wydawnictwo: Świat Książki 2011
tytuł oryginału: North and South
język oryginału: angielski
oprawa miękka
liczba stron: 576
Uwielbiam dziewiętnastowieczną prozę angielską. Na okładce tej powieści jest zdanie: "Wymarzona lektura dla miłośników Jane Austen i sióstr Brontë". Ostrożnie podchodzę do tego typu szumnych zachęt, porównań i analogii, a tym razem się nie zawiodłam. Tym razem rzeczywiście poczułam się przeniesiona do tamtych czasów. Klimat epoki dało się wyczuć od pierwszych zdań.
Z noty wydawcy:Wymarzona lektura dla miłośników Jane Austen i sióstr Brontë.
Niezapomniana historia o miłości, w której dobroć serca staje naprzeciw bezwzględnej walki o przetrwanie.
Margaret Hale i John Thornton to niezwykła para. Ona, dobra i wrażliwa na ludzką krzywdę, pochodzi z zamożnego południa Anglii. On, przemysłowiec z północy, uważa, że światem rządzą prawa ekonomii. Poznają się, gdy Margaret wraz z rodziną przenosi się z zielonego Helstone do robotniczego Milton. W zadymionym mieście młoda kobieta odkrywa świat, o jakim nie miała pojęcia: pełen biedy, chorób i nieustannego wiązania końca z końcem. Tak właśnie wygląda życie pracującej dla Thorntona rodziny Higginsów, z którą się zaprzyjaźniła. Gdy w fabryce wybucha strajk, Margaret nie ma wątpliwości, po czyjej stanąć stronie. Ale w dramatycznej sytuacji to właśnie Thornton będzie potrzebował jej pomocy.
Poruszająca powieść o spokojnym, ale gnuśnym i zacofanym południu i nowoczesnej, ale drapieżnej i niespokojnej północy przypomina klimatem… naszą "Ziemię obiecaną".
Żałuję jedynie, że jeszcze nie czytałam "Ziemi obiecanej" Reymonta. Ale po lekturze "Północy i Południa" przeczytam i Reymonta, bo przyznaję się tu i teraz, że bardzo chcę to znać i zastanawiam się, jak ja się uchowałam do dziś, że jeszcze tego nie znam?
No nic. W każdym razie u Gaskell znalazłam to, co lubię u Jane Austen, czyli nieśpieszne mijanie czasu, zawiłości składniowe - cudne długie wielokrotnie złożone zdania - niemówienie wszystkiego wprost, takie obchodzenie uczuć dookoła, mówienie ogródkami. Znacie to? Wszystko to jest u Gaskell, ale nie tylko! U Elizabeth Gaskell oprócz powyższego znajdujemy jeszcze nieśmiałą próbę poruszenia poważnych spraw, czyli rozwoju przemysłu i wpływu tego rozwoju na życie robotników. Mamy też zetknięcie się dwóch światów - arystokracji z tzw. błękitną krwią z "dorobkiewiczami" czyli ludźmi samodzielnie pracującymi na własny sukces. Arystokracja nie bardzo wiedziała, jak ma się zachować wobec tych tak bezceremonialnie pchającymi się na salony "pracodawcami". Odnoszę wrażenie, że autorka potraktowała bardzo łagodnie to zetknięcie, właściwie bezboleśnie. Nie wierzę, że odbywało się to tak grzecznie i z niewielkimi zgrzytami natury protokolarnej.
Ale jak to się czyta!
A teraz chcę przeczytać "Żony i córki", które dopiero co się ukazały i już się cieszę, że w sklepach Weltbilda jest promocja 2 w cenie 1. Tylko jeszcze nie wiem, co wybrać jako drugi tytuł. Pomyślę. Gdyby ebook był tańszy, nie zastanawiałabym się. Niestety 33,90 zł za plik epub to duża przesada. Przecież potem się nim już z nikim nie wymienię, ani nie wystawię na Fincie. Ani nie sprzedam na allegro.

