam tzw. "dobry gust". Wiem, że to, co mnie się podoba, wielu uznaje za kicz i odwrotnie i tak ma być:)
Początek nie był najlepszy - i owszem, sama miałam podobne do Twoich problemów, inna książka w międzyczasie i tym podobne - jednak gdy już jej dałam szansę to jakoś szło. Zakończenie mi się podobało :) Elementy fantastyczne trochę naciągane, jednak do strawienia. Może kiedyś jeszcze z nudów do niej wrócisz?
OdpowiedzUsuńMoże? Chociaż wątpię, ale nie lubię palić za sobą mostów i nie zarzekam się.
UsuńNiewiele Cię ominęło, po nudnym początku przychodzi trochę bardziej emocjonujące zakończenie, ale romans i tak wszystko przesłania :/
OdpowiedzUsuńMa się tego nosa do książek;)
UsuńTyle razy widziałam tą książkę w różnych sklepach, można powiedzieć że mnie prześladowała i gdy wreszcie dla świętego pokoju chciałam ją kupić przeczytałam twoją recenzje i zmieniłam zdanie. Będę omijać tą książkę szerokim łukiem
OdpowiedzUsuń