tytuł oryginału: The Hause of Special Purposejęzyk oryginału: angielskioprawa miękkaliczba stron: 398
Z noty wydawcy:
Powieść obyczajowa, rozgrywająca się przez kilkadziesiąt lat XX wieku.
Młody Georgij niezwykłym zbiegiem okoliczności trafia do carskiego pałacu w Petersburgu, gdzie poznaje rodzinę Mikołaja II i zakochuje się w księżniczce. Gdy wybucha rewolucja, ucieka na Zachód i osiada z żoną w Londynie.
Nostalgiczna opowieść o wpływie młodości i wielkiej historii na całe życie. Wątek sensacyjny (szpiegowski), świetna psychologia i panorama ważnych wydarzeń minionego stulecia.
Nowa książka autora powieści „Chłopiec w pasiastej piżamie”.
Czy książka trzyma w napięciu? Raczej nie, nie jest zaskakująca. Ale emocji dostarcza, można spokojnie wziąć tę powieść do poduszki, poprzeżywać razem z bohaterami.
Nie czytałam "Chłopca w pasiastej piżamie", zbierał same pochwały, jeśli te dwie książki są mniej więcej równe, to powiem tak: szału nie było, nie wiem, skąd te zachwyty. Jeśli natomiast "Chłopiec... był lepszy, to chcę go przeczytać.
Ktoś czytał?

Właśnie za "Chłopca w pasiastej piżamie" mam zamiar się zabrać, bo podobno wstrząsająca lektura. Film też chwalą.
OdpowiedzUsuńUwaga - w odpowiedziach dla ZWL zdradzam szczegóły fabuły. Ale po tej rozmowie już chyba nie chcę tracić czasu na Chłopca. Film mam w domu, córka twierdzi, że warto obejrzeć. Dwie godziny to nie dwa dni, może obejrzę.
Usuńhttp://kasiek-mysli.blogspot.com/2010/06/chopiec-w-pasiastej-pizamie-john-boyne.html dawno czytałam "Chlopca" a za film się nie mogę zabrać, bo książka mnie tak poruszyła, że każda inna interpretacja byłaby na pewno słabsza...
OdpowiedzUsuńczytałam wiele już takich książek jak ta o której piszesz... tajemnice które narosły wokół carskiej Rosji, tuż przed rewolucją, wciąż pobudzają wyobraźnię wielu pisarzy, ale chyba nie chcę czytać kolejnej kopii.
Kasiek - myślę, że ta teoria jest najmniej prawdopodobna. Nie chcę namawiać ani odradzać.
UsuńKompletnie nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Ja właśnie wypożyczyłam "Chłopca..." i zamierzam się w najbliższych dniach za niego zabrać.
OdpowiedzUsuńnapisz, co o nim myślisz...
UsuńCzytałam ,,Chłopca..." dawno temu i po zakończeniu lektury autentycznie ciekły mi łzy. Piękna powieść, chociaż trochę nielogiczna i nierealna, ale piękna.
OdpowiedzUsuńNo właśnie już wiem, na czym polega ta nierealność:)
Usuń"Chłopiec" jest nietypowy ze względu na punkt widzenia. Sięgnij, myślę, że nie pożałujesz.
OdpowiedzUsuńJakoś nie ciągnie mnie do tej książki od samego pojawienia się na blogach, ale zobaczymy, co przyniesie los.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTej nie czytałam (choć mam w planach), ale "Chłopca w pasiastej piżamie" już tak, i też należę do tych co się zachwycają. Zachwyciło mnie takie, a nie inne ujęcie tematu, bo choć książek o Holokauście mamy sporo to rzadko jest to punkt widzenia dziecka, w dodatku Niemca. Przynajmniej ja mało takich czytałam. W dodatku Boyne pisze w bardzo specyficzny sposób, no i daje po łbie zakończeniem, chociaż podświadomie wyczuwamy już od początku jakie ono będzie. Film też polecam, moim zdaniem jest genialny.
OdpowiedzUsuńIza - film obejrzę, ale książkę raczej sobie daruję. No, zobaczymy, nigdy nie mówię nigdy:)
UsuńChłopca czytałem, tak fałszywe książki rzadko się spotyka http://zacofany-w-lekturze.blogspot.com/2011/02/bezradny-wobec-opowiesci.html
OdpowiedzUsuńReszcie komentujących odpowiem jutro, ale Tobie dziś, bo mi umknie ważna rzecz.
UsuńPamiętam Twoją recenzję, była jedyna w innym tonie niż reszta zachwytów.
UWAGA, BĘDZIE SPOILER!!!
Gdy czytałam W cieniu Pałacu, to sobie myślałam - matko, znowu kolejna hipoteza na temat Anastazji! Ale to jeszcze nie było złe. Natomiast jest to wersja tak nieprawdopodobna, że aż mnie skręcało. Co nie zmienia faktu, że czytało się miło i nawet pod koniec się wzruszyłam.
Ale.