Książka idealna dla mnie :)
OdpowiedzUsuńOd dłuższego czasu mam tą książkę w poczekalni do kupienia i nie mogę się zebrać. Ale skoro tak bardzo przypomina książki Jane Austen to myślę że będzie jedną z pierwszych za które się w najbliższym czasie zabiorę.
OdpowiedzUsuńKsiążka jest świetna Kalio nie wiem czy widziałaś ekranizację. Zachwyci Cię jestem pewna, jeśli nie masz dostępu chętnie sie podzielę
OdpowiedzUsuńO nie nie, dziękuję uprzejmie, mam takie coś, że nie lubię ekranizacji utworów literackich, a już zwłaszcza tych, które mnie zachwyciły. Może kiedyś mi to minie, na razie trzyma się dzielnie.
Usuńwybacz... pisałaś przeciez a ja zapomniałam, Fakt są tam odstępstwa ktore mogłyby razić :/ ale trafiłam z propozycją :pali się ze wstydu i ucieka:
UsuńTen Londyn w zupełności mnie przekonał, a poza tym jestem wielką fanką twórczości sióstr Bronte i Jane Austen.
OdpowiedzUsuńMam na półce tylko czekam na lepszy moment, tzn więcej czasu wolnego bo chcę się delektować tą książką :):):) Żony i córki bardzo mi się podobały, a po Twojej recenzji wiem, że i tą muszę przeczytać
OdpowiedzUsuńO kurcze, książka wprost idealna dla mnie. Przede wszystkim lubię książki o dziewiętnastowiecznej Anglii. A poza tym przekonałaś mnie pisząc o tym, ze w książce znajdziemy słów kilka o przemyśle i robotnikach. Tak się składa że interesują mnie te tematy i z chęcią przeczytam co na ten temat na do powiedzenia Elizabeth Gaskell.
OdpowiedzUsuńhttp://okrety-mysli.blogspot.com/
niedawno widziałam serial, muszę trochę poczekać, zapomnieć. Ale na pewno po nią sięgnę
OdpowiedzUsuńCzytałam "Ziemię Obiecaną" nie raz. I zastanawiam się, dlaczego Ci się z nią skojarzyło? Czy ze względu na środowisko fabrykantów, tych właśnie dorbkiewiczów, którzy się pchali do "patrycjatu"? Jak zostało pokazane? Ale to również jest częściowo w "Lalce". Bo w "Ziemi Obiecanej" nie ma zetknięcia się dwóch terenów kraju, tzw. Południa z Północą.
OdpowiedzUsuńTo nie mi się skojarzyło, tylko autorowi noty wydawcy (może ją czytałaś?). Ja jeszcze tej powieści nie czytałam, ale jeśli jest bliska klimatem "Północy i Południu", to chcę poznać.
UsuńCzytałam "Ziemię Obiecaną". Nie wiem, czy jest podobna do "Północ Południe", bo ja tej z kolei nie czytałam :) Ale wiem, że jestem zachwycona "Ziemią Obiecaną"
OdpowiedzUsuńCzytałam i bardzo mi sie podobała ta lektura, teraz mam juz na półce obowiązkowo Żony i córki.
OdpowiedzUsuńOgladałas serial "Północ i Południe" na podstawie ksiązki ? jest rewelacyjny.
Staram się nie oglądać ekranizacji powieści, a już zwłaszcza tych, które mi się podobają.
UsuńCzytałam "Ziemię obiecaną" i wierz mi że jeśli wydawca się nie myli z tym porównaniem to przeczytam i "Północ i Południe" z ogromną przyjemnością.
OdpowiedzUsuńCzytałam "Ziemię obiecaną" i wierz mi że jeśli wydawca się nie myli z tym porównaniem to przeczytam i "Północ i Południe" z ogromną przyjemnością.
OdpowiedzUsuń