tytuł oryginału: Haunt Me Still
język oryginału: angielski
oprawa miękka
liczba stron: 352
Z noty wydawcy: Kolejna książka autorki bestsellerowego „Szyfru Szekspira”!
Kate, młoda uczona i reżyserka, dostaje propozycję wystawienia „Makbeta”. Prace nad najbardziej tajemniczą ze sztuk Barda szybko zmieniają się w koszmar. Gdzie znika część aktorów? Kim jest martwa kobieta, leżąca w pobliskim lesie? Czy nad dramatem faktycznie ciąży klątwa? A może ktoś ma powody, by wykorzystać „makbetowskie” fatum do całkiem innych celów?
Zaskakujący thriller o prastarych kultach, nawiedzonym manuskrypcie i samym Szekspirze – enigmatycznym autorze zagadkowych dzieł.
To jest drugi tom, ja pierwszego nie czytałam, ale po przesłuchaniu całości doszłam do wniosku, że do niczego nie był mi potrzebny, bo autorka wprowadziła czytelnika w potrzebne szczegóły, a były to tylko fakty z życia erotycznego głównej bohaterki. Więc nie wiem, czy tak bardzo potrzebne. Bez tego powieść byłaby zrozumiała.
Mocno przeciętna sensacja z wątkami magii i wprowadzająca w świat sztuk Szekspira, z naciskiem na "Makbeta".
Wcale nie trzeba znać dogłębnie tej ostatniej sztuki, żeby dobrze poruszać się w świecie stworzonym przez Jennifer Lee Carrell. Tezy przez nią postawione pewnie długo się nie obronią, ale nie jestem znawcą tematu, więc nie będę się tu wymądrzać. W każdym razie przypuszczenie, że Szekspir swój artyzm literacki czerpał ze szkockiej magii, wzbudziło tylko mój uśmiech. Bez przesady, proszę. Plusem powieści może być przenoszenie czytelnika w czasie i ukazywanie postaci historycznych, ale znowu - królowa Szkotów czarownicą? Jak na mój gust za dużo w tym wszystkim było czarów i obrzędów. Można było odnieść wrażenie, że wszyscy u władzy w XVI wieku w Anglii zajmowali się czarami.
Wysłuchałam tego do końca tylko dzięki pani Edycie Olszówce, która ma niesamowity głos i bardzo ładnie to wszystko przeczytała. A teraz się zastanawiam, po co ja kupiłam w ciemno "Szyfr Szekspira"? Nie, no oczywiście przeczytam, bo skoro już wydałam pieniądze, to niech chociaż wiem, na co. Ale stoi to na półce już kilka lat. To jeszcze postoi;)
P.S. Dlaczego tak późno odkryłam audiobooki?! Ile rzeczy robię i ile książek w tym czasie poznaję! Teraz biorę "Handlarzy czasem" Jachimka. Izusr mówi, że się przy tym uśmiała. To od niej się dowiedziałam, że warto tego wysłuchać. Zobaczmy, ja bardzo lubię się śmiać.

Noo to teraz będę siedzieć jak na szpilkach i zaciskać kciuki, żeby Ci się tylko spodobało ;)
OdpowiedzUsuńJa się natomiast zastanawiam wciąż, czemu jak ten osioł się zapierałam i nie chciałam do audiobooków przekonać. To takie piękne, jak idę sobie po ulicy, ręce trzymam w kieszeniach, a ktoś mi czyta do ucha... ;)
Teraz słucham sobie "Narrenturm" i się zachwycam. To jest w formie słuchowiska, mnóstwo lektorów, mnóstwo różnych odgłosów, no świetna sprawa. A po wersję papierową nie wiem czy kiedykolwiek bym sięgnęła.
Iza - luzik:) Właśnie przed chwilą stłukłam (niechcący!) dwa talerze w kuchni - bo smażyłam oponki i coś mi normalnie wypadły;) No i do sprzątania skorup założyłam sobie słuchawki z Jachimkiem:) Cudny jest! Pod wpływem tej książki pomyślałam - a co tam... dwa talerze mniej do zmycia:)))
UsuńQuizy wuja Frania rządzą! A to dopiero początek.
To się bardzo cieszę, to znaczy, że Jachimek cudny, a nie, żeś talerze stłukła ;). A na oponki już biegnę, biegnę, tylko ten śnieg mnie przeraża... ;D
UsuńNoo wujcio Francio wymiata, moim zdaniem wymiotła też Paula, ale na to jeszcze trochę poczekasz ;))
Oj, dopiero dziś to przeczytałam. Oponki pożarte:(
UsuńA Jachimek jest bardzo zabawny:)
"Szyfr Szekspira" czytałam (dosyć dawno już)ale jakoś szczególnie erotycznych wątków nie pamiętam... Sensacyjne i owszem, jakieś zwłoki, teorię, że Szekspir to nawet istniał, ale nie był dramatopisarzem też pamiętam, ale amorów niet...
OdpowiedzUsuńChyba sobie przypomnę książkę, tym bardziej, że "Wciąż mnie prześladują..." czeka grzecznie na swoją kolej na półce.
Co do audiobooków - to jakoś sobie nie mogę z nimi poradzić, bo się po paru minutach wyłączam, ale trening czyni mistrza - słucham z Piotrkiem "Księgi dżungli" i nawet wiem o co chodzi (książki wcześniej nie czytałam).
Anek - bo scen erotycznych nie ma i tu, ja w sumie przesadziłam. Nawiązanie do pierwszego tomu polegało na tym, ze autorka przybliżała związek Kate i Bena. Natomiast podtrzymuję uwagę, że bez tegoż można czytać. Właściwie potrzebne to było jak dziura w moście.
UsuńCzytałam część pierwszą, ale mocno mnie znudziła.
OdpowiedzUsuńPo drugą raczej nie sięgnę.
A audiobooki sama niedawno odkryłam i tak mogę czytać przy zmywaniu, prasowaniu, sprzątaniu... Raj...
Lena - a jeszcze przy wszelkich robótkach ręcznych, jeśli ktoś lubi i w samochodzie - na jedno ucho oczywiście i w czasie dojazdów i w ogóle. Dlaczego ja to odkryłam tak późno, kiedy już nie muszę nigdzie dojeżdżać???
UsuńEee, raczej sobie daruję. "Kod Szekspira", chociaż prezentujący interesujące teorie spiskowe odnośnie tego kim właściwie był Szekspir, był też mocno średni.
OdpowiedzUsuń