Nawet moja córka, gdy z nią rozmawiałam o tej książce i w ogólnym zarysie przedstawiłam jej fabułę, po pierwsze zapytała - to jak to? Była w Londynie i nie odszukała rodziny??? Przecież była wnuczką królowej Wiktorii. A niby że ta Anastazja taka rodzinna.
Więc dochodzę do wniosku, że może pan Boyne powinien znajdować się w dziale - fantastyka? Biorąc pod uwagę Chłopca, i teraz ten Pałac - same nierealne rzeczy wymyśla.
Może jutro coś jeszcze przyjdzie mi do głowy.
Dobranoc:)
Jaki on tam fantasta? To jest lepszy cwaniak, który uznał, że będzie pisał ckliwe historyjki pod publiczkę i nikt się nie skapuje, że robi wszystkich w bambusa:P W związku z tym nie zadaje sobie nawet trudu, żeby mu się te fabułki kupy trzymały.
UsuńMożna i tak go potraktować, choć nie ulega wątpliwości, że część czytelników tego właśnie oczekuje od literatury - przeżyć i wzruszeń. Ja też jestem w tej grupie. Fabułki rzeczywiście mało się tej kupy trzymają, ale wzruszenie było? Było. No dobra, cień wzruszenia, drgnienie dosłownie.
UsuńAle gdy coś za bardzo zgrzyta, gdy ta woda, co się leje z książki aż powoduje przemakanie kartek, to zaczynam wystawiać kolce.:)
No i po naszej rozmowie już chyba nie chcę czytać Chłopca w pasiastej piżamie;)
Na okrasę opowiem Ci scenę z ostatniej wizyty Zoi i Gregorija w Petersburgu w 1981 roku. Już jako staruszkowie postanowili z daleka popatrzeć na Pałac Zimowy. Sceneria z ich pierwszego spotkania - biała noc, pomnik nieopodal, plac koło pałacu, idzie para - stare małżeństwo. I co robi ta stara kobieta? Tak jak w 1917 rozpoznaje księżniczkę Anastazję (po tylu latach!) i też prosi o błogosławieństwo i w milczeniu odchodzi. Żadnych okrzyków zdziwienia, żadnej sensacji. W 1917 roku była ta sama para - dziewczyna miała bliznę na lewym policzku. Dziewczyna i żołnierz przeżyli w Petersburgu rewolucję, drugą wojnę, czystki, śledztwa - a on był żołnierzem w carskiej gwardii. Eh, teraz dopiero dostrzegam "baśniowość" sceny.
Nie mam nic przeciwko wzruszeniom i przeżyciom, ale niech chociaż mają pozór prawdziwości. A u Boyne'a podejście w stylu "jak się popłaczą, to nie zauważą, że ściemniam":P Nie lubię takich, już Zafon był lepszy, chociaż też oszust, ale przynajmniej nie robił z czytelnika balona tak ostentacyjnie.
UsuńOstry dla niego jesteś. A zobacz, ile fanek ma! A może ludzie chcą być wzruszani obojętnie jakim kosztem?
OdpowiedzUsuńCoelho też wzrusza i pięknie się sprzedaje.
Niech sobie ma dowolną liczbę fanek, tylko niech mi nikt nie wmawia, że to dobra literatura:) Jedni lubią ogórki... :PP
UsuńWiem, wiem, Ty wolisz ogrodnika córki;)
UsuńJa chyba też. Tak jak napisałam w notce - szału nie było. Czytając pałac, zastanawiałam się, czym autor zachwycił czytelników w Chłopcu? Ot, przyjemna książeczka, ale żeby zaraz płakać? Myślałam, że po prostu druga powieść jest gorsza. A ja po prostu nie poznałam się na geniuszu!
Dobra, uciekam do czytania!
To już jest nas dwoje, co nie doceniają geniusza:P
UsuńSię zaspojlerowałam... znowu Anastazja? I podobną historię czytałam w "Corce carycy' może jest jakaś kalka do pisania książek kupuje się i wydaje się później besteseller.
OdpowiedzUsuńO nie! Mam za duży sentyment do ostatnich Romanowów żeby się powkurzać na brak realizmu.
Ja czytałam "Chłopca w pasiastej piżamie" i w niektórych aspektach nawet zgadzam się z ZWL. Też odebrałam tę historię jako trochę sztuczną i wciąż miałam wrażenie, że książka jest po prostu zmyślona. Nie było u mnie wielkich zachwytów. Nie ulega jednak wątpliwości, że autor miał BARDZO CIEKAWY POMYSŁ i jak umiał, tak go sprzedał. Nie wyszła mu wybitnie narracja - mali chłopcy nieco inaczej postrzegają świat i nie są chyba aż tak naiwni...
OdpowiedzUsuńRaczej nie sięgnę po którąkolwiek z pozostałych książek Boyle'a, ale uważam, że powinnaś przeczytać "Chłopca...", jest krótki i szybko się czyta :)
Ale dlaczego powinnam?
Usuń